Rozdział 5

1.2K 145 14
                                        

////

Czuli się jakby mieli deja vu. Znów stali przed magazynem. Znów był ciepły dzień. Lecz tym razem na ich twarzach nie było widać zaciekawienia lecz niepokój. Sami zdecydowali się przejść do Drzewa Życia więc nie mogli mieć wyrzutów o to. Chanyeol spojrzał się na lewo na niższą od siebie osóbkę, która zeszłego wieczoru wyznała mu miłość. Baekhyun wyczuł, że Park się na niego spojrzał i uśmiechnął się do niego. Kai wbił swój wzrok w D.O. Namawiał go wczoraj by się spotkali pod pretekstem, że chce mu coś ważnego powiedzieć. Oczywiście Kai chciał wyznać mu swoje uczucia. Kyungsoo odmawiał co powodowało, że biedne serduszko Jogina rozwalało się na kawałeczki. Sehun i Luhan całą noc przegadali na skypie co ukazywało się dzisiaj wielkimi workami pod oczami. Kris też nie spał całą noc. Był podekscytowany. Wyczuwał, że coś go ciągnie do Drzewa Życia. Jakaś dziwna siła.

-Idziemy?- Spytał się niepewnie Suho. Chen nagle zrobił kilka kroków do przodu i pchnął przed sobą drzwi.

-Już nie ma odwrotu.- Powiedział Tao i poszedł za Chenem. Wszyscy znaleźli się wewnątrz. Już wiele razy rozmawiali o tym jak mają się ustawić. Musieli to teraz przenieść w rzeczywistość. Suho, Sehun, Kai i Chanyeol ustawili się po środku. Pozostali utworzyli koło. Nagle D.O poczuł ścisk w klatce piersiowej. Wbijał swój wzrok w plecy Kai'a z zaniepokojeniem. Zaczął się bać o niego. Przez jego głowę przeleciało pełno wspomnień z Jonginem i to zdanie "zależy mi na tobie".

-Kai.- Powiedział nagle. Jongin odwrócił się w jego stronę. -Proszę, uważaj na siebie.- Sam nie wierzył w swoje słowa. Kai odpowiedział mu tylko uśmiechem.

Atmosfera w magazynie zaczęła robić się nerwowa. Pyłki kurzu delikatnie migotały w promieniach światła. Nagle zaczęło robić się coraz ciemniej. Przez rozbitą szybę w oknie ujrzeli słońce, które zaczęło być zakrywane, przez inna planetę. Główna czwórka wyciągnęła ręce przed siebie. Rozpoczęło się. Planeta przykryła słońce tak, że promienie utworzyły pierścień wokół czarnej plamy. Suho głośno przełknął ślinę. Nagle cała czwóra użyła swojej mocy. Lecz zamiast utworzyć się strumień wody, lub Kai prze teleportować w ich dłoniach pojawiły się kule światła. Pozostali, którzy stali dookoła też użyli swojej mocy, stało się tak samo. Zaczęli przekazywać sobie swoje moce. Powstało koło. Nagle cztery główne moce wystrzeliły w powietrze. W magazynie zerwał się wielki wiatr. Nagle każdy z nich zaczął się deformować. Usłyszeli przerażony krzyk Tao, który jako pierwszy zniknął. Wtedy poczuli, że coś jest nie tak. Kai odwrócił się w stronę D.O. Na oczach Kyungsoo Kai zaczął znikać. Potem każdy po kolei. Luhan w ostatnim momencie podbiegł do Sehuna i delikatnie chwycił go za kaptur.

-Baekhyun!- Krzyknął na cały głos Chanyeol i ruszył biegiem do chłopaka. Z oczu Byuna zaczęły spadać łzy. Park wyciągnął przed siebie dłoń chcąc chwycić nią Baekhyuna, lecz w tym momencie gdy miał go złapać on zniknął. Rozpłynął się niczym mgła. Z szeroko otwartymi oczami Chanyeol upadł na ziemię. Również znikł. Jako ostatni.

// LONDYN (ANGLIA) - 15:00 //

Kai otworzył powoli oczy. Znalazł się na szczycie budynku. Spojrzał się w dół. Pełno ludzi, pełno aut. Wielkie żyjące miasto o każdej porze. Rozejrzał się. Był sam. Teleportował się na chodnik pod budynkiem. Zaczął żałować tej decyzji. Przeraził się natłokiem ludzi, natłokiem spojrzeń. Nagle usłyszał w swojej głowie głos. "Kai". Głos ten był my znajomy, bardzo znajomy. Nagle się prze teleportował. Zniknął. Żaden człowiek nawet nie zauważył znikającego chłopaka.

// BARCELONA (HISZPANIA) - 10:09 //

Tao znalazł się w kawiarni. Trzymał w ręku hiszpańską gazetę. Oczywiście nic nie rozumiał. Rozejrzał się. Typowa kawiarnia. Pełno ludzi, zapach kawy i ciastek. Nagle wewnątrz zawiał wiatr. Nikt tego nie zauważył oprócz Tao. Wszyscy tak jakby "żyli" własnym życiem. Wstał i zrobił kilka kroków do przodu. Nagle czas się zatrzymał. Wybiegł z kawiarni. Wszystko się zatrzymało.

EXODUS // baekyeol // PLOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz