Poczułam potrzebę podzielenia się z Wami fragmentem drugiego tomu TAS! ☺️
Zostawiam wam do wglądu!
"– Dobra daj te skarpetki. – wyszarpnąłem puchaty materiał z jej dłoni i już chciałem się nachylić, żeby je zmienić, a dostrzegłem kątem oka, że moja dziewczyna skacze jak szczęśliwy królik wielkanocny.
Gratulacje Wait! Dałeś się podejść zającowi w kosmicznych skarpetkach.
Hailey wróciła na łóżko, wdrapała się na materac i odrzuciła książkę na bok robiąc mi miejsce obok siebie.
– Chodź pomogę Ci je założyć.
Kurwa, co może być trudnego w zakładaniu skarpetek?
Zadałem sam sobie pytanie, by chwile później unieść stopę w górę, założyć materiał i wyjebać się prosto na ryj, bo nie trafiłem małym palcem w otwór, który powinienem.
– Kurwa. – jęknąłęm, bo chyba zbiłem sobie żebro o kant łóżka.
Przynajmniej Hailey jest do śmiechu.
Zaczęła głośno chichotać, a ja stwierdziłem, że lepszym rozwiązaniem faktycznie będzie przyjęcie jej pomocy. Wstałem, złapałem się za bolące żebro i usiadłem na materacu.
Niecałe trzy minuty później, miałem na stopach włochate, za małe skarpetki swojej dziewczyny. Które za chuja nie były wygodne, bo wbijały mi się między palcami.
– Jak komukolwiek powiesz, to będzie ostatnia rzecz jakiej dożyjesz.
Prychnęła na te słowa, udając że ją uraziłem tą groźbą.
– A Co boisz się, że ktoś dowie się, że niepokonany kapitan Pionners nosi skarpetki palczatki?
Spojrzałem na nią z chęcią mordu w oczach. Dobrze wiedziała, że to nie była sytuacja do podzielenia się z opinią publiczną, a już tym bardziej w szerokim gronie męskich zawodników Pionners Club. "
Liczę na wasze reakcje! Kto pamięta skarpetki palczatki?