// Wydarzenia z przeszłości jakby co
Brązowy kocur o puchatym futrze i pędzelkach na uszach chodził niespokojnie w tę i spowrotem.
Męczyły go wydarzenia, które miały miejsce; te niedawne i te z dalszej przeszłości.
Nie mógł pozbyć się z głowy tych słów wypowiedzianych przez Migoczącego Płatka.
Chcę, żeby mój potomek był najważniejszym kotem w lesie. Żeby wszyscy go szanowali. Żeby nie robił niczego na marne i by każdy liczył się z jego zdaniem.
Ale to nie te słowa były najgorsze.
Zrobiłem coś zakazanego. Teraz jest na to twoja kolej, Brzozowy Puchu.
Te też nie. Od czasu rozmowy z tym podłym wojownikiem, Brzozowy Puch nie mógł wybić sobie z głowy pyska Bzowej Nadziei. Gdyby nie oni, ta kotka nadal by żyła.
To nie była twoja wina! - te słowa zawsze pomagały mu jakoś ze sobą być. Musiał się jakoś przekonać, że namówił go do tego Migoczący Płatek. Gdyby nie to, już dawno nie mógłby przebywać we własnym towarzystwie.
A co, jeśli jednak mogłem temu zapobiec? - zachodził w głowę.
- Brzozowy Puchu, nad czym tak ciągle rozmyślasz?
Kocur aż podskoczył z zaskoczenia.
- Leśna Blizno, przestraszyłeś mnie!
Leśna Blizna w przeszłości był kotem należącym do tego samego Klanu co Brzozowy Puch - Klanu Pioruna.
Zawsze byli w neutralnych stosunkach, teraz również. Brzozowy Puch zmarł szybciej od niego, więc Klan Gwiazdy kazał mu wszystko tam pokazać Leśnej Bliźnie, który zmarł z powodu podania przez medyka złych ziół.
Leśna Blizna także nigdy zbytnio nie lubił Migoczącego Płatka, ale pomimo tego były Wojownik nie miał zamiaru mówić kocurowi o żądaniach postawionych przez okrutnego kota.
- Brzozowy Puchu, wiem, że coś jest nie tak. Odwiedziłeś jakiegoś kota? - dopytywał Leśna Blizna.
Brzozowy Puch pokręcił głową.
- Wszystko w porządku, Leśna Blizno. Naprawdę.
Pomimo słów, które wypowiedział, był pewien, że skłamał. Nic nie było w porządku. Będzie musiał posunąć się do czynu, który może mieć złe konsekwencje, albo inaczej ktoś zdradzi jego tajemnicę.
A wtedy już nikt mu nie wybaczy.
Gdy był jeszcze za życia, zawsze myślał, że Klan Gwiazdy wie o wszystkim i o wszystkich. Bał się tego. Ale po śmierci dowiedział się, że tak nie jest. Jakimś cudem przodkowie nie dowiedzieli się o głupim pomyśle Migoczącego Płatka.
Zamknął oczy, przykrywając powiekami świat, który widział. Leśna Blizna zniknął. Zamiast czerni, która normalnie pojawia się po tym ruchu, ujrzał leśny krajobraz i domyślił się już, jaką wizję dostanie.
________________________________
Ptaki śpiewały radośnie, a na futrach kotów z Klanu Pioruna odbijały się błyszczące promienie słońca.
Klanowicze wygrzewali się spokojnie na trawiastej polanie, karmicielki bawiły się że swoimi pociechami a zastępca rozmawiał z przywódcą.
Właśnie... Olchowa Gwiazda i jego wierny, uczciwy zastępca. Pazury Brzozowego Puchu wbiły się, orając zieloną trawę.
- Brzozowy Puchu - odezwał się nagle ktoś obok niego.
Kocur podskoczył. Nie zauważył, by ktoś się do niego chociażby zbliżał. A jednak, brązowo-kremowy Wojownik stał tuż obok niego.
- Migoczący Płatku. Czego chcesz? - zapytał, podnosząc się na łapy i pospiesznie otrzepujac przestrzeń pomiędzy pazurami z ziemi i trawy w nich zalegającej.
Kocur wzruszył ramionami. Brzozowy Puch powędrował spojrzeniem w punkt, w który wpatrywał się teraz Migoczący Płatek.
Był to ten sam widok, który kocur sam przed chwilą obserwował.
- Ależ mnie wkurza ten nasz kochany zastępca Olchowej Gwiazdy... Ciebie też prawda? - rzucił niewinnie.
Brzozowy Puch wzruszył ramionami. Nie miał zamiaru zdradzać swoich prawdziwych uczuć wobec łaciatego zastępcy.
Ponownie zacisnął na trawie swe pazury.
- Nie lubię go, to fakt. A co ci do tego? - Rzucił mu pytające spojrzenie.
Migoczący Płatek westchnął.
- Nic. Tak sobie myślę, że... Niektórzy sprawiliby się lepiej na miejscu Pokrzywowej Nadziei. Na przykład ty - zmierzył go wzrokiem. - Silny, rozważny...
Te słowa powinny Brzozowy Puch bardziej zaintrygować, ale miały nieco odwrotny skutek.
- Do czego zmierzasz, Migoczący Płatku? Czego ode mnie chcesz?
Wojownik westchnął.
- Niczego, Brzozowy Puchu. Ale układa mi się w głowie pewien plan, który... Mógłby ci pomóc.
Brzozowy Puch poruszył się niespokojnie.
- W czym?
- Wiem, czego pragniesz, Brzozowy Puchu. - W jego granatowych oczach zabłysła iskierka chciwości, którą wojownik niestety za późno zdążył zrozumieć. - Jeśli przyjmniesz moją pomoc, wykurzymy stąd Pokrzywową Nadzieję, a wtedy ty dostaniesz jego rangę.
Propozycja wydawała się naprawdę kusząca.
- Chciałbym w zamian tego jedną, niewielką przysługę... - kontynuował. - Gdy już zostaniesz przywódcą, mianujesz mnie swoim zastępcą.
Brzozowemu Puchowi przeleciała przez głowę masa perspektyw możliwej przyszłości - większość tych dobrych łączyła się z byciem na czele Klanu.
Zanim zdołał się porządnie zastanowić nad decyzją, która nieodwracalnie zmieniła jego życie, chciwość zwyciężyła.
- Wchodzę w to. Opowiedz mi swój plan.
____________________________________
- Brzozowy Puchu? Jesteś tam?
Głos Leśnej Blizny wyrwał go z wizji o przeszłości. Zacisnął pazury, tak samo jak tamtego poranka, jeszcze bardziej orając trawiastą glebę.
- Tak. Wszystko w porządku, Leśna Blizno.
Nie chcąc dalej drążyć rozmowy, odwrócił się i odszedł pospiesznym krokiem.
A w głowie ciągle miał słowa Migoczącego Płatka.
Gdy już zostaniesz przywódcą, mianujesz mnie swoim zastępcą.
Szkoda, że plan brązowo-kremowego wojownika nie wypalił tak, jak to sobie z początku wyobrażał Brzozowy Puch.
CZYTASZ
WOJOWNICY ❝Mroźna Klątwa❞ (N)✔️
Random[ Zakończone ] "Idealne życie... Co może pójść nie tak?" Mroźna Mżawka od zawsze była jedną z najbardziej towarzyskich kotów w klanie. Nie brakowało jej właściwie nikogo ani niczego, zawsze miała przy sobie przyjaciół, rodzinę oraz wpływowe koty z...