5. gdzie silvally!?

22 0 0
                                        

//per kapix (Oto ta niespodzianka)//
             //Parę dni później//
Leżałem głową na grzbiecie silvally, zastanawiało mnie, jak można zrobić takie okrucieństwo na Pokemonach, myślałem że po mewtwo mieli nauczkę żeby nie bawić się w tworzenie najsilniejszych pokemonów, lecz powstał on... Type full

//5 lat wcześniej//

byłem z siostrą w laboratorium, w sumie, włamaliśmy się,  siostra szukała danych na temat tworzenia pokemonów, nagle na jednym komputerze było napisane
     Type: full
     Status: nie udany, zakończony
    Liczba: 3
Siostra od razu włamała się do pokoju, to co ujrzałem złamało moje serce, 3 niewinne stworzenia, związane łańcuchami, w metalowym ciasnym hełmie, podeszłam do szyby z jednym z nich
- Hej, mały... - spojrzał się na mnie jeden z nich
- nazwę się...  Silvally- dotknąłem szyby, siostra zauważając to wyciągnęła premerballa
- ratujemy je - rzuciła premerballa w dwójkę
- silvally... - siostra podała mi premerballa, rzuciłem w silvally, nawet nie wyglądało jakby się sprzeciwiał, wziąłem pokeballa do ręki

- będziesz moim najlepszym przyjacielem-

                                                               //koniec flashbackow//

wziąłem radio, by posłuchać wiadomosci, nie ciekawilo mnie zbytnio nic, puki nie usłyszałem nazwy ,,Type:Full" myslałem ze dawno o nich zapomnieli! dalej w reportarzu opisywali... moj wygląd... poszukują mnie...

jak sie dowiedzieli!? moze po tej sytuacji w hodowli!? moze ktoś z ekipy mnie zdradził!? byłem strasznie zdenerwowany silvally też, jakby głos który usłyszał w radiu był dla niego znajomy... 

- KAPIX! MAMY PROBLEM! ZOBACZYL KTOS NAM W DRODZE DO POKECENTER! - usłyszałem głos kami, spojrzalem sie na nią, lecz pozniej usłyszałem strzały, szybko odepchnełem kami, i schowałem silvally do pokeballa.

- a kogo my tu mam? Niespodziewałem sie ze bedziesz az tak młody- powiedział Mężczyzna, byl to naukowiec.

- NAWET NIE WAZ SIE DOTKNĄĆ SILVALLY! MAM INNE POKEMONY TEZ! - krzyknełem

-jak uroczo, szkoda ze musimy ci go zabrać- uśmiechnął sie psychopatycznie, jakby moj strach przed stratą type:full dawał mu satyswakcje, wiedziałem ze nie mogę na niego wystawić silvally bo to oni wykorzystają, a pichu jest za słaby 

- KAMI! WYBIERAM SIE! - Złapałem ją za pieniek, i rzucilem przed siebie

- KACPER CO DO- - zdziwiła sie, po czym wyciągneła pokeballa i wypusciła celebi 

-CELEBI! DO WALKI- krzykneła, naukowiec nie ogarnął co się dzieje, jednak po oczach kami (jakich oczach) ze ma plan celebi wydał glosny dzwiek po czym wypuscił eevee

- tak się bawisz? - wypuscił Hypno i Kadabre 

- hypno! uzyj Hipnozy- krzyknał po czym kadabra złapał mnie za plecy i skierował moją głowe do zegarka hypno... poczułem sie senny, chciałem się wyrwac, nie miałem jak, ostatkami sił próbowałem ich odkopnąć ale na nic, padłem na podloge, zanim zasnąłem usłyszałem odgłosy walki, po czym poczułem, jak zabierają premerballa

- silvally... nie daj sie im... - powiedziałem resztkami sił i zasnąłem

obudzilem sie, w tym samym miejscu co zasnąłem, rozejrzalem sie, krew, i kawalki lisci, zrobili cos kami i celebi!, wybiegłem z cienia i wypuscilem pichu z pokeballa,  na szczecie mi go nie zabrali

-dobra kolezko, pomozesz mi? - powiedzialem cicho do pichu, dając mu szal mojego silvally, pichu odrazu domyslil sie o o chodzi, zalozyłem mu i pobiegł 

//PER. PICHU(oto prawdziwa niespodzianka)//

musieli zrobic cos mojemu przyjacielowi! pobieglem za zapachem silvally jednak byl zaraz bardziej wymieszany z zapachem dymu, wbiegłem na ulice biegnąc obok aut, by wyszukac tego co ma zapach mojego przyjaciela, w koncu dobieglem, zdyszana wskoczylam na rure wydechową po czym zaczelam sie wspinac na dach, i zlapalam sie brzegu, dotarlem do jakiegos laboratorium, podczas parkowania ukrylem sie w krzakach, chlopak ktory wyszedl trzymal premerballa, cicho pobieglam za nim w srodku weszlam na rury, i szlam za chlopakiem, po co mu moj przyjaciel, wemknelam sie za nim do pokoju, byly tam szklane zagrody, koleś wrzucil do jednej silvally i wyszedł, wbieglam do zagrody z silvally

-TU JESTES! CHODZ! NASZ TRENER SIE MARTWI - krzyknełam szczesliwa

- o-odsun sie- zawarknął, po czym kazal mi sie ukryc w krzakach, naukowcy podpieli do niego kable

- teraz nie uciekniesz - powiedzial jeden z nich. chcialam wciekla wybiec z kryjowki jednak wiedzialam ze sie to zle skonczy, jak wyszli wyszlam za nimi, wybiegając z laboratorium, poczulam zapach mojego trenera lecz takze zapach nie znajomej mi dziewczyny, pobieglam za zapachem i zaczelem krzyczeć

- POMOZ POMOZ POMOZ- zapomnialem ze ludzienas nie rozumią, niestety, popatrzyla sie na mnie, po czym na moją bandanke 

- o co ci chodzi? cos sie stalo mojemu bratu!?- spytala sie, ja probowalem lapkami pokazac ze silvally jest w niebezpieczenstwie

- chodz, znam kogos kto rozumie pokemony- wziela mnie na rece i zabrala do pokemon daycare

-hejka una, pomozesz mi przetlumaczyc co mowi ten pichu- powiedizala

-SILVALLY! TRENER! PRZYJACIEL! + probowalem mowic prostymi gestami co jest, dziewczyna wytlumaczyla to dziewczynie, ona wziela mnie na rece i pobiegla do laboratorium 

- teraz badz cicho - schowala mnie do torby i wlamala sie do srodka laboratorium, przebrala sie za naukowca, po czym zaczela z jakims gadac o pogodzie i tak dalej, dala mi znak zeby zabrac mu to blyszczące cos, niezauwazalnie zabralam po czym spowrotem schowwalam to torby,  ona poszla dalej, to tej sali gdzie trzymaja silvally, weszla do srodka po czym gdy ujrzala go, przerazila sie, weszla do zagrody i probowala odrwac kable, a ja probowalem je przegrysc, jestem typem elektrycznym wiec nic mi nie bedzie, nagle rozległ sie alarm i do pokoju wszedl ten sam męzyczna, ktory wyszedl wszecniej z auta

- pulapka zadziala, jestes nam teraz nie potrzebny, type:null - kable sie zaswiecily palaryzując silvally, ale on... zaczał sie swieciec, jego kask... rozrywac... blask mnie oslepil po czym ujrzalam zupelnie nowego pokemona

- n-nie mozliwe, UDAŁO SIE! TYPE:FULL!- krzyknał silvally wyrwal sie z kabli po czym glosno warknął wziął mnie i dziewczyne na rece, a jego skrzydlo zrobilo sie rozowe, po chwili byismy przy moim trenerze...


pokemon! and my friends!Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz