2 - chodowla

25 0 0
                                        

Szlam drogą gdy nagle zauważyłam całą ekipę
- o Hej Eli! - krzyknęła kami machając żebym podeszła
- więc no są dni otwarte w chodowli pokemonów, podobno jak się z jakimś zaprzyjaźni można go złapać! - kami spojrzała się na mnie
- i idziemy tam? - spytałam sie
- Ta... - kapix nie był zbyt przekonany, lecz poczysmy, nie było tłomow więc bez problemu obserwowaliśmy pokemony, w końcu doszismy do zagrody, mogliśmy się tam bawić z pokemonami, przy okazji pozwolić swoim wyjść z pokeballi
- CELEBI! EEVEE! WYLAZCIE! -  Kami wypuściła swoje dwa pokemony
- ROSE! YUI! LUIA! CHODZCIE! - puściłam pokeballe
- VULPIX! RALTS CHODZCIE! - krzyknął Felix też rzucając przedmiotem
- AZELF! EMOLGA! - lavender też rzuciła by wypuścić swoje pokemony
- PICHU! CHODZ! - na koniec rzucił kapix
-a co z silvally? -  spytałam się
- nie będę się nim chwalił - odpowiedział chowając premer balla do kieszeni.
Lavender obserwowała stado mudkip'ow  gdy ja bawiłam się z torchicami, Felix odrazu szalał tymczasem kami bocznie obserwowała treecoo a kapix patrzył tylko z żalem na swojego Pichu, nagle pokeball z silvally się otworzył
-BLYAT! SILVALLY! WRACAJ- próbował szybko wprowadzić go spowrotem do kuli, ale nie chciał
Silvally jest raczej dużym pokemonem więc od razu straż zauważyła szybko schowałam swoje pokemony do pokeballi, reszta to samo, poza kami.
- CELEBI! TELEPORT! - zteleporortowalo nas nie wiadomo gdzie, lavender na rękach trzymała mudkipa
- silvally, idioto - kapi poklepał silvally po głowie

-czyli jestesmy w lesie? - spojrzalam sie dookola

- nie, na pustyni- powiedzial ironicznie felix

- no przepraszam, celebi jeszcze nie panuje nad mocą teleportacji - powiedziała Kami tuląc swojego celebi.

- pacz cebula z lapszą cebulą - zasmiała sie Lava

- spadaj - powiedziala kami obrazonym głosem

-moze zamiast sie obrazac nawzajem poszukamy wyjscia? - powiedzial Kapix wsiadając na grzbiet silvally, zastanawiało mnie czemu on tak ukrywa tego pokemona *poszliśmy dalej i akurat dotarliśmy do miasta z drugą salą... walczącą, nie wiem czy sobie poradzę mając tylko typ normalny, rośliny  rozeszliśmy się po chwili gadaniu a ja weszłam do środka sali

nie było kolejki wiec weszłam niemal od razu. po przygotowaniach wypuściłam shaymina a on Machompa

- Rose! razor Leaf! - nie wyglądało jakby Atak rose cokolwiek mocniejszego mu robił

- MACHOMP! DOUBLE KICK - shaymin padł, schowałam go do pokeballa wypuszczając vulpixa 

- FREEZEE-DRY! - Vulpix wykonał polecenie dość mocno walnąć, wiec kazałam mu wykonać także na następnym pokomonie,z 3. był problem lecz dałam rade wyszłam z sali z nową odznaką! tuż za mną weszła Lava niemal mnie nie zauważając, jak oni tak szybko leczą te pokemony w salach!? wyszłam z sali prowadząc swój krok zauważyłam jakąś walkę, po chwili przypomniałam sobie te stroje, team aqua i team magma, kłócili się o coś, nie była to walka trenerska gdyż widoczne było ze pokemony są strasznie zmęczone walką i cierpią

-PRZESTAŃCIE! - krzyknęłam bezmyślnie, 10 letni dzieciak krzyczy na dwóch około 20 letnich mężczyzn,
Popatrzyli się na mnie jak na idiotę (może nim byłam)
Jeden z nich rzucił mi agresywne spojrzenie, a ja wypościłam zigzagoona
- MOWIE COŚ!
Nagle ktoś mnie złapał za bluzę i zaciągnął do cienia
- Oszalałaś!? - Nakrzyczał na mnie kapix, wyglądał na strasznie zmartwionego,  i zdenerwowanego.
- ONI SĄ NIEBEZPIECZNI! - dał mi mocnego, nieprzewidywalnego plaszkacza.
- AŁA! - krzyknęłam, łapiąc się za policzek
- nie zbliżaj się do nich, oni mogą ci zrobić krzywdę- ... Tak jakby się.... Zarumienił po czym zniknął w cieniu.

pokemon! and my friends!Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz