Nadszedł czerwiec, mój ulubiony miesiąc. Do szkoły chodziłam półprzytomna. Zamiast spać, myślałam. Tak Jack, o Tobie.
Pewnego piątku pisaliśmy, gdy nagle powiedziałeś, że gorzej się poczułeś. Od kilku dni pobolewało Cię w okolicach serca. Namawiałam Cię, żebyś poszedł do lekarza, choć wiedziałam jak bardzo ich nie lubisz.
Miałam ambitne plany. Chciałam być kardiologiem. Wiedziałeś o tym. Przecież mówiłam Ci o wszystkim. Wspierałeś mnie w tym, wierzyłeś, że mi się uda. Żartowałeś, że tylko do mnie będziesz chodzić z chęcią na każdą wizytę. Na studia brałam pod uwagę uczelnię w Twoim mieście. Z kilku powodów. Najważniejszym byłeś Ty. Echh... zdecydowanie za szybko przywiązuję się do ludzi.
Tego wieczoru było z Tobą naprawdę źle. Nie wiedziałeś co się dzieje, a ja bałam się jeszcze bardziej. Prosiłeś, żebym Ci jakoś pomogła. Myślisz, że nie chciałam? Na niczym innym mi nie zależało. Ale co mogłam zrobić, będąc po drugiej stronie kraju?
W pewnym momencie rozmowa się urwała. Nie odpisywałeś na moje wiadomości. Byłam pewna, że stało się coś złego. Zaczęłam panikować. Pierwszy raz żałowałam, że nie znam Twojej siostry, że nie mogę się z nią w żaden sposób skontaktować.
Przerażona napisałam w środku nocy do przyjaciółki. Powiedziałam jej o moich złych przeczuciach. Mimo, że sama się martwiła, próbowała mnie uspokoić. Nie wiedziała o Tobie za wiele, ale widziała, że mi zależy.. Kto jak kto, ale ona potrafi zrozumieć, że można przywiązać się do osoby, której nie widziało się na żywo.
Zasnęłam dopiero nad ranem. Po obudzeniu się nie miałam ochoty na nic. Siedziałam na łóżku i patrzyłam się w jeden punkt. W końcu napisałeś, żebym się nie martwiła. Pytałam co się stało, ale nie chciałeś powiedzieć. Musiałam Cię zmusić. Przyznałeś, że poprzedniego wieczoru straciłeś przytomność, a Twoja siostra znalazła Cię leżącego na podłodze. Wezwała karetkę. Boże, biedna Veronica..
Pamiętam, że to była sobota. Powiedziałeś, że w środę czeka Cię kolejna operacja. Zamarłam. Gdy to do mnie dotarło, znów zaczęłam ryczeć. Przyjaciółka nie mogła patrzeć jak się zamartwiam, więc siłą wyciągnęła mnie z domu. Długo i szczerze rozmawiałyśmy, powiedziałam jej wszystko o Tobie. Zachwycała się tym, jak mówiłam, ile serca wkładasz w pomoc innym, że masz trzy psiaki zabrane ze schroniska, że dla Veroniki jesteś zarówno bratem, jak i ojcem i przyjacielem.
Na koniec spotkania mocno i długo mnie przytuliła. Nawet nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, jak bardzo tego potrzebowałam. Dziękuję, Emily. Za cały ten czas.. Ty wiesz..
YOU ARE READING
Wróciłeś
RandomMoja krótka historia. Szczera i prosto z serca. Myślałam, że już nigdy nie zobaczę żadnej Twojej wiadomości, że o mnie zapomniałeś.. W głębi duszy chciałam, żebyś zatęsknił, ale nie wierzyłam, że wystarczy Ci odwagi, by powrócić do mojego życia...
