dirty

47 2 1
                                    

związek z pierwszą częścią Szklanego Tronu

  Tiana słuchała jednym uchem swej kuzynki, która po raz kolejny krzyczała na nią z powodu złego ubioru i haniebnych skutków, które spadną na rodzinę.

   Patrzyła przez okno na ogród, w którym  pierwszy zimowy śnieg pokrywał leżące na ziemi liście. Śnieżynki osiadały się na szybie, a słońce padające na nie skrzyły się błękitem. Widok był piękny, a damy w białych, błękitnych i grafitowych sukniach przypominały roztańczone chmury śnieżne. Rozkochane w plotkach i księciu chmury śnieżne. Zdolne do fałszywej łagodności i agresji.

- ... I błagam Cię, ubierz na bal zorganizowany na Yulemas gorset! - krzyknęła kuzynka, machając rękoma w wszystkie strony.

- Yulemas dopiero za kilkanaście dni - westchnęła.

  Przetarła oczy i popatrzyła z politowaniem na nią. Ta odwzajemniła się nienawistnym spojrzeniem.

- Przynosisz naszej rodzinie wstyd - kontunuowała monolog kuzynka - Pamiętaj, że jesteś tutaj tylko dlatego, że moja - zaakcentowała ostatnie słowo - rodzina została zaproszona. Ty jednakże jesteś wyłącznie dziewczyną, która jest z nami ponieważ twoi rodzice zmarli, a ciotka uznała, że warto cię uratować!

  Sytuacja wygladała jednakże inaczej, i dobrze to pamiętała. Jej wysoko urodzeni rodzice prowadzili kuźnie i warsztat obróbki kamieni szlachetnych, gdzie pracowali ludzie pobłogosławieni magią. Kiedy ludzie króła Adarlanu zaatakowali Perranth i wywlekli jej rodziców z posiadłości na szubiennicę, a wiadomość o śmierci lady Marion i małej lady Elide pogrążyła miasto z smutku, chaosie oraz żałobie, młoda Tiana odziedziczyła fortunę, lecz nie mogła z niej skorzystać. Wtedy daleka rodzina ojca z Adarlanu przypomniała sobie o wiele zamożniejszych bliskich, a gdy zobaczyli bogactwo, przyjęli ją i fortunę "pod opiekuńcze skrzydło". Teraz była w zamku dzięki odebranemu jej złotu.

- Rozumiem - powiedziała spokojnie.

  Przytłumiła negatywne emocje wywołane wspomnieniami. Nie pozwoli sobie na brak opanowania.

"Nie warto przysparzać sobie wrogów. Bądź mądra, wykorzystuj dobrze broń" - mówiła jej matka.

  Otuliła więc w sercu wspomnienia rodziców i kochanych jak rodzina pracujących z nimi ludzi. Wyprostowała się, wprowadzając kuzynkę ubraną w różowe falbany i koronki w zakłopotanie.

- Ubiorę się odpowiednio za dwa tygodnie - rzekła.

  Albo pozwoli sobie na drobne uszczypliwości.

  Ta poczerwieniała na twarzy i już miała ją ofuknąć, lecz przerwało jej stukanie do drzwi. W szczelinie między drzwiami a futryną pojawiła się służka. Przeprosiła je gorąco z rumieńcem na twarzy i przekazała, że królowa chce się spotkać z nią.

  Podziękowała za informacje, po czym wygoniła - bardziej pasuje "wypchała za drzwi" - kipiącą ze wściekłości i zazdrości kuzynkę.

  Opadła na fotel i wybuchła niepochanowanym rechotem. To Ci dopiero! Utarła nosa najstarszej córce jej wujostwa.

  Pozwoliła sobie za chwilę błogiego szczęścia. Wzięła z miseczki obok rozciągliwego cukierka i zaczęła go żuć. Wyciszyła się i rozluźniła.

  W pewnym momencie prawie zasnęła. Nakrzyczała na siebie w myślach i zerwała się na równe nogi. Spotkanie z królową! Nie może zmarnować ani chwili, musiała ciągnąć swój plan i wypełniać dworskie obowiązki.

broken sunOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz