She's Not Here!

14.2K 838 37
                                        

*Sam*

-Jesteś posrana! - usłyszałam od Drake, który z niesmakiem przyglądał się imponującej kolekcji kolczyków Karla w pudełku.
-A według mnie, to będzie do niej pasować - powiedziała Demi patrząc na mnie i prawdopodobnie wyobrażając sobie jakbym wyglądała z kolczykiem w nosie. Uśmiechnęłam się do niej wdzięczna, bo jako jedyna z przyjaciół popierała moją decyzję.
-To robimy? - zapytał Karl odwracając się do mnie.
Pokiwałam twierdząco głową, a wtedy on wskazał mi nasz samochód.
Dalej byliśmy na parkingu, ale już w komplecie. Perrie zniknęła na godzinkę, bo poznała Karla, który zaproponował jej darmowy kolczyk. Zrobiła go sobie w uchu. A ten gość jest zajebisty. Ma kolczyk w wardze i sam zajmuje się piercingiem. Rysuje i wygląda na kogoś dobrze nastawionego do życia.
Krótko mówiąc jara mnie.
I kiedy Pez go do nas przeprowadziła mówiąc, że jeśli chcemy on może zrobić nam kolczyki kompletnie za free, byłam pewna, że chce coś przekuć. Chciałam coś w sobie zmienić. Zaszaleć.
Wiedziałam, że rodzice nie będą zadowoleni, gdy się o tym dowiedzą, ale na razie korzystałam z dwutygodniowego wyjazdu, gdzie nikt mnie nie kontrolował.
Zajęłam miejsce w niebieskim vanie, a obok mnie usiadł Karl- jedynie w samochodzie przy zapalonych lampkach wewnętrznych było coś widać.
Chłopak wyjał z kieszeni czarnych spodni cienki marker i przybliżył się do mnie. Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Zaznaczam miejsce, gdzie będzie kolczyk- wyjaśnił z chyba typowym dla siebie lekkim uśmiechem i szybkim ruchem usiadł mi na kolanach.
Był dość lekki. Nie należał do najwyższych osób i był chudy, choć zapewniał, że ma dni, kiedy je wyłącznie słodycze. Ale pewnie nawet gdyby dużo ważył w tamtym momencie nie zwróciła bym na to większej uwagi, bo byłam zajęta panikowaniem.
W jednej chwili nagle opanował mnie lęk. Nie mogę tego inaczej wyjaśnić. Wcześniej jakoś się nie bałam, ale kilka sekund przed przekuciem zwątpiłam w ten szalony pomysł.
Mimo wszystko starałam się zachować spokój. Karl zaznaczył mi kropkę na nosie po czym zajął się rozpakowywaniem z opakowania welflonu.
Kiedy zobaczyłam tą igłę mój lęk powiększył się trzykrotnie.
Chłopak poprosił mnie bym odchyliła głowę do tyłu i uprzedził, że może trochę zaboleć.
-Poczekaj! - zatrzymałam go ignorując jego prośbę i zaczęłam się nerwowo śmiać. - Długo to będzie trwało? - zapytałam chichocząc jak mała dziewczynka.
-Przekuwanie? - zapytał powoli zarażając się ode mnie śmiechem. - Max 2 minuty- powiedział i pewnie myśląc, że tylko to mnie nurtowało, odchylił moją głowę do tyłu, ale i tym razem się nie dałam. Odepchnęłam jego ręce.
-A bardzo boli? - zadałam kolejne pytanie coraz bardziej się denerwując. Blondyn uśmiechnął się szeroko pewnie traktując tą sytuację za zabawną. Może i dla niego była, ale dla mnie napewno nie.
Już chciał odpowiedzieć, ale do samochodu zajrzał Drake.
-Co tam panikaro? - oparł się łokciami o otwartą szybę w drzwiach i mi się przyglądał.
-Nie jestem panikarą! - zaprzeczyłam, ale to nie wyszło tak ostro jak chciałam, bo wciąż nie mogłam przestać się nerwowo śmiać.
Obaj spojrzeli na mnie wymownie.
-Okay, jestem. Ale każdy się czegoś boi! - tłumaczyłam się.
Drake westchnął i spojrzał na Karla.
-Weź jej powiedz ile razy to robiłeś, to może się uspokoi.
Spojrzałam z nadzieją na chłopaka siedzącego mi na kolanach.
-48- powiedział z uśmiechem.
-Serio?-zdziwiłam się. 48 razy przekuwał komuś nos?! Nieźle.
- A tak serio to... - wskazał dwa palce.
Oj nie dobrze.
-Tylko dwum osobom?! - przeraziłam się. W sumie wiedziałam, że nie jest profesjonalistą, ale sądziłam, że ma trochę większe doświadczenie.
-Kurwa, to nie poprawiłeś sytuacji- mruknął Drake.
Spojrzałam na obu chłopaków z przerażeniem.
Wiedziałam, że musze się wziąć w garść, ale musiałam też dać sobie chwilę na panikę.
-Dobra, dawaj na trzy. Będziesz miała to z głowy-zaproponował Karl i już przybliżał welflon do mojej twarzy, ale odsunęłam głowę.
-Moment! - pisnęłam. Nie byłam jeszcze gotowa. Musiałam przygotować się mentalnie.
-Boże, czego tu się bać? - Drake przewrócił oczami. - To tylko igła. - spojrzałam na niego. - Jest tak ostra, że nic nie poczujesz. - dodał.
-Nie pomagasz - warknęłam, na co on odpowiedział mi mrugnięciem oka.
Jeszcze chwilę tak panikowałam do tego stopnia, że do oglądających dołączyła reszta przyjaciół, ale po jakimś czasie poddałam się. Oparłam głowę o oparcie fotela i z całej siły zagryzłam wargę czekając na ukłucie igły. Złapałam za rękę moją przyjaciółkę, która podobnie jak Drake wychylała się do nas z otwartego okna po przeciwnej stronie, w końcu zamknęłam oczy i pozwoliłam Karlowi działać.
Poczułam ukłucie w nosie. Na początku było do zniesienia, ale im dłużej to trwało tym bardziej bolało. W pewnym momencie wypłynęła mi krew, bo poczułam gorący płyn cieknący znad ust. Nie widziałam co Karl robił, ale cały czas czułam ukłucie w nosie.
-O kurwa- nagle usłyszałam zdenerwowany szept chłopaka.
Przerażona szeroko otworzyłam oczy.
-Spokojnie on po prostu boi się krwi-uspokajała mnie Perrie, która pierwsza przetestowała tego gościa, kiedy to on przekuwał jej chrząstkę. To dziwne, że gość ktory zajmuje się piercingiem boi się krwi, ale nie skomentowałam tego. Właściwie podziwiałam go, bo mimo, że się czegoś bał podejmował wyzwanie. To akt odwagi.
Próbując zachować spokój spojrzałam na blondyna przekuwającego mi nos. Był skupiony i lekko przestraszony. Nie wiem dlaczego, ale nagle zaczęłam się nerwowo śmiać. To mało powiedziane, ja wybuchłam śmiechem! A najgorsze, że nie mogłam tego powstrzymać.
Miałam tak, że kiedy bardzo się bałam to wybuchałam nerwowym śmiechem. I to był właśnie taki moment.
-Nie możesz się śmiać!- powiedział Karl.
Ale mimo to chichotałam jak małe dziecko.
W końcu gdy się przestraszyłam, że on mi zrobi krzywy kolczyk, trochę się uspokoiłam.
Zamknęłam oczy i zacisnęłam usta w cienką linię. Zaraz potem poczułam bolesne szarpnięcie i mimo, że miałam zamknięte oczy po policzku przeleciała mi pojedyncza łza. Normalnie bym ją otarła, ale ona mnie bardzo zdziwiła. Usłyszałam zadowolone pomruknięcia przyjaciół.
-To było słodkie - powiedział Ness stojący obok Drake, a ja cicho się zaśmiałam.
Na koniec chłopak włożył mi kolczyk i przyłożył mi husteczkę do nosa, bo nieźle krwawiłam.
Okazało się, że powinnam uciskać nos, by krew przestała lecieć. Tak więc położyłam się na chodniku z chusteczką przy nosie.

-Żyjesz? - po jakimś czasie podszedł do mnie Will.
Zaśmiałam się pogodnie choć nos bolał mnie okrutnie i czułam pulsowanie w całych zatokach.
-Chyba tak -mruknęłam, a wtedy on się ułożył obok mnie.
Oboje podziwialiśmy rozgwiażdżone niebo.
Nie wiem która była godzina, ale z każdą minutą niebo było coraz jaśniejsze. Sięgnęłam do kieszeni spodni w poszukiwaniu komórki by sprawdzić czas i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jej tam nie ma.
Spodziewając się najgorszgo wstałam jak poparzona i podeszłam do mojego plecaka. Jego też przeszukałam i niestety w nim nie było śladu po moim telefonie. Cholera.
To był moment na wszczenie alarmu. Nie mogłam zgubić telefonu! Cały dzień nie pisałam do rodziców. Zaczną się martwić! A mój tata jest zdolny do wszystkiego, kiedy się martwi...

*Jane*

-Nie ma jej! - usłyszałam krzyk mojego męża z kuchni. W pierwszej sekundzie się przestraszyłam, ale zaraz odzyskałam zdrowy rozsądek. Westchnęłam i odłożyłam pędzel. Odkąd Sam wyjechała Nick stał się bardzo nerwowy. Prawdopodobnie nie mógł znaleźć jakiegoś garnka, czy łyżki i to go frustrowało. Musiałam mu pomóc znaleźć to, czego szuka. To chyba było powiązane z brakiem kontroli. Całe 17 lat Sam była ciągle z nami, dokładnie wiedzieliśmy gdzie jest i co robi, a teraz nie mamy tej pewności. Ale musieliśmy dać jej trochę wolności, ona musiała poznać świat. Chociaż trochę!
Wstałam od biurka, spojrzałam na moją niedokończoną okładkę do książki, nad którą właśnie pracowałam i już miałam wyjść do Nicka, kiedy drzwi do pokoju otworzyły się gwałtownie.
-Jane! - wysapał brunet. Miał zmarszczone brwi, a w oczach przerażenie. Wyglądał jakby zobaczył ducha. - Nie ma jej tam!- jęknął.
Trochę mnie tym zaniepokoił, ale trzymałam zimną krew.
-Czego szukasz? - zapytałam próbując zachować spokój. On nie pierwszy raz się tak zachowuje. Już nie raz zrobił mi takie przestawienie i za każdym razem chodziło o coś mało ważnego, jak kurtka, czy długopis. Wariował, bo nie miał kontroli nad naszą córką. Wprawdzie mnie też pożerała bezsilność, ale jakoś sobie radziłam. Przez 17 lat ani razu nikt jej nie napadł, więc dlaczego miałby teraz to zrobić?
-Posłuchaj, dzwoniłem do przewodniczki, z którą pojechała Sam, bo ona nie odbiera telefonów i poprosiłem ją by dała mi porozmawiać z naszą córką, a ta kobieta powiedziała, że wprawdzie Sam była na liście, ale nie zjawiła się na odprawie! - powiedział szybko na jednym wdechu.
Zamrugałam zdziwiona próbując zrozumieć, co Nick do mnie mówi.
-Sam nie ma na wycieczce! - mój mąż chyba zauważył, że nie kontaktuje i wyjaśnił mi to jednym zdaniem.
-To nie możliwe! - nie mogłam w to uwierzyć.





Heyyyyy!!!!
Tak wiem, strasznie dawno nie dodałam rozdziału, ale musicie mnie zrozumieć, też mam sql, znajomych i problemy. Nie mogę wszystkiego rzucać dla wattpada. Uwielbiam tu pisać i zdaje sobię sprawę, że wiele z was pewnie już przestało czytać to opowiadanie. Przepraszam, ale musicie być cierpliwi. Następny pojawi die niedługo :*

I tak btw to ostatnio zrobiłam sb kolczyk w nosie i to w podobny sposób co Sam, z wyjątkiem że tego gościa, który mi przekuwał znałam cały tydzień, a nie kilkanaście minut. ^^

Uprowadzona2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz