Rozdział 5

9 3 2
                                        

Wstałam rano myśląc o tym dziwnym  śnie nie wiedziałam co o tym myśleć ale no przecież to tylko głupi sen.Podeszłam do szafy wyjęłam z niej krótkie spodenki z wysokim stanem oraz fioletową koszulkę.Zeszłam na dół w celu zrobienia sobie śniadania ale oczywiście coś a raczej ktoś musiał mi to utrudnić  

-Lucy!-usłyszałam głos taty on to nie ma mnie kiedy wołać,zamiast do kuchni skręciłam w stronę gabinetu ale oczywiście na moje nieszczęście po drodze potknęłam się o coś i zaliczyłam glebę,

- O matko Lucy nic ci nie jest-zapytał tata

-Nic po prostu się potknęłam-odpowiedziałam szybko podnosząc się z podłogi,

-Dobra do rzeczy muszę wyjechać na kilka dni zostanie z tobą oczywiście Colin a Ethan będzie mieszkał już z rodzicami-powiedział tata,

-Okey a mogę wiedzieć gdzie wyjeżdżasz?-wzrok taty był dziwny pewnie będzie kłamał,

-Na wieś-odpowiedział nie patrząc na mnie.Ha wiedziałam,że kłamie ale na wszelki wypadek podpytam jeszcze Colina.

-Dobra kiedy wyjeżdżasz?-poszedł do swojego gabinetu po czym wrócił spojrzał na mnie,

-Za dwa dni i proszę cię o jedno jak wyjadę to trzymaj się blisko Colina dobra?-odpowiedział jak i za równo zapytał,aha to było nawet dziwne trzymać się Colina no dobra jak tam chce,

-Dobrze obiecuję-odpowiedziałam i poszłam nareszcie do kuchni.Wchodząc do kuchni ujrzałam Colina leżącego na Ethanie.

-Co wy robicie?-zapytałam robiąc przy tym dziwną minę,

-Ten frajer stłukł mój kubek i wylał na mnie całą kawę!-krzyknął Colin,

-O jejku i co my teraz zrobimy oparzyłeś się?Jak tak to czekaj dzwonie po pogotowie-powiedziałam sarkastycznie,

-Cholera złaś ze mnie debilu-usłyszałam Ethana, masakra z jednym i drugim,

-Colin złaś z niego-powiedziałam po czym wykonał posłusznie moje polecenie siadając obok mnie,

-Ethan wiesz jak ja cię uwielbiam co nie?-powiedziałam robiąc słodką mine,

-Dobra z czym chcesz-powiedział,

-Ummm w górnej szafce po lewej stronie jest masło orzechowe-powiedziałam i już po chwili miałam moje ukochane kanapki przed sobą,

-Powiedział ci już twój tata?-zapytał spoglądając na mnie,

-O czym?-wtrącił się  Ethan ,

-W ogóle dlaczego  mi nie powiedziałeś,że twoi rodzice będą tu wcześniej?-olałam chwilowo pytanie Colina,

-A ty skąd wiesz?-zapytał nie patrząc w moją stronę, no chyba proste,że jak mój tata wyjeżdża za dwa dni a on miał tu być dwa tygodnie to proste,że wracają wcześniej pomyślałam,

-No bo tata wyjeżdża i powiedział,że będziesz mieszkał już wtedy z rodzicami więc?  - powiedziałam patrząc na Ethana,

-No tak będę zapomniałem ci powiedzieć-powiedział Ethan,

- Ej ja też tu jestem? Nie odpowiedziałaś- wtrącił sie Colin,

- Tak wiem,że będę skazana na ciebię idioto- powiedziałam spokojnie wstając i kierując się do pokoju. Weszłam do pokoju myśląc co ze sobą zrobić,usiadłam na krzesło wzięłam telefon i sprawdziłam wszystkie powiadomienia,a było ich sporo. Odłożyłam telefon i stwierdziłam,że pójde się przejść,zabrałam wszystko co było mi potrzebne to znaczy telefon,torebka i portfel. Zeszłam na dół i ubrałam czarne trampki.

- Gdzie się wybierasz?- usłyszałam Colina,

- Idę się przejść- odpowiedziałam,

-Mogę iść z tobą?- zapytał,no jak się już spytał,

-Możesz- odpowiedziałam patrząc na niego,ubrał buty i otworzył mi drzwi podziękowałam cicho i wyszłam. Zaczęłam zmierzać w strone parku kiedy usłyszałam jak ktoś woła Colina odwróciłam się i zobaczyłam twarz, której nie chciałam widzieć już do końca swojego życia,ale sie też zdziwiłam skąd on zna go. A więc był to Aron chłopak z mojej szkoły,który stwierdził ,że to ja wrobiłam go w handel narkotykami w naszej budzie i ten który chciał mnie prawie zgwałcić,

- Lucy?Wszystko okey?-zpytał Colin,nie mogłam nic odpowiedzieć,

- Aron?-powiedział Colin,

-Skąd ty go znasz?-zapytałam,

-Colin stary ile to czasu już minęło-usłyszałam głos Arona,odwróciłam sie i wpatrywałam w ziemię mając nadzieje,że mnie nie rozpozna,

-No dużo,

-A to kto twoja dziewczyna?- powiedział Aron,

- Nie,to jest Lucy-odpowiedział ,

- Lucy? O kurde aż mi sie skojarzyło z laską,którą chciałem przelecieć-nie wiem dlaczego ale nagle poczułam jak pojedyncze łzy lecą po moich policzkach,

- Oj Aron ty to się nigdy nie zmienisz-powiedział Colin,

-W takim raziem Aron to jest...-zauważyłam jak Colin zerknął na mnie,

-Lucy?Co jest?-ohh ile on jeszcze będzie o to pytał nagle poczułam gniew nie panowałam nad tym ostatecznie popatrzałam zapłakana na Aron zobaczyłam jego strach?Gniew?Nie wiem co to było ale uśmiechnęłam się,

-Witaj gnoju to ja ta Lucy,którą chciałeś przelecieć jak to nazwałeś-powiedziałam odwróciłam się i poszłam w strone domu.









Za wszelką ceneOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz