Rozdział 3

4 0 1
                                        

KILKA MIESIĘCY WCZEŚNIEJ


Tej nocy księżyc prawie w całości przesłaniały chmury. Jego przytłumione światło ledwie docierało do zamku Leith. Zresztą, szeroki taras wychodzący z komnaty królowej, za sprawą przylegających do niego wysokich murów, nawet podczas pełni nie był w całości oświetlony.

Królowa Leiza, odziana w suknię do spania, siedziała w swojej komnacie na wygodnym, rzeźbionym fotelu. Wyglądem przypominał tron.

Była głęboka noc lecz nie spała. Rozpuszczone, matowe włosy opadały jej na ramiona i plecy. Choć twarz rozświetlało ciepłe światło świec, nadal była szaro-ziemista. Nic się z tym nie dało zrobić.

Królowa wstała i podeszła do uchylonych drzwi prowadzących na taras. Wlatujące świeże, wiosenne powietrze, choć nie było jeszcze ciepło, zachęcało do przebywania na zewnątrz. Chwilę potem, pod stopami poczuła zimną, kamienną posadzkę. Nie zważając na chłód nocy Leiza wyszła na taras.

Powolnym, lekkim lecz pewnym krokiem zbliżyła się do murowanej barierki. Granatowoczarne niebo przyciągało jej wzrok. Sprawiało słuszne wrażenie niezmierzonej toni.

Nie zdążyła nabrać pełnego oddechu gdy nagle przed oczami zatrzepotały jej czarne skrzydła zmieniając się w czarną, połyskującą płachtę. W oka mgnieniu naprzeciwko niej stanęła przemieniona z kruka postać mężczyzny o surowych rysach twarzy.

Kruczykról! - Jak strzała myśl przeszyła jej głowę.

Królowa nie czekając na nic, wyciągnęła przed siebie chudą rękę i kościsty palec, po czym pochylona, na ugiętych nogach obróciła się wokół własnej osi. Pył z posadzki lekko wzbił się w powietrze. Zatrzymawszy się naprzeciw postaci, wyprostowała się i patrząc prosto w oczy Kruczykróla rzekła:

- Zaniechaj swoich zamiarów bo wiedz, że choć jesteś silny, nie wyjdziesz z pojedynku ze mną cało. A nawet jeśli to ja zginę i tak ja wygram a ty przegrasz, bo jako duch będę uprzykrzać ci resztę twoich podłych dni. Lecz największą udrękę przyniosę ci gdy będziesz spał, zatrzymując twój oddech i wybudzając cię, abyś nie zaznał nigdy odpoczynku. Tak będzie po kres twego nędznego życia. - Opuściła rękę i zadzierając głowę dodała - Odejdź w pokoju.

- Przychodzę w pokoju pani. - Lekko zginając głowę odpowiedział mężczyzna o kruczoczarnych włosach.

                                                                               ***

- Nie ufaj mu pani. - Przekonywał przyciszonym głosem niski doradca królowej. Z nerwów nie mógł ustać w miejscu. Królowa skoro świt, przebrawszy się w dzienne szaty, wezwała go do siebie.

- Ma wiarygodną motywację. - Odrzekła królowa. Choć spotkanie z kruczykrólem rozbudziło w niej emocje, odpowiadała w łagodny, stonowany sposób. Ułatwiało jej to zmęczenie po nieprzespanej nocy.

- Nie układaj się ze złem. On cię oszuka. - kontynuował spoufalając się. Mógł sobie na wiele pozwolić. Wiedział, że to dzięki niemu królestwo jeszcze jakoś funkcjonowało.

Królowa go irytowała swoją bezwolnością. Najchętniej sam sięgnąłby po koronę lecz rozumiał, że tego Leiza nie odpuści. I że w zatargu z nią przegra. Najlepiej więc było mu się wygodnie ułożyć jako jej doradca, utrzymując królestwo w całości i załatwiając przy okazji swoje interesy.

- Jego powiązania nie są tak oczywiste - kontynuowała Leiza.

- Pani - wrócił do oficjalnej formy - krukowate cechują silne więzy rodzinne. A wiadomo przecież od kogo on pochodzi, który z dawnych bogów potrafił zmieniać swą postać. Zmienia się w kruka, możliwe, że po to by obserwować jak Huginn i Munnin ale nie wiadomo po co mu ta wiedza i dla kogo. - Mówił z przejęciem w głosie doradca. - Bo raczej nie pochodzi od dziewic- wojowniczek walkirii choć faktycznie niejednego zaprowadził na tamten świat. Pani, naprawdę, bardzo ostrożny jestem w skojarzeniach z Odinem, biorąc pod uwagę krążące o nim opowieści.

- Masz rację - Leiza dość szybko dała za wygraną. Wewnętrznie sama czuła podstęp kruczykróla.

Doradca wyraźnie odetchnął z ulgą. Jego obawy były szczere.

Leiza gestem ręki zwolniła go z rozmowy i pozwoliła się oddalić. Przeszła do komnaty sypialnianej i nie zważając na strojną suknię położyła się na miękkim łożu. Wielkie emocje i kłębiące się nadal myśli w głowie nie pozwalały na drzemkę. Dopiero pod wieczór pobudzenie przegrało ze zmęczeniem. Królowa zasnęła.

Wyczekany odpoczynek przyniósł błogie ukojenie. I tak minęło kilka godzin aż nastała głęboka noc.

- Nie widzę jej, nigdzie jej nie widzę. Nie mogę jej tu znaleźć - nagle w śnie niemal usłyszała znajomy głos, choć wiedziała, że jest to dźwięk w jej głowie. Królowa natychmiast się obudziła. Usiadła na łożu.Serce waliło jej jak oszalałe, czuła jego uderzenia w piersi. Noc była ciemna. Chmury zasłaniały księżyc, jednak lekka łuna światła zdołała się przebić do komnaty. Spojrzała w lustro i ujrzała swoją twarz. Popatrzyła sobie w oczy. Dyszała łapiąc się za serce. Wstała. Chodząc po komnacie próbowała zebrać myśli. Trochę po omacku przebiegła do dziennej komnaty.

Drzwi na taras. Otworzyła je i wyszła na zewnątrz.

- Kruczykrólu! - Jej głos był nerwowo uniesiony lecz nawoływała szeptem.

- Tak pani - odpowiedziała postać mężczyzny wyłaniając się z najciemniejszego kąta tarasu.

- Zgadzam się.



To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Feb 13, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

IlrinOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz