7 czerwca 1988, Powiat Ganjin
Yoongi długo zastanawia się, co takiego chciałby zobaczyć jako ostatnie przed swoją śmiercią. Nigdy, przez całe życie nie potrafił tego jednoznacznie stwierdzić, ponieważ uważał, że nie można zdecydować o tym, co wymyśli nasz mózg chwilę przed końcem. Jedni są świadkami powtórki całego swojego życia, inni widzą kogoś dla siebie ważnego, a jeszcze inni nie dostrzegają nic, tylko ciemność.
Teraz, kiedy siedzi cały zapłakany i trzęsący się ze strachu w samochodzie swojego najlepszego przyjaciela, nie potrafi myśleć o niczym innym, jak o tej pięknej twarzy, której każdy najmniejszy szczegół zna na pamięć. Słyszy ten perlisty śmiech i czuje ciepło bijące od drugiego ciała.
Niemal czuje na palcach dotyk delikatnej skóry jego twarzy oraz ciepło pięknych, pełnych ust, które tak uwielbia dotykać. Zarówno kiedy delikatnie muskał je opuszkami swoich palców, jak i swoimi własnymi ustami.
Yoongi przypomina sobie te wszystkie pierwsze razy, kiedy młody chłopak ukrywał zawstydzenie na swojej twarzy po każdym, nawet najmniejszym złączeniu ich ust. To, jak później cała niewinność i niepewność znikała, co rozkochiwało go w nim jeszcze bardziej.
Wzdycha ciężko na samą myśl o młodym mężczyźnie, ponieważ w jego oczach od razu pojawia się jeszcze więcej łez, a w płucach zaczyna brakować powietrza.
Miłość jego życia właśnie w tym momencie składa przysięgi małżeńskie przed Bogiem, rodzicami oraz narzeczoną, a on siedzi w samochodzie swojego przyjaciela i żegna się ze swoim życiem, ponieważ nie ma Min Yoongiego bez Park Jimina.
Młody mężczyzna już pięć minut temu upewnił się, czy aby wszystkie możliwe otwory w aucie dobrze zakleił taśmą albo zatkał szmatą. Drżącymi dłońmi nie potrafi włożyć kluczyków do stacyjki, ale po kilku próbach mu się udaje.
Spogląda na zegarek i kiedy zauważa, że jest już pół godziny po ceremonii, dociera do niego, że to już czas.
Odpala silnik, wrzuca biegi na luz i czeka, aż dym pełen spalin z silnika odbierze mu ostatni oddech.
19 kwietnia 1981, Ganjin
Yoongi na początku w ogóle nie planował zostać w mieście Ganjin. Był tutaj przejazdem, ponieważ tylko tyle miał pieniędzy kupując bilet. Planowo chciał się dostać do Seulu z nadzieją, że tam znajdzie miejsce dla siebie. Zamierzał zaczepić się na kilka dni do jakiejś pracy i ruszyć w kierunku stolicy.
Zmienił zdanie, kiedy prawie miesiąc temu natrafił na ogłoszenie z informacją o poszukiwaniu sprzedawcy do sklepu budowlanego. Stawka była rozsądna, w dodatku miał zagwarantowane zakwaterowanie i posiłki, w zamian za pomoc przy sklepie oraz w domowych obowiązkach. Ogłoszenie wystawiło starsze małżeństwo, które po prostu nie było w stanie radzić sobie ze wszystkim same.
Min Yoongi postanowił zaryzykować, ponieważ wiedział, że nie miał nic do stracenia. Od prawie dwóch lat przemieszczał się z miasta do miasta, szukając jakiejkolwiek formy zarobku, aby mógł przeżyć.
Tutaj dostał miejsce do spania, ciepły posiłek i pracę, a po kilku dniach mógł śmiało stwierdzić, że również zalążek domu i rodziny.
Państwo Kim są tuż przed sześćdziesiątką i nie mają potomstwa. Ich jedyny syn zginął jeszcze w trakcie wojny koreańskiej, mając zaledwie kilka lat, a później para już nie doczekała się innych dzieci.
Praca nie okazała się trudna, a obowiązków nie było dużo. Na pewno nie więcej niż wtedy, kiedy jeszcze mieszkał z rodzicami.
Yoongi musi codziennie wstawać rano, przynieść drewno i rozpalić w piecu, aby woda chociaż trochę się zagrzała w mieszkaniu oraz by w sklepie było ciepło. Zima w tym roku bardzo szybko odpuszczała, jednak noce ciągle potrafią być chłodne.
CZYTASZ
NOT TODAY | myg & pjm
Fanfiction[two-shot; 23k słów] W drugiej połowie lat 80 w Ganjin w Korei Południowej nic nie jest proste. Tym bardziej miłość pomiędzy dwoma osobami tej samej płci. Yoongi nigdy nie pomyślał, że w małym miasteczku, w zwykłym sklepie z narzędziami spotka swoje...
