Nie chce mieć wśród siebie fałszywych ludzi ani takich którzy zachowują się właśnie w ten sposób. Wiem, że nikt nie jest idealny ale nie chce się otaczać ludźmi którzy udają, że wiedzą lepiej.
Nie wiem, czy ta osoba jeszcze tu jest, ale chciałabym powiedzieć wprost:
Bardzo cię lubiłam, szanowałam i traktowałam jak przyjaciółkę. Byłaś przy mnie w najgorszych momentach, doradzałaś mi… Później jednak nasz kontakt zaczął się urywać, głównie przez brak czasu – twój i mój. Mało rozmawiałyśmy, pisałyśmy. A od jakiegoś czasu, gdy zaczęło dziać się źle, zauważyłam, że miałaś wątpliwości, że mnie nie ma. Mimo że próbowałam wyjaśnić, że miałam trudną sytuację w rodzinie, bliską osobę w szpitalu. Ty również masz rodzeństwo i na pewno martwiłabyś się o nią tak samo, jak ja. Nie bagatelizowałam tego, co mówił lekarz, bo jego diagnoza była oparta na wynikach, badaniach i opiniach wielu specjalistów. Mimo to, ciągle sugerowałaś, że to nie to, że wiesz lepiej. Może źle to odebrałam, ale nie znoszę udawania, że ktoś jest zarozumiały i wie lepiej.
Wiedz, że naprawdę cię lubiłam. Nigdy nie miałam nic do twojej osoby. Byłaś wspaniałą osobę, którą tutaj poznałam. I dla pewności.
Nie. Nie chcę cię tu zaatakować, po prostu mówię, co czuję. Chciałabym, żebyś wiedziała, że kiedy to czytasz, naprawdę cię lubiłam, nie raz się uśmiechałyśmy, plotkowałyśmy o chłopakach, dawałyśmy sobie rady jak prawdziwe przyjaciółki. Rozmawiałyśmy o wszystkim, nawet o "Transformers", o wszystkim, co nas cieszyło… To było naprawdę piękne.
Pamiętam też, że u ciebie też nie było łatwo. Bywały momenty, w których się gubiłaś, nie wiedziałaś, co zrobić dalej. Przechodziłaś przez trudne chwile, poddawałaś się, ale zawsze się podnosiłaś. Dawałaś radę, bo musiałaś. Choć życie nie oszczędzało ci przykrych momentów, to pamiętam, jak walczyłaś i starałaś się iść do przodu.
Ale może faktycznie to czas, by się rozejść? Może to właśnie chce świat?