Rozdział IV

973 63 12
                                        

Theo's pov

Wychodząc z gabinetu napotkałem wychowawczynie prowadzącą Lucy do pielęgniarki. Kobieta chwyciła moją rękę, zatrzymałem się czekając na to co chciała ode mnie.

- Wiesz gdzie jest twój brat?

- Mówił rano, że idzie do ,,koleżanki". Z tego co mówiła Lucy poszedł do Tamary

- Wiesz może gdzie ona mieszka?

- Proszę Pani ja nawet jej nie znam

- Dobrze, zadzwonię do twoich rodziców i opowiem im o całej sytuacji, która miała tu miejsce

- W takim razie ja spróbuję dostać się domu, dowidzenia

- Dowidzenia

Spojrzałem na zdjęcie rozkładu odjazdów autobusu, następny będzie za pół godziny. Czyli mam czekać pół godziny, aby dostać się do domu. Super czeka mnie godzina gapienia się w telefon. Przynajmniej tak myślałem, myliłem się. Wyszedłem z budynku mając już założone słuchawki na uszach. Wolałem słuchać myzuki przez ten czas niż przeglądanie socal mediów. Poszedłem na przystanek, na którym oprócz mnie nikogo nie było, przynajmniej tak myślałem. Demon pojawił się z nikąd i obserwował mnie przez krótki czas. Po chwili wzioł mnie bardzo podobnie jak mężczyźni swoje żony, w stylu,, panny młodej".

- Co ty robisz!? - krzyknąłem na niego

Nie dostałem odpowiedzi.

- Słyszysz ty mnie w ogóle! - wrzasnąłem na niego wściekły

- Słyszę - odpowiedział całkowicie spokojnie, swoim poważnym i trochę dla mnie przerażającym głosem

Nie powiedziałem już nic ze strachu o własne życie. Mężczyzna zaniósł mnie w uliczkę pomiędzy sklepem spożywczym a jakimś sklepem alkoholowym. Nie odzywałem się, ale w duchu krzyczałem ze strachu. Co on mógł mi zrobić? Tego nie wiedziałem, skoro jest demonem to może mnie zabić bez skrupułów. Nagle zamiast w tamtej uliczce znajdowałem się w osiedlowym parku, w którym nikogo nie było. Byliśmy na osiedlu, gdzie mieszkam co prawda mam daleko do parku od domu, ale przynajmniej nie muszę czekać niewiadomo ile na autobus. Zostałem postawiony na ziemię.

- Dzięki - odezwałem się po dłuższym kontakcie wzrokowym w cichy

Demon kiwnął głową, podczas tego długiego kontaktu wzrokowego, jego oczy przebrały kolor szary, co jak dla mnie było złą oznaką. Dlatego coś powiedziałem, potem ruszyłem w stronę domu, zostawiając za sobą faceta. Szedłem, słuchając muzyki z słuchawek.

Kiedy weszłem do domu usłyszałem kłótnie moich rodziców, zdjąłem słuchawki i starając się je schować, usłyszałem, że mama chce ze mną porozmawiać. Była wściekła, a taka nie lubi jak mam słuchawki. Trzymałem słuchawki za sobą, kiedy mama weszła do przedpokoju, mam przejebane. Nagle poczułem, że nic z tyłu nie trzymam co mnie zdziwiło.

- No fajnie to tak brata wkręcać? - spytała, widząc moją zdziwioną twarz, dodała - Fajnie było bawić się uczuciami tych biednych dziewczyn?

Za ściany wyłonił się mój wściekły ojciec. Zanim coś powiedział, wszyscy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Mama wskazała na mnie i na drzwi, sugerując, żebym je otworzył. Zrobiłem to, a moim oczom ukazał się ten sam mężczyzna, który jest demonem przywołanym przez Rose z pomocą moją i całej naszej paczki. Przez głowę z nikąd pojawiło mi się imię ,, Kain". Powiedzcie mi, że to jego imię to normalnie zdechnę. Tak nazywał się jeden z byłych mojej mamy.

- Dzień dobry - powiedział poważnym głosem, zwracając się do moich rodziców

Oboje delikatnie się zgarbili, co stanowiło oznakę strachu. Ja jakoś się nie bałem, może dlatego, że niemówił tego do mnie tylko do nich. Do przedpokoju wszedł też mój brat. Wyglądał tak jakby nic go nie obchodziło do czasu kiedy zobaczył demona stojącego w drzwiach. Fakt wyglądał jak zwykły człowiek, ale nadal był straszny.

Mój demon [BL]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz