Rozdział 2 [poprawiony - przed ostateczną redakcją i korektą]

16.5K 445 74
                                        

CASSANDRA

Spacerowałam po skąpanych w świetle miejskich latarni uliczkach, próbując uporać się z natłokiem myśli.

Przeszłam już kilkanaście mil, a z każdą następną, coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że wybór jednych z najwyższych szpilek z mojej kolekcji nie był najlepszym pomysłem. Nie spodziewałam się, że oddalę się tak daleko od domu. Stawiając kolejne kroki czułam przybierający na sile ból stóp. Rozejrzałam się w poszukiwaniu ławki, na której mogłabym choć na chwilę odpocząć, ale nie dostrzegłam żadnej w pobliżu.

Zamiast tego moją uwagę zwrócił połyskujący w ciemności szyld jakiegoś klubu na jednym z budynków. Niewielka kolejka przed wejściem zachęcała do tego, by wejść do środka, napić się jednego, czy dwóch drinków i dać wytchnienie obolałym nogom.

Minęłam dobrze zbudowanego ochroniarza i przeszłam w głąb pomieszczenia oświetlonego czerwonymi światłami. Nie sądziłam, że w środku będzie aż tyle osób. Przeciskając się przez tłum klubowiczów zwróciłam na siebie uwagę kilku mężczyzn, którzy za wszelką cenę próbowali zaciągnąć mnie do prywatnych lóż kryjących się gdzieś w głębi klubu. Odmówiłam każdemu z nich i ruszyłam prosto do baru. Udało mi się nawet znaleźć jeden wolny hoker na uboczu.

Odszukałam wzrokiem barmana i kiwnęłam mu ręką na znak, że chciałabym złożyć zamówienie.

– Co podać? – Podszedł do mnie młody chłopak o latynoskiej urodzie i niesfornie opadających na czoło loczkach.

– Whisky – odpowiedziałam głośno, starając się przekrzyczeć dudniącą z głośników muzykę.

Mimo, że nienawidziłam tego trunku, wybór wydawał się oczywisty.

Był to ulubiony alkohol mojego brata.

Jak tylko chłopak podał mi szklankę, opróżniłam ją jednym haustem. Ostry smak drażnił podniebienie, przywołując lawinę wspomnień.

– Jeszcze raz to samo – poprosiłam, unosząc puste naczynie.

– Kiepski dzień? – uśmiechnął się, uwidaczniając dołeczki w policzkach.

– Coś w tym stylu – odpowiedziałam wymijająco, po czym od razu spuściłam wzrok, wpatrując się w bursztynowy płyn.

Sunęłam paznokciami po wyżłobieniach w szkle, kiedy nagle poczułam na sobie czyjś wzrok. Zacisnęłam palce mocniej na szklance i obróciłam się na krześle, rozglądając leniwie po wnętrzu klubu. Mimo, że nikt nie zwrócił mojej uwagi, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że byłam obserwowana.

Dopiłam szybko drinka i ponownie złapałam kontakt wzrokowy z barmanem.

– Chciałabym zapłacić.

– Pewnie. – Mężczyzna zniknął na moment, po chwili wracając z terminalem.

Przyłożyłam kartę do urządzenia, niecierpliwie stukając palcami o blat.

– Transakcja odrzucona – rzucił, pokazując mi komunikat na wyświetlaczu.

Zdezorientowana, zmarszczyłam brwi. Spojrzałam najpierw na niego, a potem na kartę.

– Niemożliwe – powiedziałam pod nosem. – Możesz spróbować jeszcze raz?

Barman ponownie przyłożył plastik do terminala.

– Odmowa.

Przygryzłam wargę. Chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak niezręcznie.

– Dasz mi chwilę? – rzuciłam, na co chłopak skinął głową i poszedł odebrać zamówienie od innego klienta.

Tarantula [W SPRZEDAŻY]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz