66: bella

657 18 29
                                        

Najgorszym w posiadaniu rodzeństwa jest to, że cokolwiek by się nie działo, łączy cię z tą osobą coś więcej, niż tylko emocjonalne przywiązanie. Choć czasem możesz otwarcie przyznać, że nienawidzisz tej osoby, to w głębi serca wiesz, że zrobiłbyś wszystko, by uchronić ją od złego. Taka relacja dzieliła właśnie ją z Jeleną i Anwarem, chociaż od dłuższego czasu lepsze stosunki miała z bratem. Umiała się z nim dogadać, porozmawiać bez żadnych problemów, a z siostrą nie dość, że dzieliły nas strefy czasowe to miały inne poglądy w istotnych dla nich sprawach.

Ostatnio przeszła diametralną zmianę w zachowaniu, dlatego obawiała się, że żądza zemsty przysłoni siostrze rozsądne rozumowanie. Rozumiała to, że została zraniona przez Zayna, ale minęły ponad cztery lata a on ruszył dalej. Ona też już powinna.

Ocknęła się ze swoich myśli, kiedy żółta taksówka zajechała pod jej dom. Z pojazdu wysiadła blondynka, nałożyła na nos ciemne okulary i z pomocą taksówkarza wyciągnęła z bagażnika walizki. Otworzyła drzwi frontowe i pomogła wnieść bagaże do środka.

– Dobra, zostaw to tu – brunetka wskazała na walizki i ruszyła do salonu. – Napijesz się czegoś?

– Nie, dziękuję – odparła, siadając na ciemnym krześle, idealnie komponującym się z stolikiem w tym samym kolorze.

– Jak tam minęły ci wakacje? – dosiadła się do stołu na przeciwko niej.

– Jestem nimi bardzo zmęczona, a nie wypoczęta. Ta zemsta za dużo mnie kosztuje - przyznała, a Bella przewróciła oczami. Nigdy nie była zwolennikiem prokowowania i mieszania się w kłopoty. - Najpierw musiałam udawać dobrą koleżankę przed Perrie, potem przed Leigh, w teraz musiałam zmuszać się do oddania swojego ciała, ugh – warknęła zażenowana. – Louis jest obrzydliwy...

– Wiesz co dokładnie myślę o tym całym mszczeniu się – przerwała jej. – Leigh i Louis niczego ci nie zrobili, a wykorzystujesz ich do swojej zemsty. Według mnie, nie powinnaś się już mieszać w ich życie i zacząć żyć swoim.

Gigi wspieła się na jej słowa, jakby uderzyły w nią z podwójna siłą. Musiała jej w końcu wyznać prawdę.

– Nie! – żwawo wstała z krzesła i pięścią uderzyła o stół. – Zayn zabrał mi trzy lata z życia, wykorzystał mnie a teraz spokojnie sobie żyje u boku tej dziwki, Perrie, wychowując dziecko!

Twarz blondynki była czerwona od gniewu, ale zaraz wybuchła niepohamowanym płaczem i opadła bezsilnie na krzesło.

– Kochałam go... Cholera, a on cały czas, kiedy się ze mną spotykał, tylko ona liczyła się dla niego. W czym ja byłam gorsza od niej?!

Emocje, jakie ujrzały światło dzienne podczas wyznania Gigi, pozwoliły spojrzeć Belli na światło sprawy z innej perspektywy. Nie oznaczało to jednak, że i tak potępiała całe to wystąpienie siostry. Brunetka wstała z krzesła i przytuliła się do zapłakanej dziewczyny. W niedługim czasie oddech blondynki się uspokoił, co oznaczało, że przestała płakać.

– Obiecuję, że Perrie i Zayn zapłacą za moje cierpienie. Ja nie teraz, to za niedługo – oznajmiła, wypinając dumnie pierś do przodu.

A potem wstała i wyszła, jak gdyby nigdy nic. Bella zdezorientowana zaistniałą sytuacją, przypomniała sobie o jednej istotnej rzeczy. Wsunęła dłoń do kieszeni swojego puchatego swetra i wyciągnęła z niej telefon, po czym zatrzymała dyktafon, który zarejestrował całą tę rozmowę.

• • •

Bardzo zjebałam?

LOVE ME MORE instagram ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz