Nie sądziłam, że po takim czasie się to stanie. Gdy zaczynałam pisać "salvage" w głowie miałam zamysł na książkę bez happy endu. Ale w międzyczasie przywiązałam się do Mat i Pablo i nie miałam serca tero zrobić. I dzięki Bogu, że tak nie zrobiłam. Przeszłam z tą książką wiele (jednak trzy lata robi swoje). I z ogromną chęcią wy przytulam, każdego, kto spędził chociaż minutę czytając to co kotłowało się w mojej głowie. Dziękuje! <3 (epilog się pojawi, a krasnoludki mi szeptały, że jeszcze nie raz usłyszymy o Pablo i Matilde)