2🥀

1K 43 42
                                        

Zakochanie się jest czym przyjemnym, myśli się wtedy o osobie która się kocha co daje dużo szczęścia.
Niektórzy mówią, że życie bez crusha jest nudne, i poniekąd sam uważam, że jest w tym dużo racji, nawet jeśli nie jest się związku, czy ta osoba cię nie kocha.

- Kooostek! - Mimo, że cały czas miałem otwarte oczy, to dopiero teraz zauważyłem Fausti machającą ręką przed moją twarzą.

- Hmm? - Mruknąłem będąc niezadowolonym, że ktoś wyrwał mnie z tego przyjemnego transu. Byłem tylko ja i moje myśli mimo, że wokół był duży hałas.

- Znowu odleciałeś, coraz częściej się odcinasz w losowych momentach, ale to nie ważne, zaraz zaczynamy odcinek. - Powiedziała, po czym wzięła telefon z kanapy i odeszła w stronę kuchni.

Jedynie głośno nabrałem powietrza. W tym momencie obok mnie usiadł Bartek Kubicki. Poczułem lekkie motylki w brzuchu.

- Jak się czujesz? Nie wyglądasz najlepiej. - Powiedział, w sumie miał rację, wyglądałem jakbym dopiero się obudził.

- Jest d.. - Zacząłem, ale nie było mi dane dokończyć, bo zacząłem znowu kaszleć. Czemu zawsze przy nim?

Tym razem było inaczej, ból z płuc nie był tak mocny jak wczoraj, ale poczułem metaliczny smak w ustach.

- Oliwier czy to krew? - Lekko spanikował widząc krew na moich ustach i dłoni którą przyłożyłem do nich.

- Nie mów o tym nikomu. - Powiedziałem między kolejnym atakiem kaszlu, po czym szybkim krokiem udałem się do toalety.

Krwi nie było jakoś bardzo dużo i po chwili zniknęła. Stanąłem opierając dłonie na umywalce i patrzyłem w swoje odbicie.

Wyglądałem okropnie, w okolicach ust resztki niewytartej krwi, zmęczona twarz, włosy żyjące własnym życiem.
Byłem zmęczony, jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię. Miałem ochotę iść spać, ale wiedziałem, że zaraz nagrywki.

Czułem się strasznie, lekki ucisk w kaletce piersiowej nadal mi towarzyszył, kaszel ustał, co mnie cieszyło.

Usłyszałem otwieranie się drzwi, a w lusterku zobaczyłem Bartka wchodzącego do pomieszczenia. Nie chciałem, by widział mnie w takim stanie.

- Oli? Jak się czujesz? - Zaczął spokojnie podchodząc bliżej mnie.

Kocham jego głos.

- Jest dobrze. - Skłamałem. Odwróciłem się w jego stronę.

- Oliwier do kurwy jebanej! Przestań mnie okłamywać i daj sobie pomóc! - Wykrzyczał. Na bank ktoś usłyszał i znowu się zacznie. Spojrzałem na niego smutnym wzrokiem. Chciało mi się płakać, ale powstrzymałem się i wbiłem wzrok w podłogę. - Oli, przepraszam nie chciałem krzyczeć. - Zrobił krok bliżej, przez co ja chciałem zrobić krok w tył, ale spotkałem się z umywalka.

Spanikowałem i szybko go wyminąłem idąc do salonu.

- To krew? - Spytał Świeży, który teraz siedział na kanapie.

- Co? - Zapytałem dziwiony.

- Twoje usta. - Skomentował krótko. No tak. Zapomniałem, że nadal byłem pobrudzony krwią. Postanowiłem iść ogarnąć się do pokoju.

Po drodze spotkałem się wzrokiem z Bartkiem. Patrzył na mnie dziwnie, jakby z troską, smutkiem i złością na raz. Nie chciałem by się mną przejmował.

Ogólnie nagrywki minęły spokojnie. Reszta dnia też była spokojna, no może oprócz wieczora, gdy znowu złapał mnie atak kaszlu, chociaż tym razem krwi było mniej.

Co mi jest? Ja umrę? To jakaś choroba? Jakiś rak?

Z tymi pytaniami w głowie Oliwier wreszcie usnął.
Z przykrością patrzy się na najłagodniejszy etap choroby.
Oliwier nie był świadomy, że to dopiero rozgrzewka.

🥀______________🥀

Hej! Rozdziały mogłyby być dłuższe ale chce zrobić ze każdy rozdział to osobny dzień.
Macie jakieś pytania? Bądź pomysły na fabułę by rozdziały były dłuższe?

Zachęcam do zostawienia gwiazdki!!❤️

Hanahaki | Kostek x Bartek | BostekOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz