Suga poraz kolejny pokłócił się z Oikawą, był jak zawsze zazdrosny. Brunet znów nie ma dla niego czasu, był naprawdę zły, Tooru coraz bardziej odsuwa się od niego.
Szarowłosy leżał na kolanach Akaashiego i żalił się im...
- nie jest to podejrzane, że Iwaizumi też dziś nie mógł przyjść?- Yama odezwał się po chwili.
- ich rodzice zakładają razem firmę... dlatego go też nie ma- powiedział - no i przecież Iwaizumi jest z Daichim... - usiadł i spojrzał na nich
- jak dla mnie coś jest na rzeczy. Tooru lata za nim jak pies... Wiem obiecał jego rodzicą, że zadba o niego, ale bez przesady, nie spędza z tobą prawie czasu- Tendou odezwał się nalewając Sudze wino
- Po prostu to kurwa sprawdźmy- Enno wstał z Fotela- Kageyama wyślij mi adres Iwaizumiego- Kageyama grzecznie wysłuchał starszego.
Enno zadzwonił po Swojego mężczyznę, Sam pojechał do jego domu.
Takeda czekał na niego pod budynkiem, a on wszedł jak nigdy nic, ruszył na piętro i zaczął nawalać do drzwi, po chwili drzwi się otworzyły. Stał w nich Iwaizumi w piżamie, nie zdarzył się odezwać, a chłopak już był w jego mieszkaniu.
Tak jak się spodziewał spotkał W nim Tooru, który w samych dresach robił Kolację. Czarnowłosy podszedł do niego i uderzył go z całej siły w twarz
- nie zbliżajcie się więcej do Sugi i Daichiego- warknął wkurwiony i spojrzał na Oikawe, naprawdę mocno go uderzył, aż Brunet ledwo stał. Bez słowa wyszedł zostawiając ich samych, Iwaizumi od razu podszedł do Tooru i złapał go za twarz
- przepraszam... to moja wina- powiedział smutny, Tooru przyłożył rękę do ust, z kącika leciała mu krew, Iwaizumi od razu wziął apteczkę i podszedł do niego- usiądź.
Brunet od razu usiadł na stole, Hajime zaczął czyścić ranę, Król patrzył na niego i w końcu odezwał się
- przepraszam Hajime... zbliżyłem się do ciebie za bardzo... straciłeś przeze mnie Daichiego- patrzył mu w oczy, Niższy pogłaskał jego policzek palcem
- I tak nigdy nie był tobą...- odwrócił wzrok
- c-co? - Tooru zdziwiony patrzył na niego
- To zawsze chodziło o ciebie... zawsze- zakrył twarz- wiem, że to tylko przyjaźń...ale naprawdę zawsze chodziło o ciebie... kiedy zeszłeś się z Sugą, Daichi do mnie napisał, czy chciałbym z nim iść na randkę... zgodziłem się, ale i tak zawsze szukałem w nim ciebie. Moją jedyną miłością, debila, który zawsze mnie wspierał, który rozbawia mnie i lata mi po te jebane podpaski, tego idiotę, który zawsze ma wokół siebie masę ludzi, a i tak dba o mnie- spojrzał na Tooru, brunet delikatnie się uśmiechnął
- obaj jesteśmy idiotami, ja też myślałem, że uważasz to tylko za przyjaźń... to też zawsze chodziło o ciebie... Mojego pięknego Przyjaciela, który biję ludzi jak go wkurzą, który ogląda ze mną seriale o kosmitach i prosi o masaż pleców jak ma okres, o tego mendę, który wyzywa mnie bo bałaganie lub wkurzam ludzi- złapał go za twarz i pocałował go w usta- tego zawsze szukałem w każdym ... twoich ust, które całowałem tak wiele razy kiedy spałeś ze mną ... nigdy nie byłeś tylko Przyjacielem.- pocałował go w usta poraz kolejny, Hajime oddał pocałunek, który nie był ostatnim tej nocy, naprawdę wiele ich było...
Ennoshita siedział zły w samochodzie, Takeda położył rękę na jego nodze
- Skarbie, nie powinieneś go bić... powinieneś tą przyjemność zostawić Sugawaru- powiedział i jechał z Ennoshitą do domu Akaashiego
- byłem po prostu wściekły, jak oni tak mogą? skrzywdzili dwie osoby...
- Wydaję mi się, że cztery osoby tutaj ucierpiały... Ranili siebie i swoich partnerów, tylko dwójka z nich na to nie zasłużyła- powiedział spokojnie- Powinni to ze sobą wyjaśnić... sami
zatrzymał się trochę dalej niż pod domem Akaashiego by nikt ich razem nie zobaczył, Enno szybko Pocałował go w usta i pobiegł do domu sowy, wpadł tam jak strzała, Suga spojrzał na jego twarz i od razu domyślił się prawdy
- czyli jednak wybrał Iwaizumiego...- Suga zakrył twarz.
Po dwóch dniach dopiero Suga odczytał wszystkie wiadomości od Oikawy, umówili się na spotkanie w czwórkę.
Suga siedział na przeciwko nich i skrzyżował ręce, przyjął taktykę, udawania, że nie rusza go to.
Iwaizumi zacisnął rękę na kolanach
- to moja wina... przepraszam Suga- powiedział i nastawił policzek- możesz mnie uderzyć...
- Nie będę cię bił, to nie twoja wina, że się zakochaliście, jednak waszą winą jest fakt, że zrobiliście sobie z nas zwykłe zabawki. Ty jesteś zwykłym śmieciem, który po prostu mnie przeleciał bo twój przyjaciel nie zauważył, że go kochasz- zwrócił się zły do Oikawy- to na ciebie jestem bardziej zły. Bawiłeś się tylko mną- poważny wstał- jednak dziękuję, nauczyłeś mnie wielu rzeczy... naprzykład jak udawać orgazm- wyszedł wkurwiony.
Daichi Spojrzał na nich i złapał Iwaizumiego za rękę
- spokojnie ja nie jestem tak zły jak on... i naprawdę życzę wam szczęścia, pokochałem cię i naprawdę ważne jest dla mnie twoje szczęście- powiedział i delikatnie się uśmiechnął- powiedziałbym byś o niego dbał, ale i tak robiłeś to lepiej niż ja- spojrzał na Oikawe i wyszedł.
Iwaizumi spojrzał na Tooru i oparł głowę o jego bok
- czuję się naprawdę okropnie, ale z jednej strony czuję się wolny...- Pocałował go w policzek.
Suga wkurwiony szedł przed siebie, Daichi dobiegł do niego i złapał go za nadgarstek, Szarowłosy oświecił się i zapłakany spojrzał na przyjaciela, Daichi przytulił go.
- Będzie dobrze Suga, jesteśmy młodzi, zdążymy jeszcze pokochać innych- poczochrał mu włosy.
- to tak boli.... - pociągnął nosem i przytulił się mocniej do Daichiego- chodź się najebać i tak nie mamy nic do stracenia- powiedział i odsunął się od niego, Ruszył z nim do klubu.
Obaj bawili się w najlepsze by zapomnieć o tym wszystkim, naprawdę mięli dość tego pierdolonego rozdziału w ich życiu...
