×1×

27 1 1
                                        

×Rachel×

Obudził mnie szum deszczu, który padał nieubłaganie odkąd przyjechaliśmy. Myślałam, że deszczowy Londyn to tylko mity, dopóki nie przekonałam się na własnej skórze.

Powoli podniosłam się z łóżka, spoglądając kątem oka na Leo. Przysięgam, ten chłopiec potrafi spać całymi dniami. Dlaczego nie robił tego tak chętnie, kiedy był niemowlakiem?

Chłopczyk przeciągnął się lekko, ale nie obudził się. Stałam i z uśmiechem patrzyłam, jak równomiernie oddycha. Staje się coraz większy. Tak szybko rośnie. Dopiero co się urodził, a skończy już wkrótce 4 lata. Moje słowa są tak bardzo przewidywalne; chyba każda matka tak mówi. Nie chcąc dłużej zakłócać snu synka swoim spojrzeniem, ruszyłam w stronę kuchni, aby przygotować nam śniadanie.

Już dwadzieścia minut później siedzieliśmy razem przy stole, zajadając się jajecznicą z pomidorami.  Leo zjadł swoją porcję z szybkością światła, sięgając po jeszcze jeden kawałek chleba.

- Co ci się dziś śniło, synku? - zapytałam z zaciekawieniem, próbując zrozumieć jego nagły apetyt. 

Leo był cudownym dzieckiem, ale nie mogłam powiedzieć, że nie ma wad. To straszny niejadek. Doszukiwałam się w tym jakichś głębszych problemów, ale nasz rodzinny lekarz stwierdził, że dzieci są po prostu kapryśne. Zalecił jakieś tabletki, ale nie chciałam faszerować małego chemią, żeby zmuszać go do jedzenia.

- Miałem świetny sen, mamusiu! Byłem piłkarzem, najprawdziwszym piłkarzem, królem strzelców! Nagle wybiegłem na boisko i zobaczyłem, że jestem strasznie mały. Malutki! Wszyscy byli niesamowicie wysocy, sięgali niemal do nieba, a ja byłem bardzo mały.

- Hmm... Czyli boisz się, że będziesz niski, tak?

- Nie boję się niczego! - stwierdził twardo Leo, po czym dodał cicho: - ale... głupio być niskim, mamo.

- Więc?

- Więc muszę dużo jeść, żeby urosnąć jak najwięcej. I być najlepszym piłkarzem na świecie!

- Dobrze, synku, więc smacznego. - zaśmiałam się cicho, widząc bardzo przejętą minę chłopca.

×

Po śniadaniu wybraliśmy się na spacer do parku. Leo mógł się wyszaleć na placu zabaw, a ja w spokoju przejrzeć maile i wiadomości. Niedziela to jedyny dzień w tygodniu, w którym nie pracowałam. Choć musiałam odpowiadać na maile i wykonywać papierkowe rzeczy, mogłam przede wszystkim poświęcić trochę czasu synowi. Nie byłam zadowolona, że pozostawała mi tylko niedziela, ale potrafiłam docenić to, co mam.

Od roku pracowałam w firmie dziennikarskiej. Zawsze chciałam być dziennikarką, ale dopiero wtedy udało mi się zrealizować plany. Kiedy zaczynałam studia, pracowałam jako kasjerka w sklepie, ale nie udało mi się pogodzić pracy ze szkołą. Później zajmowałam się budką z hot dogami, zwolnili mnie po tym, jak trochę za mocno pobalowałam i się spóźniłam dwa razy pod rząd. Później zostałam pokojówką w hotelu, ale zwolniłam się sama po tym, co przeszłam. 

Usłyszałam płacz syna i zerwałam się na równe nogi natychmiastowo. Podbiegłam do Leo.

- Co się stało, synku?

Chłopczyk nie mógł nic powiedzieć, był na tyle zapłakany, że nie wykrztusił z siebie słowa. Spojrzałam na jego łokieć, który był rozcięty. Wyciągnęłam z torebki bandaż i wodę utlenioną. Stwierdziłam, że najwyższy czas już wracać do domu.

×

Wykąpałam Leo, po czym zajęłam się przygotowywaniem mu popcornu. Rzadko karmiłam małego takimi smakołykami, ale dziś poszłam mu na rękę, ze względu na rozcięty łokieć. Weszłam do salonu, kiedy chłopczyk właśnie oglądał mecz piłki nożnej.

Everything by himOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz