Rozdział​ 3 cześć 1

8 3 0
                                    


Popołudnie mija spokojnie. Kolejny wieczór zbieram się. Tym razem nie na imprezę lecz do łóżka. Kanapa w sumie też wygodna ale jednak wolę łóżko. Zasypiam od razu.

Budzę się. Jest 9 rano. Robię kawę i siadam z nosem w kompie, nie zwracam nawet uwagi kiedy Em wchodzi do salonu. Słyszę jej zaspany głos:

- Hej- mówi przeciągając się i siadam obok mnie na kanapie.
- Cześć młoda jak się spało ?- pytam nawet nie spoglądając na nią.
- A nie widać? - pytam i dopiero teraz odwracam się w jej stronę.
- Boże młoda co ty masz na głowie - śmieje się.
- Lepiej milcz- mówi i uderza mnie poduchą.
- Nie pozwalaj sobie.- mówię i dodaje - ubieraj się jedz śniadanie i co tam jeszcze zrobić musisz i jedziemy do miasta.
- Nie chce mi się - mówi rozkładając się na kanapie.
- Nie dyskutuje - stwierdzam i idę do siebie.

30 minut później

Wychodzimy z mieszkania i schodzimy do auta. Ruszam w stronę centrum. Chwile później parkuje pod centrum chandlowym i wysiadamy. Robimy zakupy.

Po godzinie wracamy do auta i wracamy do domu.

Po rozpakowaniu zakupów siadam na kanapie i włączam jakiś film. Emi opiera się o mnie i pyta:

-A może pójdziemy na spacer ? -pyta patrząc mi w oczy. Przebija mnie na wylot. Błękitne piękne oczy.
- Możemy iść nie ma problemu. - mówię .- zbieraj się .
- Że teraz ? Ja myślałam o jutrze ale oki. - mówi i wstaje .
-Tylko się pospiesz.- popędzaj ją w sam wychodzę po kurtke.

20 minut później

Jesteśmy na szlaku w lesie Emi biega w ja spokojnie idę za nią.

- Złapiesz mnie? - krzyczy
- Spróbować moge- odpowiadam i biegnę za nią.

Doganiam ją i chwytam za rękę wrywa się i przewraca . Wyciągam do nie dłoń by ją podnieść. Ta jednak zamiast wstać ściąga mnie do parteru ładuje na niej. Niezręcznie trochę. Spoglądam w jej oczy.

-Kocham cie- mówi tak cicho jak by nie chciała bym usłyszał
-Ja ciebie też - odpowiadam ona z lekka zdezorientowana spogląda na mnie.

Oddaje pocałunek na jej usta po czym tego żałuję gdyż młoda mnie ugryzła w wargę.

-Co to miało znaczyć? -wstaje i ją podnoszę.
- Nie podoba się? - pyta po czym zaczyna się śmiać
- Nie małpa bo boli. - mówię udając smutnego
- Nie fochaj - mówi i mnie przytula
Ciąg dalszy nastąpi

Życie, czyli trudna gra pozorówOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz