Przyjaźniła się
z nieszczerym uśmiechem
znosiła
kolejne upokorzenie
by poprawić humor otaczającym ją ludziom
była miła
by inni nie czuli się jak ona
nocami spadała maska
spływała wraz z łzami
beznadziejności
cichy szloch
by nikogo nie zbudzić
budziła się rankiem
z jednym tylko pytaniem
jak długo jeszcze
