Wstałam rano myśląc o tym dziwnym śnie nie wiedziałam co o tym myśleć ale no przecież to tylko głupi sen.Podeszłam do szafy wyjęłam z niej krótkie spodenki z wysokim stanem oraz fioletową koszulkę.Zeszłam na dół w celu zrobienia sobie śniadania ale oczywiście coś a raczej ktoś musiał mi to utrudnić
-Lucy!-usłyszałam głos taty on to nie ma mnie kiedy wołać,zamiast do kuchni skręciłam w stronę gabinetu ale oczywiście na moje nieszczęście po drodze potknęłam się o coś i zaliczyłam glebę,
- O matko Lucy nic ci nie jest-zapytał tata
-Nic po prostu się potknęłam-odpowiedziałam szybko podnosząc się z podłogi,
-Dobra do rzeczy muszę wyjechać na kilka dni zostanie z tobą oczywiście Colin a Ethan będzie mieszkał już z rodzicami-powiedział tata,
-Okey a mogę wiedzieć gdzie wyjeżdżasz?-wzrok taty był dziwny pewnie będzie kłamał,
-Na wieś-odpowiedział nie patrząc na mnie.Ha wiedziałam,że kłamie ale na wszelki wypadek podpytam jeszcze Colina.
-Dobra kiedy wyjeżdżasz?-poszedł do swojego gabinetu po czym wrócił spojrzał na mnie,
-Za dwa dni i proszę cię o jedno jak wyjadę to trzymaj się blisko Colina dobra?-odpowiedział jak i za równo zapytał,aha to było nawet dziwne trzymać się Colina no dobra jak tam chce,
-Dobrze obiecuję-odpowiedziałam i poszłam nareszcie do kuchni.Wchodząc do kuchni ujrzałam Colina leżącego na Ethanie.
-Co wy robicie?-zapytałam robiąc przy tym dziwną minę,
-Ten frajer stłukł mój kubek i wylał na mnie całą kawę!-krzyknął Colin,
-O jejku i co my teraz zrobimy oparzyłeś się?Jak tak to czekaj dzwonie po pogotowie-powiedziałam sarkastycznie,
-Cholera złaś ze mnie debilu-usłyszałam Ethana, masakra z jednym i drugim,
-Colin złaś z niego-powiedziałam po czym wykonał posłusznie moje polecenie siadając obok mnie,
-Ethan wiesz jak ja cię uwielbiam co nie?-powiedziałam robiąc słodką mine,
-Dobra z czym chcesz-powiedział,
-Ummm w górnej szafce po lewej stronie jest masło orzechowe-powiedziałam i już po chwili miałam moje ukochane kanapki przed sobą,
-Powiedział ci już twój tata?-zapytał spoglądając na mnie,
-O czym?-wtrącił się Ethan ,
-W ogóle dlaczego mi nie powiedziałeś,że twoi rodzice będą tu wcześniej?-olałam chwilowo pytanie Colina,
-A ty skąd wiesz?-zapytał nie patrząc w moją stronę, no chyba proste,że jak mój tata wyjeżdża za dwa dni a on miał tu być dwa tygodnie to proste,że wracają wcześniej pomyślałam,
-No bo tata wyjeżdża i powiedział,że będziesz mieszkał już wtedy z rodzicami więc? - powiedziałam patrząc na Ethana,
-No tak będę zapomniałem ci powiedzieć-powiedział Ethan,
- Ej ja też tu jestem? Nie odpowiedziałaś- wtrącił sie Colin,
- Tak wiem,że będę skazana na ciebię idioto- powiedziałam spokojnie wstając i kierując się do pokoju. Weszłam do pokoju myśląc co ze sobą zrobić,usiadłam na krzesło wzięłam telefon i sprawdziłam wszystkie powiadomienia,a było ich sporo. Odłożyłam telefon i stwierdziłam,że pójde się przejść,zabrałam wszystko co było mi potrzebne to znaczy telefon,torebka i portfel. Zeszłam na dół i ubrałam czarne trampki.
- Gdzie się wybierasz?- usłyszałam Colina,
- Idę się przejść- odpowiedziałam,
-Mogę iść z tobą?- zapytał,no jak się już spytał,
-Możesz- odpowiedziałam patrząc na niego,ubrał buty i otworzył mi drzwi podziękowałam cicho i wyszłam. Zaczęłam zmierzać w strone parku kiedy usłyszałam jak ktoś woła Colina odwróciłam się i zobaczyłam twarz, której nie chciałam widzieć już do końca swojego życia,ale sie też zdziwiłam skąd on zna go. A więc był to Aron chłopak z mojej szkoły,który stwierdził ,że to ja wrobiłam go w handel narkotykami w naszej budzie i ten który chciał mnie prawie zgwałcić,
- Lucy?Wszystko okey?-zpytał Colin,nie mogłam nic odpowiedzieć,
- Aron?-powiedział Colin,
-Skąd ty go znasz?-zapytałam,
-Colin stary ile to czasu już minęło-usłyszałam głos Arona,odwróciłam sie i wpatrywałam w ziemię mając nadzieje,że mnie nie rozpozna,
-No dużo,
-A to kto twoja dziewczyna?- powiedział Aron,
- Nie,to jest Lucy-odpowiedział ,
- Lucy? O kurde aż mi sie skojarzyło z laską,którą chciałem przelecieć-nie wiem dlaczego ale nagle poczułam jak pojedyncze łzy lecą po moich policzkach,
- Oj Aron ty to się nigdy nie zmienisz-powiedział Colin,
-W takim raziem Aron to jest...-zauważyłam jak Colin zerknął na mnie,
-Lucy?Co jest?-ohh ile on jeszcze będzie o to pytał nagle poczułam gniew nie panowałam nad tym ostatecznie popatrzałam zapłakana na Aron zobaczyłam jego strach?Gniew?Nie wiem co to było ale uśmiechnęłam się,
-Witaj gnoju to ja ta Lucy,którą chciałeś przelecieć jak to nazwałeś-powiedziałam odwróciłam się i poszłam w strone domu.
CZYTASZ
Za wszelką cene
Fantasy- Kurwa moja kostka - mówie łamającym sie głosem, -Od kiedy takie piękne damy tak sie wyrażają-mówi do mnie czarnooki, -Od tej pory,poza tym kim ty jesteś człowieku - mówie dalej łamającym sie głosem - Twoim wybawcą skarbie - po tych słowach niezna...
