Dziś mija dokładny rok, odkąd rozpoczęłam wolontariat w Domu Chłopaków w Broniszewicach.
A jak to się zaczęło? Otóż w marcu '25 roku, przeglądając rolki na fb, trafiłam na filmik "jak zostać Bronkowym wolontaruszem". Decyzja w zasadzie podjęła się sama. Ja nie wiedząc nawet, co, gdzie i jak, postanowiłam, że chcę być tego częścią. Następnego dnia napisałam do jednej z sióstr. I tak nieoficjalnie zaczęłam się starać o posadę wolontariuszki. Oficjalnie natomiast zaczęłam w maju. I 16 czerwca dostałam wiadomość, że zostałam przyjęta na wolontariat.
Za pierwszym razem towarzyszyły mi dwie sprzeczne emocje: euforia, który podskakiwała z radości "Nareszcie tu jestem!" oraz strach, który krzyczał "Po co mi to było?!". Teraz na szczęście już nie odczuwam strachu, ale euforia nadal pozostaje ta sama.
Mogłabym opowiadać długo, ile się wydarzyło w ciągu tego roku, ale chyba te trzy momenty są dla mnie najpiękniejsze:
1. Pierwsze usłyszenie "Ja ciebie kocham"
2. Zwrot jednego chłopca do mnie "Mamo"
3. Stanie się ukochaną wolontaruszką autystyka kompletnie zamkniętego w swoim świecie
To była najlepsza decyzja mojego życia <3
Ps. Jeśli macie jakieś pytania co do wolontariatu, niepełnosprawnych, czy pracy z nimi, to chętnie na nie odpowiem;)