IV

26 6 3
                                    

-Córko, wyjdź z domu. Jedziemy na zakupy, musisz się w coś ubrać, jak przyjdą dziś goście na przyjęcie z okazji twojego powrotu.

-Ojcze, ale ja mam swoje ubrania. Na pewno coś znajdę w sam raz na to przyjęcie.

-Twoje ubrania właśnie pływają w rzece. Wychodzimy.

-Jak to?! - Jessica wybiegła z domu- O Boże. Czemu mi to zrobiłeś!? - i podbiegła do jeziorka by wyłowić choć kilka bluzek czy spodni. Zdążyła złapać tylko jakąś sukienkę, zanim ręką Tobiasa nie złapała jej za ramię.

-Zostaw to! Nie ma mowy, że będziesz w tym czymś chodzić. Jedziemy do sklepu. -Jej tata od ciągnął ją od pływających ubrań. Jessica była w szoku. Całe szczęście, że wzięła walizkę z kosmetykami do higieny osobistej i malowania, oraz kilka jej najlepszych bluzek i spodni. Co najważniejsze, wzięła pamiątki po mamie i jej poprzednim życiu. Wsiadła do auta. Jechali tyko kilka minut w całkowitej ciszy, gdy dojechali do całkiem w porządku wyglądającego sklepu.

-Wjazd na parking jest tam. -mruknęła Jess wskazując palcem sklep.-minęliśmy go.

-Jedziemy do sklepu mojej przyjaciółki, a nie do tych pustych sklepów, pełnych nowych, drogich rzeczy. - odpowiedział jej Tobias zaciskając zęby. Podjechali w końcu pod zawalający się budynek i weszli do środka.

-Witam, panie Morgan. Co dziś?- chuda jak patyk kobieta podeszła do lady.

-Ubranka dla tej dziewczynki, proszę. Coś na przyjęcie, coś po domu i coś na co dzień. A i coś do pracy w ogrodzie.

-I do szkoły. - wtrąciła Jess.

-No mówiłem przecież, coś na co dzień.

-Jaki rozmiar?

-36, proszę pani. Jakby miała pani czarne spodnie z wysokim stanem to z chęcią je wezmę jako zestaw "coś na co dzień"- dziewczyna uśmiechnęła się z przekąsem.

Sprzedawczyni wymknęła się przez uchylone drzwi na zaplecze.

Po chwili wróciła, trzymajac ubrania. Podała Jess babciną sukienkę w zielone kwiatki na czerwonym tle.

-To na przyjęcie.- podała jej niebieską spódnicę ze sztruksu i brązową bluzkę- po domu i po szkole- mówiła wręczając szarą sukienkę w szarą kratkę.

-A to do pracy w ogrodzie i jedyne spodnie jakie mam.- Jess spojrzała na podawane jej ogrodnkczki, niebieską flanelową koszulkę w różowe flamingi oraz rozciągnięte jeansy z bardzo rozszerzanymi nogawkami, jak z lat 50-tych.

-Nie ma pani nic innego? - Jess zszokowana spojrzała na kobietę.

-Idealne. Jeszcze parę pantofli. Te buty co masz na sobie będą idealne do pracy w ogrodzie.-Jess jak zaczarowana spojrzała na buty na nogach. To były jej nowe, najlepsze buty, na dodatek firmowe. Ma je zniszczyć pracą w błocie?

-Dziękuję, do zobaczenia za godzinę. - jej tata potrząsnął ręką kobiety i pociągnął ją do furgonetki na podjeździe.

-Czemu nie mogę być w własnych ubraniach? Czemu je wyrzuciłeś?!

-Bo były brzydkie, poza tym Betty Bell ubierała się tak jak ty, bardzo nowocześnie i przypominasz mi o niej.

-Co ma mama do moich ubrań?!

-Cisza.

-Ale ja...

-Powiedziałem cisza!!!

I tak Jessabell w ciszy wracała do nowego domu, z czterema ubraniami na głupie przyjęcie.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: May 25, 2015 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

JessicaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz