*1*

465 26 2
                                        

[TI/N]- twoje imię i nazwisko.

Spotkanie.

Zwykły dzień. Chłodny dzień. Nie przeszkadzało Ci to. Odkąd pamiętasz, zawsze uwielbiałaś w taką pogodę wyjść na długi spacer. Tym razem też tak było.
Ubrana w długą, granatową bluzę, rurki i trampki, szłaś prosto przed siebie. Nie zwracając uwagi na nic. Dziś byłaś tylko ty, droga i muzyka wydobywająca się ze słuchawek, od których byłaś niemal, że uzależniona.
Zawsze miałaś je przy sobie, a gdy jakimś cudem zapomniałaś ich z domu, humor zmieniał Ci się o sto osiemdziesiąt stopni.

Myślałaś, że to będzie normalny, zwykły spacer. Nic mylnego, po za jednym małym incydentem, który właśnie się miał się stać.

Wpatrzona w piękne fale morza, szłaś przed siebie, nie patrząc czy ktoś znajduje się przed Tobą. To był błąd. W jednej chwili poczułaś mocne uderzenie, ktoś ewidentnie w Ciebie wbiegł. Zachwiałaś się, zamknęłaś odruchowo oczy, wiedziałaś, że zaraz czeka Cię spotkanie z twardym i zimnym betonem.

Jednak nic takiego się nie stało.

Poczułaś, że ktoś śmiał złapać Cię w pasie. Może to dobrze, bo przynajmniej nie upadłaś.
Zdziwiona, jak najprędzej otworzyłaś z powrotem oczy i pociągnięciem kabla zdjęłaś słuchawki.

Przed tobą stał, nadal Cię obejmując, chłopak jak z obrazu.
Azjata.
Zawsze podobał się styl azjatycki i wszystko z nim związane. A szczególnie panowie.

Miał szare włosy...farbowane...i niemalże czarne jak smoła oczy.

Cudo pomyślałaś.

Chłopak był równi zaskoczony jak Ty.

- Przepraszam-powiedział.

Jego głos był piękny.

-Biegałem i nie zauważyłem, że idziesz- puścił Ciebie, sam przeczesał ręką swoje spocone, jak reszta ciała, włosy, a ty masowałaś sobie ramię, które niesamowicie bolało.

-Nic nie szkodzi- skrzywiłaś się trochę- To ja Ciebie nie zauważyłam- pozwoliłaś sobie na lekki uśmieszek- byłam wpatrzona w to piękne morze

Chłopak spojrzał się w stronę gdzie spoglądałaś i pokiwał głową, na znak, że się z tobą zgadza.

-Prawda-odparł- No to pójdziemy na kompromis, co?

-Dobry pomysł- ponownie się uśmiechnęłaś, odwracając się w stronę szarowłosego.

Coś było w tym chłopaku. Coś co mówiło, że jest wyjątkowy. Przechyliłaś głowę przyglądając mu się.
Musiało to dość zabawnie wyglądać.
Dobrze wiedziałaś, że czasami wyglądasz i zachowujesz jak zwierzak. Lubiłaś to.
Pot spływał po czole i szyi chłopska.
Wyglądało to nawet seksownie.

Nie, nie, nie, bez takich mi tu nakazałaś sobie w myślach.

-Może pójdziemy na kawę?- zaproponował trochę nieśmiało, pocierając kark. Widać było, że biedak speszył się, gdy zaczęłaś mu się przyglądać.

Nie przeszkadzało Ci to.

-Brzmi dobrze- odpowiedziałaś, nie odrywając od niego wzroku. Teraz zdałaś sobie sprawę, że jest bardzo podobny do kogoś, tylko nie wiedziałaś do kogo.

Chłopak, odzyskał pewnością siebie, gdy zrezygnowałaś w dalsze wpatrywanie się.

Uśmiechnął się zadziornie.

-Park Jimin

Coś Ci mówiło to imię. Tak to jest jak ma się skleroze. Zaśmiałaś się z siebie prawie niezauważalne i miałaś szczęście, on tego nie zauważył.

-[TI/N] Miło mi

-Mi również- wyciągnął rękę w twoją stronę, a ty spojrzałaś się na niego pytająco.

-Telefon poproszę

Wyjęłaś telefon, odłączając słuchawki i posłusznie dałaś go chłopakowi.

-Masz jutro czas?- zapytał się wystukując coś w międzyczasie na telefonie. Po chwili uroczo się uśmiechnął i oddał twoją własność.

W chwili dostania go, kiwnęłaś głową.

-A mam-zaśmiałaś się- nawet dużo czasu- spojrzałaś w kontakty, domyśliłaś się, po co był mu twój telefon.
Miałaś nowy numer z podpisem "Chim Chim"

-Chim Chim-wyszczerzyłaś się- jak słodko. Teraz daj mi swój

Podał bez wahania. Raz, dwa wystukałaś swój numer. Podpisałaś go po prostu swoim imieniem, nie miałaś żadnej ksywki, więc nie chciałaś bawić się w wymyślanie.

-To może szesnasta, w tym samym miejscu co dzisiaj, niedaleko jest całkiem fajna kawiarnia, więc sobie podejdziemy

-Dobrze- zrobiło Ci się miło, nawet bardzo.

-No... - zaciął się- no to wtedy cześć, do jutra.

-Mhm, papa, do jutra- chłopak pokiwał do Ciebie ręką a ty niechętnie odmachałaś, zaczął biec, kiedy minął twoją osobę, poczułaś chłód...w sercu...

Odwróciłaś się, spoglądając jak się oddala, kiedy całkowicie zniknął Ci z pola widzenia, założyłaś słuchawki i postanowiłaś kontynuować spacer. Jednak szybciej dokładnie przyjrzałaś się miejscu, w którym to owy Jimin wpadł na Ciebie.

Brązowa ławka, obok zielony śmietniczek. Nic charakterystycznego.
Jednak twoją uwagę przykuła mała kawiarnia, która faktycznie znajdowała się niedaleko, postanowiłaś ją zapamiętać. Musiałaś ją zapamiętać.

Uśmiech nie schodził z twojej twarzy, odkąd zauważyłaś kawiarnie. Od razu pokazał się w twojej głowie obraz cudownego szarowłosego.
Do końca szłaś szczęśliwa, nawet gdy musiałaś już wrócić do domu.

~~~~~~~~~~~~~~~

Hejooo <3

Oto pierwszy rozdział.
Dosyć długi. A uwierzcie, że nie wszystkie takie będą XD Chociaż będę chciała was rozpieszczać....ciii jak będzie grzeczne to pogadamy :3

Jest to pierwsza styczność z typem takiego "opowiadania" więc poproszę o pomoc... Skargi i zażalenia również przyjmuje.

A tymczasem łapie zdjątko kochane

I gifa :3

Rei~

PS. Za wszystkie błędy przepraszam.

Your Love Story  | JiminOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz