IV

53 10 21
                                        

Impreza trwała już ponad godzinę, a goście nadal przychodzili, szczerze mówiąc myślam, że Ethan zaprosi paru najbliższych kumpli i jakieś blachary, a zeszła się tu ponad połowa szkoły.
Olivia mi gdzieś uciekła, Ethan zabawia się jakąś wytapetowaną blondi, a ja siedzę sama przy wysepce kuchennej popijając drinka i patrząc na otwierające się co chwilę drzwi.
Gdy wypiłam drinka i postanowiłam zrobić sobie kolejnego, rozległ się hałas, ludzie zaczęli spoglądać przez okna gdy nagle drzwi się otworzyły, a do środka wpakowało pięciu chłopaków, wyglądali na typowych bad boyów, wszyscy poubierani w skórzane kurtki.
Najbardziej zaintrygował mnie jak się nie mylę lider, miał na sobie czarne poprzecierane na kolanach jeansy, biała koszulkę, skórę, okulary przeciwsłoneczne oraz czerwoną bandanę przywiązaną na nadgarstku.
Gdy przyjrzałam się jego kolegów też spostrzegłam taką bandanę tylko w innych kolorach niebieski lub biały, nikt nie miał czerwonej.
Po przelustrowaniu ich zauważyłam, że Ethan podszedł do "lidera" i przybił sobie z nim męska piątkę, następnie przez chwilę wymieniali ze sobą zdania i każdy poszedł w swoją stronę, a ja skorzystałam z okazji i pobiegłam w stronę brata żeby dowiedzieć się kim oni są i czemu zrobili takie zamieszanie wśród imprezowiczów.

- Ethan! Ethan! - krzyczę na całe gardło żeby mnie usłyszał, chodź twierdząc po hałasie coś czuję, że może to chwilę potrwać...

Na moje zdziwienie brat odwrócił się już po 2 razie, czyli dobrze wiedzieć, że jeszcze nie jest tak bardzo głuchy... Chociaż on to co chce usłyszy, a to co nie to uda, że nie słyszy.

- Siostra nie teraz, mam sprawę do załatwienia - powiedział nawet nie zerkajac na mnie Ethan, da się po nim zauważyć, że czegoś a raczej kogoś szuka...

- Kogo szukasz? - Spytałam zaciekawiona dobiegając do brata który przed sekundą mi uciekł.

- Liama, muszę z nim pilnie porozmawiać, a co chciałaś? - spytał Ethan który w końcu raczył na mnie spojrzeć.

- Chciałam się ciebie spytać kto to był, no wiesz tych pięciu chłopaków którzy weszli tu nie całe dziesięć minut temu - spytałam zaciekawiona rozglądając się po pomieszczeniu za tajemniczymi chłopakami, lecz nigdzie ich nie widziałam.. Dziwne.

- Trzymaj się od nich z daleka, rozumiesz?! - spojrzał na mnie lekko przerażony ale i zdenerwowany.

- O co Ci chodzi? - spytam zła, bo hello NIKT mi nie będzie rozkazał, a tymbardziej bez powodu.

- Rose - zaczął powoli i spokojnie Ethan - ten z czerwoną bandaną to właśnie Aiden, chłopak o którego pytałaś jak jechaliśmy do szkoły.
Pomimo swojego młodego wieku, jest on szefem największego gangu w Londynie a to są jego ludzie. Wiec proszę cię mała trzymaj się od niego z daleka on jest do wszystkiego zdolny, słyszałem, że już nie raz zastrzelił lub szantażował człowieka - powiedział zmartwiony Ethan patrząc tu na mnie, a tu na to czy nikt nas nie podsłuchuje.

- Skoro mówisz, że jest on taki niebezpieczny to czemu zaprosiłeś go ulicha do nas na imprezę! - próbowałam utrzymać spokój, lecz już dłużej nie wytrzymałam.

- Rose, pomyśl logicznie, każdy się go boi, jest nieobliczalny, lepiej mieć go za kolegę a bynajmniej on niech tak uważa wtedy jest trochę pewności, że nic nam nie zrobi a z racji tego że odkąd przyszedł tu do szkoły trzyma się że mną i przyjął zaproszenie na imprezę to wsumie jestem bezpieczny i swoją drogą ty też bo jesteś moją siostrą, więc kochana ciesz się, że masz takiego cudownego i sprytnego brata. - powiedział zadowolony z siebie Ethan.

- Jesteś pojebany czy pojebany? To nie jest bezpieczne, a nawet jeśli nam nic nie zrobią, co nie jest pewne na sto procent, to jest tu jeszcze ponad 100 innych ludzi, przyprowadziłeś tu jakiegoś kryminaliste i myślisz, że wszystko będzie dobrze? - krzyczałam zdenerwowana na brata.

- Zluzuj Rose, mam wszystko pod kontrolą a ludzie się dalej bawię lecz gdyby tak  popatrzeć na to z innej strony to pan "Czerwona bandanka" nie jest w cale taki zły...da się z nim pogadać.

- Wiesz co? Rób sobie co chcesz ale mnie i moich przyjaciół w to nie mieszaj, kolegów Ci wybierać nie będę, ale na twój pogrzeb nie przyjdę więc zapamiętaj sobie to i weź do serca - powiedziałam zrezygnowana do brata i ruszyłam poszukać przyjaciółki.

Już przez ponad pięć minut przepycham się pomiędzy tańczącymi i pijanymi ludźmi, lecz nagle widzę Oli która zmierza w kierunku Aidena, cholera ona jest mądra? Krzyczę sama do siebie. Muszę ją szybko ostrzec, bo to się może dla niej źle skończyć...

- Oli - krzyczę do przyjaciółki przedzierajac się przez ludzi..

- No Olivia do cholerny - zdzieram sobie całe gardło modląc się by przyjaciołka mnie usłyszała.
O co prosiłam tak się stało i Olivia się odwróciła. Uff mało brakowało pomyślałam.

- Nie idź do niego wariatko, masz tu tyle innych chłopaków a ty musisz iść do niego? Dziewczyno życie Ci nie miłe? - krzyczałam na nią nie umiejąc opanować emocji.

- Uspokój się, o co Ci chodzi? Wiedziałaś, że mi się spodobał co może nagle chcesz mi go odbić?! Jesteś fałszywa wiesz - warkneła mi prosto w twarz Liv.

- Dziewczyno, nikt nikogo Ci tu nie chce odbyć, to jest morderca, szantarzysta, on jest szefem największego gangu w Londynie...
Daj sobie spokój z tym dupkiem z przerośnientym ego i pustym łbem, masz tu tysiąc innych - zaczęłam wyliczac jej fajnych chłopaków lecz ta zamiast mnie słuchać patrzyła nad moje ramię z obawą..
To nie wróży nic dobrego...
Tak jak myślam, tak się stało już po chwili usłyszałam niski zachrypniety głos  i poczułam mocna woń męskich perfum. Czy to Armani? Zdecydowanie tak, wszędzie rozpoznała bym ten zapach...

- No no, dupek z przerośnientym ego, fajnie się bawisz......

Hejka kochani, jest i kolejna część mojego opowiadaniaj znając życie jest tragiczna, piszcie co sądzicie w komentarzach! Do następnego 🖤

It's just a mask // ZAWIESZONE Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz