Rozdział X

788 47 5
                                        

Kain's Pov

Chociaż mam inny plan, którego zamierzam się trzymać perspektywa zabicia go brzmi kusząco. Narazie tylko go postraszę. Uwielbiam widzieć strach w oczach innych. Powoli odsuwam ostrze od chłopaka. Strach w jego oczach ustępował miejsce zdziwieniu. Musiał podejrzewać, że teraz go zabije. Chętniej zobaczyłbym teraz kłótnie Lucyfera i jego mamy Lilith. Mają prawie taki sam charakter, ich kłótnie wyglądają bardziej jak przedstawienie teatralne.

Odeszłem od Theo bez słowa. Wiem, że różnimy się pod względem rasy i faktu, że jestem w stanie używać magii. Zacząłem rozglądać się za nowymi rzeczami, mam na myśli rzecz i jakich w Piekle chyba nie spotkam. Jedną z takich rzeczy jest dziwny panel z temperaturą. Ciekawe do czego on w ogóle służy.

Usłyszałem za sobą westchnienie zapewne ulgi. Nie obejrzałem się za siebie. Dotknąłem dziwny panel, a on zapiszczał.

- Co ty robisz? - powiedział to z odległości kilku metrów

On się mnie boi i będzie trzymał dystans.

- To piszczy

- Bo zmieniasz temperaturę, chyba

Odwróciłem się i spojrzałem na niego pytająco, stał za blatem jakieś 8 metrów ode mnie.

- Czyli tym czymś zmienia się temperaturę, ale czego

- Pomieszczeń w domu - zrobił krok do tyłu

- Aha

Podeszłem do jakieś szafki, w Piekle też mam kuchnię i wiem, że jedzenie trzyma się właśnie w szafkach. Nie będę nikogo oszukiwał, ale jestem głodny. Otworzyłem przypadkową szafkę i zacząłem szukać.

- Czemu ty przeszukujesz szafkę?

- Jedzenia szukam

Dziwnie musiało to za brzmieć z faktem, że przerzucam paczki ciastek, chipsów, popcorn'u i innych przekąsek. Usłyszałem za sobą czyjeś kroki oraz coś na wzór przełknięcia śliny. Poczułem jak chłopak odsuwa mnie od szafki. Nie ustąpiłem, wciąż stałem. On widząc, że się nie ruszam, zaczął coś gotować. Obserwowałem go.

- Masz - powiedział i podał mi talerz z trzema kanapkami

Odszedł ode mnie, dopiero teraz zauważyłem, że ma nowy bandaż na głowie, lepiej zrobiony niż ten, który miał wcześniej. On go sobie zmienił. Zacząłem jeść to co mi zrobił.

Theo's Pov

Udałem się do mojego pokoju z nadzieją, że mnie nie będzie śledzić. Chociaż on chyba i tak tu przejdzie. Chciał mnie zabić, nie po raz pierwszy. Pewnie chce wrócić do Piekła, do swojego domu jak najszybciej, a ja mu to blokuję. Nawet nie wiem, czy tak mogę to nazwać.

Usiadłem przy biurku i zacząłem grać w gry video. Bardzo się wciągnąłem, nie zauważyłem kiedy demon wszedł do pomieszczenia. Przegrałem jakąś godzinę lub półtorej godziny.

Kiedy skończyłem, chciałem napisać do mamy. Telefon zostawiłem na łóżku, więc odwróciłem się w stronę niego. Zobaczyłem siedzącego demona z książkom o zwierzętach. Przestraszyłem się go, ale nie wydałem z siebie żadnego dźwięku. Wstałem, obeszłem łóżko i wziąłem telefon do ręki, odblokowałem go i wyszukałem numer mamy.

                             Odebrałem paczkę :Ty
                                    Btw co kupiłaś :Ty

Mama: Jestem w pracy, potem pogadamy, ale to coś do kuchni
Mama: 🥰

Zapewne są to nowe dekoracje do kuchni, bo znudził jej się wygląd. Dobrze wiedzieć. Super. Dostałem też SMS od nieznajomego numeru.

Nieznajomy numer: Hej to ja Niki, chce tylko powiedzieć, że czuję się lepiej i zostałam wypuszczona od pielęgniarki

                                      Hej, cieszę się :Ty

Niki: ogólnie to musiałam tłumaczyć mamie sytuację i Lucy podrzuciła mi pomysł, żeby powiedzieć, że widziałam was obu na korytarzu na raz

Niki: w to łatwiej by uwierzyła

                                                    spoko :Ty

Uśmiechałem się do telefonu jak głupi.

Twoje szczęście, że wszystko z nią dobrze jest dziwne

Odwróciłem się w jego stronę. On nadal czytał, a ja słyszałem jego głos w głowie.

- Możesz nie straszyć i co masz na myśli z dziwne?

- Cieszy się to jakbyś był zakochany, a przypominam, że twój brat ją oszukał, zdradził, ogólnie wykorzystał jej serce wyglądając jak ty

- Fakt, tylko mnie po prostu cieszy jej powrót do zdrowia

- Niech Ci będzie

- Plus ona myśli, że jesteśmy razem - przypomniało mi się, że chciałem to wyjaśnić bardziej

- Aha

- Czemu ty tak powiedziałeś?

- Po pierwsze: Łatwiej było je tak przekonać, że gadają do nie tego brata. Po drugie: W teorii do Ciebie należę i ty do mnie, więc dużej różnicy nie ma

- Dla Ciebie, nie dla mnie

- A czym to się takim różni?

- Jak ktoś jest parą to znaczy, że te osobą są zakochane w sobie, nie należą do siebie

- A mnie to nie interesuje

- Mam Ciebie dość

- Wiesz, że się ode mnie nie uwolnisz

- Słucham!?

- Przez to, że byłeś ,,ofiarą'' zostałeś, a właściwie twoja dusza ze mną. Oznacza to, że należysz do mnie nawet po śmierci. Jeśli zginiesz trafisz do Piekła nieodwracalnie, chyba Ci o tym mówiłem

Stałem zdziwiony dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego co mnie czeka, jestem skazany na bycie z nim cały czas i teraz i po śmierci. Tego nie chcę. Jestem w kropce. Jak ja to wytrzymam.

- Kiedy ty to niby mi powiedziałeś!?

- Byliśmy wtedy w szkole, pewnie nie pamiętasz przez uderzenie w głowę

Zajebiście. Tracę pamięć. Wspaniale. No lepiej być nie mogło. Moje życie jest po prostu cudowne. Rose i te jej pomysły. Mam przez nią przejebane na maxa

Ja się wewnętrznie załamuje, a on czyta o dzikich zwierzętach. Po co? Zachowuje się tak jakby nic go to nie obchodziło.

Może lepiej, żeby zabił mnie teraz

Dla niego chyba lepiej

Mam wrażenie, że go to w tej chwili nie obchodzi.

Kain's Pov

Chłopak stał nieruchomo jak głaz, ale jego myśli, które doskonale słyszałem mówiły jak bardzo jest roztrzęsiony. Myślał nawet o śmierci, według niego mógłbym go zabić i wrócić do siebie. Problem w tym, że mój plan polegać będzie na śmierci jego brata, on bardziej przyda się w Piekle. Theo niezbyt się tam nadaje.

Czas najwyższy wcielić mój plan w życie.

~~~~~~

Przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne i gramatyczne. Dziękuję za wszystkie gwiazdki i komentarze.
        ~😈

Mój demon [BL]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz