No i fajnie, pomyślała czarnowłosa, Seth w końcu znalazł sobie dziewczynę. Najmądrzejsza się nigdy nie wydawała, zawsze myliła się przy wydawaniu reszty, ale uroku nie dało się jej nie przyznać. Długie nogi, wysportowana sylwetka, średniej wielkości biust i piękna, smukła twarz o wielkich oczach i ustach. Ideał dla większości facetów. Eve zatrzymała się z tą myślą przed sklepem z sukienkami i spojrzała na własne odbicie. Krótkie nóżki, bo ledwo osiągnęła metr sześćdziesiąt w ciągu osiemnastu lat swojego życia. Twarz nie najgorsza, ale lekko pyzata, zielone oczy, zadarty mały nosek. Sylwetka może nie z okładki, bo jednak tłuszczyku miała gdzieniegdzie, ale za to jej tyłek w czarnych spodniach wydawał się rewelacyjny. Tak samo biust. Ogólnie rzecz biorąc, nie była brzydka, ale idealna też nie, jednak wszelkie braki starała się nadrabiać charyzmą i urokiem osobistym. Miała z trzech chłopaków, jednak każdy z nich miał zawsze jakiś problem. O ile na początku wydawało się wspaniale tak po czasie pojawiała się zazdrość o Setha, kłótnie o jej sarkazm czy po prostu różnica w światopoglądzie. Nie dla każdego związek to dwie osoby, jej ostatni chłopak wiernie praktykował tę zasadę. Choć słowo „wiernie" brzmi w tym przypadku jak oksymoron.
Eve westchnęła. Była młoda, niby nie powinna się przejmować związkami w tym wieku, ale z drugiej strony ciągle słyszała ten dziwny głos z tyłu głowy, że zostanie sama. Okropnie bała się tej wizji. Wystarczyło, że w domu częściej widziała sprzątaczkę niż własną matkę. Seth tak naprawdę był jej jedynym przyjacielem i podporą, najbliższą osobą, która kochała ją mimo jej wad. I choć mogło się wydawać, że przecież to idealny partner dla niej – przystojny, wysportowany, opiekuńczy i przede wszystkim niezwykle cierpliwy do jej osoby, to między nimi nigdy nie zaistniała nawet iskierka romantyzmu. Nawet gdy go pocałowała.
To było właśnie chwilę po zerwaniu z ostatnim chłopakiem. Siedzieli wspólnie przy winie i obgadywali go jak stare plotkary, zajadając się chipsami i grając na konsoli. W pewnym momencie Eve pomyślała, że przecież tyle się mówi, że powinno być się z kimś, kto jest dla ciebie przede wszystkim przyjacielem, więc dlaczego nie mogą spróbować. Ten pocałunek był najdziwniejszym w jej życiu. I choć Seth był równie oszołomiony krótkim i nagłym złączeniem ich ust, ponowił i pogłębił pocałunek. Oderwali się od siebie po kilku minutach, zdyszani z powodu braku oddechu. Spojrzeli na siebie i zaczęli się głośno śmiać, to kompletnie nie było to.
Ale przynajmniej próbowała i nie żałowała.
Spojrzała na drogę przed sobą, nawet nie zauważyła kiedy skręciła w złą uliczkę. Odwróciła się, żeby zawrócić, kiedy nagle w ciemnym zaułku usłyszała dziwny dźwięk. Stanęła jak wryta, nasłuchując odgłosów.
Dźwięk przypominał odgłosy skrzywdzonego zwierzęcia. Eve nie była w stanie dokładnie stwierdzić czym było owe stworzenie, ale powoli ruszyła w kierunku ciemności z zapaloną latarką w telefonie. Zaułek był zawalony starymi puszkami po jedzeniu, zniszczonymi deskami i śmieciami, dało się też czuć silny odór moczu. Ewidentnie trafiła w nieciekawe miejsce. Zasłaniając usta rękawem stanęła w miejscu i znowu zaczęła nasłuchiwać, dźwięk robił się coraz głośniejszy, aż w końcu dziewczyna zauważyła czarną, lekko drgającą łapkę wystającą spod drewnianej palety. Eve położyła telefon na ziemi, aby rozświetlił jej teren. Obiema rękoma złapała za drewnianą paletę, którą dociskały jakieś pełne śmieci kartony. Zrzuciła wszystko i pociągnęła drewno do góry. Spojrzała z uśmiechem na leżącego czarnego szczeniaczka, który dosłownie po kilku sekundach rozpłynął się w powietrzu. Eve usłyszała cichy śmiech dochodzący z ciemności. Poczuła jak ciarki przechodzą ją po całych plecach i przypomniała sobie wszystkie te straszne historie o odmieńcach, które ciągle wciskał jej Seth. Dziewczyna złapała za telefon i zaczęła uciekać przed siebie. Gdy już prawie uciekła z zaułka poczuła jak coś łapie ją za nogę i ciągnie do tyłu. Upadła na twarz, wypuszczając telefon z dłoni. Głośno krzyknęła prosząc o pomoc i momentalnie poczuła obślizgłe dłonie z długimi szponami na ustach.
YOU ARE READING
Ignition - niech świat zapłonie
Fantasia[Historia zawiera autorskie ilustracje] Ludzie od wielu lat starali się stłumić siłę nadprzyrodzonych istot, które pojawiły się w ich świecie. Lata wojny, wyrzeczeń i ciężkiej walki sprawiły, że "odmieńcy" stali się już jedynie straszną historyjką...
