[Tom 1: ...Out of the Golden Cage] #11#

83 11 5
                                        

07 Lipca 2021

Naruto próbował znów skupić się i dostać do wnętrza swojej głowy, żeby znaleźć znów klatkę Kyūbiego, ale z jakiegoś dziwnego powodu nie potrafił. Rozważał zapytanie o pomoc Rin, ale nie był pewien, czy mogła cokolwiek doradzić. Wiedział, że była Jinchūriki Sanbi, ale Kyūbi wydawał się kompletnie inną ligą i nie chodziło o trzykrotność ogonów. Nie rozumiał, jak mógł wcześniej wejść w to miejsce, a teraz nie? Musiał coś źle robić, tylko pytanie, co?


Westchnął ciężko i wyciągnął prawą dłoń, blokując jednocześnie atak piaskiem na swoją twarz. Nie patrzył na dziwnego dzieciaka, który zaatakował go pierwszego dnia. Próbował go atakować non stop od trzech dni, a Kyūbi wyraźnie źle na niego reagował i nie wiedział czemu.


- Czy ty kiedykolwiek śpisz? - Naruto westchnął i odbił z pomocą kunai kolejny atak piasku. - Serio pytam. Jest środek nocy, a ty jedyne co to próbujesz mnie atakować bez powodu.


- Nie potrzebuję snu. - Wymruczał chłopak. Zwęził wzrok. - Zabicie ciebie pozwoli mi uciszyć bestię w moim wnętrzu, sprawi, że moje istnienie nabierze sensu. Matka pragnie twojej krwi...


- Jasne, na pewno twoja matka nie chce mojej krwi. - Pokręcił głową. - Żadna matka nie pragnie od swoich dzieci przelewania krwi. Matki kochają swoje dzieci bezwarunkowo, nie wymagają od nich mordowania, czy bycie idealnymi. Fakt, bywają wymagające i krzyczą o nieposprzątany pokój, ale to oznaka troski i bezradności.


- Bezradności?


Spojrzał na chłopaka z pogodnym uśmiechem. Widział jak w jego spojrzeniu coś błysnęło, ale bardzo szybko zniknęło.


- Tak, bezradności, że dziecko nie słucha i nie umie sobie z tym poradzić, ale też nie chce go krzywdzić. - Oparł się o ławkę, na której siedział i spojrzał w nocne niebo. - Szczerze, to wiem to tylko ze względu na moich kilku nauczycieli, którzy zostali mi przydzieleni. Ja nie mam mamy, która by mnie czegokolwiek nauczyła. Zmarła przy moim porodzie, ale wiem, że wyczekiwała mnie.


- Moja matka mnie nienawidziła. Oddała życie, bym mógł żyć i naznaczyła mnie swoją nienawiścią... - Wychrypiał.


Naruto spojrzał znów na niego dziwnie i pokręcił głową.


- Wątpię. Każda mama czeka na swoje dziecko i je kocha bezwarunkowo. - Zamilkł na chwilę. - Mnie wmawiali to samo całe życie, ale potem poznałem ludzi, którzy ją znali i powiedzieli mi prawdę. - Uśmiechnął się do chłopaka. - Jestem pewien, że twoja mama też cię kochała. Miłość matki jest bezwarunkowa.


Ściągnął łuki brwiowe i wykrzywił twarz w dziwnym grymasie, jakby nie potrafił zrozumieć jak ktoś może mówić coś tak sprzecznego z tym, co zapewne nie raz słyszał. Odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę budynków, a piasek sunął za nim znikając stopniowo w gurdzie na plecach. Naruto zamrugał i zaraz wstał na równe nogi.


- Ej! Nie powiedziałeś jak masz na imię! - Zawołał za nim. - Ja jestem Naruto, a ty?


Chłopak zatrzymał się gwałtownie. Stał przez kilka sekund i ponowił krok naprzód, nie odpowiadając. Naruto skrzywił się i założył ręce przed siebie. Nie wiedział kim był, ani czemu uważał, że czyjakolwiek śmierć to, coś, co jego matka by chciała, ale kurde, mógł się chociaż przedstawić.

One day I'll be...Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz