Jest czwartek. Jak zwykle mam te chujowe 7 lekcji. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że zaraz niemiecki. Jebana kartkowka z jakiegoś nawet nie wiem czego. Siedzę przed klasą i sobie myślę, że zrobie sobie ściągnę. Podbija do mnie moja psiapsi Ksenia. Tak naprawdę nazywa sie Marcelina ale Ksenia tez jest supi. Ksenia jest taka kochana i zrobiła mi ściągnę, kocham ją normalnie całym sercem, podchodzi do mnie i podaje mi ściągnę:
- Masz wiedzialam ze nie zrobisz leniu
- dzięki... Jak ja Ci to wynagrodze - mruknelam
- w naturze kochana .... W naturze - uśmiechła sie po czym poszla szczac do kibla jak zwykle przed kazda lekcja. Ja mam stalowy pęcherz i niegdy nje sikam.
Zaczęła sie lekcja. Zjeby wbili już do klasy. Pani Zaczęła rozdawac kartki. Nagle usłyszeliśmy alarm. Wszyscy osrani a ja nie, bo wiem ze to próby więc wyjebongo. Miałam wyjebane poszłam sobie kupić sobie moje ulubione chrupki maczugi w automacie i soczek pomarańczowy. Nagle słyszę krzyk. Ktoś krzyczał jakby płoną żywcem. Ide patrze a tam pani Bogusia. Moja kochana. Widzę że wybiega dyrektor z gaśnica. Ja krzyczę:
- PANI BOGUSIUUUUUUUU!!÷ - przy czym zaczynam ryczec jak dziecko.
Nagle staje sie cos czego sie najbardziej obawiałam. Ten chuj Ignas (dyrektor) wyjebal sie i spłonął. Pani Bogusia jak Jordan Parrish wychodzi z ognia. Bierze mnie na ręce i wynosi ze szkoły.
Po pożarze wszystko spłonęło. Straty były wsumie małe, bo moja buda to jakas biedna jest. Najlepsze jest to że nie mam 3 miesiące szkoły kurde to wakacje i pół. A no tak niestety dyrektor nie żyje, szkoda byl taki seksi.
CZYTASZ
Błogosławiona
RandomCała fabuła i książka jest pojebana. To moja pierwsza książka. Proszę nie zwracać uwagi na błędy ortograficzne i interpunkcyjne, ponieważ są one specjalnie.