4.

20 6 2
                                        


Reed dzwonił do mnie dwa razy w ciągu ostatnich dziesięciu minut, ale go olałam, bo założyłam, że mu się nudzi i chce się ze mnie ponaśmiewać. Dokładnie tak, jak ostatnio. Poza tym, byłam zbyt zaangażowana w wybieranie nowych szelek dla Szyszki, których w sumie za bardzo nie potrzebowała, ale lubiłam kupować jej nowe rzeczy. Niektórzy kupowali za dużo ubrań, inni kosmetyków, a ja kompletów spacerowych dla psa. Znalazłam nawet jesienny wzór w szyszki.

Nie odzywaliśmy się do siebie przez ostatni tydzień - to był naprawdę wspaniały tydzień - i już zaczynałam zapominać, że kiedykolwiek go spotkałam. Udawałam, że to wszystko był tylko zły sen, z którego wreszcie się obudziłam. Wyrzuciłam z pamięci nawet rozmowę z Loczkiem. Reed to Reed, koniec kropka. Jeśli gdzieś tam w nim jest jakaś cząstka złamanego chłopca, to bardzo, bardzo głęboko, a dokopanie się do niej i poskładanie na nowo to nie moje zadanie. Trochę miałam nadzieję, że znajdzie sobie jakieś nowe zajęcie i przestanie mnie dręczyć, ale ta mądrzejsza część mnie wiedziała, że próbuję oszukać samą siebie.

Reed: wiesz, co teraz robi twoja siostra?

Zmarszczyłam brwi. Skąd w ogóle taka wiadomość? Kolejny żart? Nie miałam pojęcia, co robiła ani gdzie była Cassidy. Rano coś tam wspominała, że idzie na miasto z koleżanką. Była niedziela, ojciec i Eleanor wyjątkowo nigdzie nie zniknęli i siedzieli w domu, przez co to my byłyśmy zmuszone się ewakuować. Po całym dniu w ich towarzystwie byłabym odpowiednią kandydatką na długi pobyt w wariatkowie. Jak nie kłótnia o to, że nie spędzamy z nimi czasu, to kłótnia, że nie sprzątamy, a jak nie o sprzątanie, to o oceny w szkole. Było chwilę po siódmej, sama dopiero co wróciłam od Leona i zamknęłam się w swoim pokoju.

Moja trzynastoletnia siostra, tak jak ja w jej wieku, nie była najbardziej odpowiedzialną osobą na świecie. Moją pierwszą myślą było, że wplątała się w kłopoty. A gdzie kłopoty, tam zwykle i Reed.

Bez większego zastanowienia zadzwoniłam do Reeda. Potem pomyślałam, że może powinnam najpierw skontaktować się z Cassidy, ale było już za późno.

– Słabość do złych chłopców jest u was w rodzinna? – zaczął, a mi na sam dźwięk jego głosu zrobiło się niedobrze. Chciałabym rozumieć, o czym on w tej chwili mówił. Nie wiedziałam, czy miało to związek z Cassidy, czy po prostu miał w głowie wbudowany generator losowych zdań.

– Wiesz, że na początku rozmowy ludzie zwykle się witają? Nawet przedszkolaki to potrafią – oznajmiłam, po czym przeszłam do sedna. – O co chodzi z Cassidy?

– Zobaczysz – powiedział, jakby to była jakaś, kurwa, wesoła niespodzianka. – Będę po ciebie za pięć minut.

– Zwariowałeś?! – podniosłam głos. – Nigdzie z tobą nie idę, nawet mi nie powiedziałeś, o co chodzi!

– Jednak za cztery minuty – poprawił się, ignorując moje słowa. Rozłączył się. Miałam ochotę rzucić telefonem o ścianę, lecz zamiast tego wybrałam numer Cassidy. Liczyłam sygnały, z każdym kolejnym denerwując się coraz bardziej. Gdy dotarłam do dziesiątego, włączyła się poczta głosowa. Nagle wyobraziłam sobie milion czarnych scenariuszy.

To finalnie zmusiło mnie do wstania z łóżka. Miałam na sobie czarne dresy i bordową bluzę i właśnie tak wyszłam z pokoju, nie zawracając sobie głowy przeglądaniem się w lustrze. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co się stało. Nie myślałam o tym, co wydarzyło się podczas mojego ostatniego spotkania z Reedem, o tym, jakim był gównianym człowiekiem, ani o tym, jak bardzo nie chciałam go widzieć. W tym momencie liczyła się tylko i wyłącznie Cassidy. Zbiegłam po schodach. Ojciec i Eleanor siedzieli na kanapie i cicho o czymś rozmawiali, ale na mój widok przestali. Na stole przed nimi stały lampki z winem.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Feb 15, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

InfatuationOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz