Nie zdążyłem odłożyć pióra na blat, gdy podeszła prosto do mojego fotela i bez cienia wahania klęknęła na ciemnym dywanie. Oparła swoje drobne dłonie i podbródek na moim kolanie, spoglądając na mnie z dołu tymi swoimi wielkimi, błękitnymi oczami pełnymi naiwnej słodyczy.
Moje ciało natychmiast zesztywniało. Krew w żyłach gwałtownie przyspieszyła, a wzrok od razu, wbrew mojej żelaznej woli, uciekł w dół — na gładką skórę jej odsłoniętych nóg, na dłonie spoczywające tak blisko mojego krocza, i wyżej, na różowe, uroczo rozchylone usta. Każdy mięsień w moim ciele napiął się jak struna. Klęczała przy mnie, tak niewinna i całkowicie nieświadoma, że samą swoją obecnością wpychała mnie prosto w objęcia najmroczniejszego grzechu.
— Wujku, musisz mi pomóc — szepnęła słodko, zadzierając głowę. — Musisz wywrzeć wpływ na tatę, bo on tym razem jest naprawdę nieustępliwy!
— O czym ty mówisz, malutka? — wymusiłem z siebie niski, stonowany głos, choć w środku płonąłem od samych jej dotknięć.
Zamiast odpowiedzi, Liliana ostrożnie uniosła ręce, w których trzymała małe, czarne zawiniątko ze swojego swetereka. Rozchyliła miękki materiał, ukazując malutkiego, czarnego jak noc kociaka. Maluch miał już w pełni otwarte, zielonkaworozmyte oczka i rozglądał się piskliwie po moim mrocznym gabinecie.
https://www.wattpad.com/story/414691360?utm_source=android&utm_medium=link&utm_content=story_info&wp_page=story_details_button&wp_uname=xxxpaulaxx788