Patrzył na śpiącego chłopaka.
Wyglądał tak pięknie, spokojnie.
Wyglądał idealnie.
Nie zamierzał marnować czasu i otworzył swój szkicownik.
Biała kartka papieru, nagle zamieniła się w coś niesamowitego.
Początkowo, był to tylko szybki szkic ołówkiem, który postanowił jednak bardziej rozrysować. Przygotował pędzle, po czym użył swoich ulubionych barw, aby pokolorować swój projekt.
Iwaizumi Hajime po prostu nie potrafił nie namalować swojego podopiecznego.
Poświęcał mu już ósmy z kolei rysunek.
Czasem, około piętnastej lub szesnastej, chłopak robił sobie drzemkę trwającą kilka godzin. Miał problemy z zaśnięciem w nocy, więc mężczyzna pozwolił mu to odespać.
Minęły już dwa miesiące.
Iwaizumi zrezygnował z pracy w sklepie, bo zostawianie Oikawy samego było zbyt niebezpieczne.
Kilka dni temu, gdy wrócił do domu, zastał szatyna w kuchni z krwawiącą dłonią i roztrzaskanym kubkiem na podłodze. Ponoć chciał się czegoś napić, ale podczas szukania szklanki, jedną stłukł a potem próbował pozbierać ją w całość.
Co za głupek.
Pieniędzy od rodziców Oikawy było więcej niż powinno, więc Hajime postanowił zostać w domu z chłopakiem. Kiedy tylko znajdował go śpiącego, brał szkicownik, po czym zaczynał rysować. Uwielbiał jego twarz. Pusty do tej pory zeszyt, szybko został zapełniony obrazami przedstawiającymi drzemiącego nastolatka. Każde ,,dzieło" miało jakiś tytuł.
Po raz pierwszy, stworzył coś miesiąc temu. Ponieważ szatyn miał problemy ze wstawaniem, razem z Iwaizumim postanowili spać w tym samym łóżku. Pewnego ranka mężczyzna obudził się i zauważył chłopaka pogrążonego we śnie, przytulającego poduszkę z lekko rozwartymi ustami.
Dwudziestojednolatek stwierdził, iż wyglądał niebywale uroczo, więc go narysował. A swój obraz nazwał ,,Śpiąca Królewna".
Miał jeszcze siedem innych rysunków.
Jeden z nich nazwał ,,Orzech", bo tamtego dnia, kupił Tooru szampon nadający jego włosom jeszcze większej miękkości. I niedługo po tym jak zasnął, namalował go.
Kolejny zatytułowany: ,,Śnieg", przedstawiał śpiącego Oikawę bez koszulki. Pamiętał, że poszedł wtedy spać bez niej. Był tak szczupły, iż brunet nie mógł się powstrzymać przed stworzeniem kolejnego dzieła. Wyglądał tak... Pięknie. Jego blada skóra swym kolorem niemalże przypominała śnieg.
Ale ulubionym rysunkiem Iwaizumiego było ,,Gwieździste niebo".
Pewnej pięknej i czystej czerwcowej nocy, wyszli na zewnątrz. Szatyn strasznie cieszył się spokojną, nocną bryzą, więc mężczyzna spytał czy mogliby tam przez chwilę zostać. Pamiętał jak rysował swojego podopiecznego, siedzącego na kocu z otwartymi oczami. Gwiazdy wraz z księżycem odbijały się w jego oczach, przyprawiając dwudziestojednolatka o szybsze bicie serca.
Następnego dnia wziął akwarele i przeniósł swój szkic na kartkę o formacie A3, kolorując go. Zobrazował nocne niebo, dodając gwiazdy, narysował Oikawę.
A potem nadał barw jego oczom. Poczuł wtedy impuls, żeby zmienić kolor jego tęczówek na brąz, chcąc zobaczyć jak by wyglądały, ale koniec końców, zostawił je w swej oryginalnej, szaro-niebieskiej wersji.
Nigdy nie zapomni twarzy kobiety w sklepie, gdy spytał jej czy ma ramę pasującą do jego ,,dzieła".
Nie mogła oderwać wzroku od oczu Oikawy.
A teraz ten obraz wisiał w salonie.
Iwaizumi został wyrwany z rozmyślań, kiedy jego podopieczny otworzył oczy, mrugając kilkakrotnie.
– I-Iwaizumi? – zapytał.
Brunet wstał z krzesła i podszedł do chłopaka, siadając obok niego.
– Jestem tutaj – rzekł, kładąc swoją dłoń na jego ramieniu.
– Rysowałeś?
– Tak.
Tooru usiadł. Nie miał pewności, jak blisko był swojego opiekuna, zanim jego nos czegoś nie dotknął.
– To był... Pocałunek Eskimosów* – powiedział Hajime. Poczuł nagłe uczucie gorąca na swoich policzkach. Od twarzy Oikawy dzieliły go jedynie kilka centymetrów.
Chłopak na początku nie poruszył się ani o milimetr, ale chwilę potem po prostu przymknął oczy, przybliżając się.
Jego usta dotknęły warg bruneta. Były miękkie.
Tooru poczuł coś, z czym nigdy nie miał styczności, aż do tej pory. Coś w nim eksplodowało. Serce znacznie przyśpieszyło swój rytm, a ramiona nagle zwiotczały.
Iwaizumi... Poczuł to samo. Nie mógł się ruszyć. Wargi nastolatka były naprawdę delikatne, wręcz rozkoszne.
Pocałunek trwał jedynie kilka sekund, ale i to i tak było więcej niż trzeba.
– Ja... Przepraszam – zaczął szatyn.
– Nie przepraszaj. – Mężczyzna zamknął Oikawę w swoim uścisku.
Próbował odsunąć te wszystkie uczucia gromadzące się wewnątrz niego, lecz nie potrafił.
– Iwaizumi, mógłbyś mi powiedzieć jak wyglądam, gdy jestem szczęśliwy?
Brunet spojrzał na chłopaka w swoich ramionach. Chciał coś odpowiedzieć, jednak z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk.
Oikawa uśmiechał się jak nigdy dotąd, a łzy spływające mu po policzkach błyszczały.
– Wyglądasz perfekcyjnie. – Zdołał jedynie odpowiedzieć.
Nastolatek przyłożył głowę do klatki piersiowej dwudziestojednolatka. Jego serce biło szybciej niż zazwyczaj. Przycisnął dłoń do piersi mężczyzny.
Ich serca biły w tym samym rytmie.
__________________________________
*Po polsku powinno brzmieć ,,noski-eskimoski", ale stwierdziłam, że nie będę niszczyć nastroju (serio, kto by się nie zaśmiał słysząc takie ,,noski-eskimoski" ? xD) i wybiorę mniejsze zło *choć oba brzmią debilnie*~
CZYTASZ
Blank ||iwaoi|| tłumaczenie PL
Fanfiction,,- Będę przy tobie bez względu na wszystko." Jeden jest skrzywdzonym przez życie, ale cudownym człowiekiem. Drugi jest niewidomy. ____________ Autorką tej historii jest @hqheaven, ja ją jedynie tłumaczę~ This story belongs to @hqheaven, I'm only tr...
