Budząc się w ten sobotni poranek nie przeczuwałam, że ten dzień zmieni moje życie.
Wstałam, ubrałam się i zeszłam na śniadanie na dół, a tam powitał mnie tata. Zdziwiło mnie to, że jest w domu. Przecież powinien wyjść do pracy ponad godzinę temu.
- Cześć, co ty jeszcze robisz w domu? - spytałam się.
- Postanowiłem wziąć dzisiaj dzień wolny. Olive, muszę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego - odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy. Troszeczkę się stresowałam, ale nawet nie wiem czym.
- Dzwonił do mnie ktoś z McLarena i zaprosił Cię na prezentację ich bolidu. Bardzo spodobał im się twój profil na instagramie i myślą nad tym, abyś została ich ambasadorką medialną.
Nie wiedziałam, czy tata czasem nie żartuje, ale jego mina wskazywała na to, że mówi całkiem poważnie.
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu na mojej twarzy, byłam okropnie szczęśliwa! Patrzałam się na niego z niedowierzaniem i nie mogłam wydukać z siebie żadnego słowa, aż wreszcie mi się to udało:
- O jacieeee! Nawet nie wiesz, jak się cieszę! Ale jak znaleźli mój profil? Przecież nie mam zbyt dużo obserwujących.
- O tym nic nie mówili. Podałem twój e-mail, chcą przesłać Ci dokładniejsze informacje o tym całym wydarzeniu.
Uśmiechnęłam się i zabrałam się za przygotowanie posiłku. Byłam taka podekscytowana, że nie mogłam się na niczym skupić, ciągle myślałam o tym, co mnie czeka.
Po południu przyszedł do mnie mail. W siedzibie McLarena mam się zjawić 15 lutego (równo za dwa tygodnie), później stamtąd pojedziemy w miejsce prezentacji, czyli do Londynu. Odesłałam im wiadomość zwrotną, potwierdzenie, że otrzymałam maila. Po tym postanowiłam podzielić się tym wszystkim na instagramie z moimi widzami. Napisałam o tym na instastory.
Wieczorem, gdy zmywałam makijaż, nadal zastanawiałam się, jakim cudem ktoś z ich teamu zauważył moje konto. Mam raptem pięć tysięcy follow, to nie jest wcale dużo. Uznałam, że napewno ktoś znalazł się tam przypadkowo, spodobało mu się to, co tam publikuję i pokazał innym.
Leżąc już w łóżku zorientowałam się, że nie pochwaliłam się tym wszystkim mojej najlepszej przyjaciółce, Jane. Znalazłam w liście kontaktów jej imię i nacisnęłam na niebieską słuchawkę.
- Hejka Jane! Muszę Ci coś opowiedzieć, nie uwierzysz w to, bo ja sama nadal nie wierzę.
- Hej hej Olive, opowiadaj. Jestem strasznie ciekawa!
- No więc tak, gdy zeszłam rano na śniadanie tata powiedział, że dzwonili do niego z McLarena i...
- Z MCLARENA?! JAK TO? - przerwała mi zszokowana Jane.
- Tak to. Zaprosili mnie na prezentację ich bolidu i chcą, abym była ich ambasadorką medialną. Strasznie się tym jaram. To już za dwa tygodnie!
- To super, serio. Jestem dumna.
- Dziękuję, ale muszę kończyć, jestem mega zmęczona tym całym dniem. Dobranoc.
- Pa, widzimy się pojutrze w szkole.
Po rozmowie z Jane poszłam spać, ale przed tym obejrzałam jeszcze jeden odcinek „Formuła 1: Jazda o życie" na netflixie (co z tego, że całe dwa sezony obejrzałam już dwa razy?). Oglądając, wyobrażałam sobie, jak widzę to wszystko na żywo i przypomniało mi się, że za niedługo będę miała taką możliwość.
CZYTASZ
𝓱𝓮𝓻 𝓭𝓻𝓮𝓪𝓶
أدب المراهقين18-letnia Olive zawsze marzyła o tym, aby być tak blisko z jej pasją - Formułą 1. Jednak nie spodziewała się, że będzie to miało aż tak dosłowne znaczenie...
