Theo's Pov
Obudziłem się z ogromnym bólem głowy. Nie byłem do końca pewny gdzie jestem. Otwierając oczy widziałem kolorowe rozmazane kropki. Próbowałem wyostrzyć wzrok. Rozglądałem się na różne strony, nic to nie dało. Skupiłem więc wzrok na czymś co dawało w ciemnym pomieszczeniu światło. Był to zegar. Wskazywał godzinę 04:57. Mogę jeszcze spać.
- Możesz się w ten zegar nie wpatrywać jak w bóstwo - usłyszałem głos z ciemności
Wystaszyłem się mocno. Uderzyłem w miejsce, z którego dochodził głos.
- Ej, a to za co
Po chwili rozpoznałem osobę, do której należał głos. Demon. Kain.
- Przestraszyłeś mnie
- Mhm...
Przez dłuższą chwilę oboje milczeliśmy. Ja zastanawiałem się co dokładnie miało miejsce wcześniej. Co się stało z moim bratem.
- Co się stało?
- Masz na myśli swojego brata?
Pokiwałem głową na znak, że oto właśnie mi chodziło.
- Więc, przyszli twoi rodzice. Twój ojciec był na niego bardzo zły. Krzyczał, kłócił się z nim o jego zachowanie. Mówił, coś o błędach wychowawczych.
- Aha
- Jakoś specjalnie Ciebie to nie interesuje, tak?
- Bardziej interesuje mnie, jakim cudem leżę prawie, że na Tobie
- Jakimś na pewno
Dobra koniec droczenia się z nim, idę spać. Nie ważne czy na nim czy nie. Plus leżenia na nim to dziwne ciepło, które z niego dosłownie emanuje, wydobywa się, sam nie wiem jak to nazwać.
Położyłem głowę na jego torsie, wzdrygnął się, nie spodziewał się z mojej strony takiego nagłego ruchu. Zamknąłem oczy, próbując zasnąć. W pewnym momencie usłyszałem jego serce. Co mnie bardzo zdziwiło brzmiało coraz ciszej, jakby się uspokajało. Czyli był zdenerwowany albo zdziwiony. Ciekawe. Z cichym rytmem serca jakie słyszałem, zasnąłem.
- Theo, Denis wstawajcie! - krzyk mojej mamy wybudził mnie
Spojrzałem na koszule chłopaka, wygniecioną zapewne przez moje ruchy. Jego twarz gdy spał była spokojna. Choć mnie zastanawiało czy anioły i demony śpią, jak widać tak. Wstałem z trudem. Prawie spadłem na podłogę, bo oczywiście musiałem dostać zawrotów głowy. Uratowało mnie tylko to, że trzymał mnie w pasie. No czasem mam i pecha i szczęście naraz. Odsunąłem jego ręce z talii i udałem się do łazienki. Po drodze cały czas starałem opierać się o ścianę, aby nie upaść.
Brata spotkałem na korytarzu, wyglądał na zdenerwowanego. Najpewniej ma teraz na pieńku z rodzicami i jest zły, że nie mi się oberwało. ,,Kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada''. Przysłowie, które całkiem dobrze opisuje to co spotkało mojego brata, przynajmniej tak sądzę. Jak na kogoś z małą ilością polskich genów znam kilka polskich powiedzonek. Babcia od strony taty była polką, której rodzice chcąc zapewnić bezpieczeństwo przed wojną przysłali tu. Do Kanady.
Denis jako pierwszy wszedł do łazienki, czekałem dobre kilka minut zanim wyszedł i ja mogłem z niej skorzystać. Podczas porannej toalety kilka razy zakręciło mi się w głowie i widziałem przed oczami znajome mi kolorowe kropki. W pokoju odkryłem, że mój gość z Piekieł, chyba mogę tak go nazwać, wstał. O dziwo patrzył na mnie innym wzrokiem niż ostatnio przed moją szkołą.
Nie wydawał się już tak bardzo przerażający jak wcześniej. Wydawał się teraz zamyślony. Ubrałem się w pokoju, demon zanim cokolwiek zacząłem robić gdzieś zniknął.
Do szkoły zawiozła mnie mama. Moim pierwszym przystankiem był gabinet pielęgniarki. Zastanawiało mnie co z dziewczyną się działo i jaki jest jej obecny stan. Pielęgniarka wpuściła mnie do pokoju pacjentów, w którym znajdowała się Niki. Gdy tylko mnie zobaczyła uśmiechnęła się.
- Hej Theo - jej głos brzmiał słabo
- Hej, jak się czujesz?
- Całkiem dobrze, lepiej niż może się wydawać
- Jasne, mogę coś dla Ciebie zrobić? Przynieść coś?
- Nie, idź już lepiej na lekcje
- Ok, ale jak coś to pisz - wyciągnąłem kartkę papieru i zapisałem na niej mój numer telefonu - Tu masz numer
Dziewczyna podziękowała za wręczoną kartkę. Wyszedłem, żegnając się jeszcze z pielęgniarką. Poszedłem na lekcje, które dzisiaj były dla mnie dość męczące. Przez ciągły ból głowy ciągle w klasie czułem dyskomfort. Demon pojawił się i rozmawiał ze mną. Wyglądało to mniej więcej tak, że on mówił a ja słuchałem, czasem potakiwał lub,, zaprzeczłem'' głową. Jedyne co zrozumiałem z jego słów to fakt, że mogę umrzeć przez wykonanie na mnie rytuału. Oznacza to dla mnie tyle, że Rose najpewniej nie dając sobie z tego sprawy, mogła postawić na mnie wyrok śmierci. Kain jednak stwierdził, że jakiś Gabi mówił, o 70 parę latach mojego życie. Cokolwiek to znaczy, jest to dość dziwne. Skąd ktoś może wiedzieć ile będę żył.
W domu nie patrząc na nikogo poszedłem do pokoju, położyłem się na łóżku. Leżałem dobre 15 może nawet więcej minut bez większego sensu. Chciałem, aby nie bolała mnie głowa. Nie miałem zbytnio sił na odrabianie lekcji. Wolałbym, żeby moja głowa przestała boleć.
- Theo, wszystko w porządku? - usłyszałem głos mamy, która weszła mi do pokoju
- Nie - moja krótka i zwięzła odpowiedź zaniepokoiła ją, było słychać to po jej następnym pytaniu
- Co się dzieje? Coś siebie boli? Problemy w szkole?...
Jej pomysły padające co chwila i wzrok utkwiony we mnie jasno dawały mi znak, że chce pomóc.
- Dasz mi tabletki na ból głowy? - przerwałem jej
Kiwneła potakująco głową i wyszła. Wróciła po kilku minutach z tabletkami i szklanką wody. Położyła opakowanie leku na moim stoliku nocnym. Podała mi jedną z tabletek i wodę.
- Od jak dawna boli Ciebie głowa?
Wyczułem, że jej działanie sprowadza się do jednego, znalezienia przyczyny.
- Od rana
- Więc, czemu zamiast mi powiedzieć, poszedłeś do szkoły
- Sama mnie zawiozłaś
- To nie zmienia faktu, że mogłeś mi powiedzieć
- Przepraszam, myślałem że mi minie
Nastąpiła chwilą ciszy, która sprawiła że poczułem się dość niezręcznie.
- Boli, bo się uderzyłeś. Idź spać, jutro nie idziesz do szkoły
Wyszła, a ja leżałem i wpatrywałem się w sufit.
~~~~~~~
Dziękuję za wszystkie komentarze i gwiazdki. Przepraszam za wszystkie błędy, jeśli są. I życzę miłego dnia lub nocy, zależy kiedy to czytacie.
😈
CZYTASZ
Mój demon [BL]
ParanormalRose namawia swoich przyjaciół na próbę przywołania demon. Wszyscy stwierdzają, że nim się nie udało... Jednak ich przyjaciel Theo przekona się, że byli w błędzie. Są sceny 18+ ,, Chciałem się podnieść, ale chłopak zatrzymał mnie, trzymając moją ręk...
![Mój demon [BL]](https://img.wattpad.com/cover/312442948-64-k192692.jpg)