Pisząc ostatnią część tego rozdziału cały czas w zapętleniu słuchałam jednej i tej samej piosenki. Strasznie mi się wpasowała, więc pisanie poszło zadziwiająco łatwo:
War of hearts - Ruelle
***
Czarny Kot siedział w gabinecie Su-Hana sam z tykającym głośno, starym zegarem. Palcami wyznaczał nieznany mu rytm będąc zestresowanym. Pierwszy raz miał osobiście rozmawiać z jakimkolwiek mnichem w cztery oczy. Nie pomagał fakt, że z tego co wiedział Su-han nie był jakimś zwykłym mnichem, a jednym z głównych.
Dlatego teraz z bijącym sercem czekał na jego przybycie.
-Dobrze, że jesteś - usłyszał nagle głos za plecami.
Odwrócił się i ujrzał dobrze zbudowanego mężczyznę.
-O czym chciał mistrz ze mną rozmawiać? - zapytał starając się opanować nad swoim głosem.
Su-han wskazał mu dłonią, aby usiadł na krześle i sam zajął miejsce po drugiej stronie dębowego biurka. Oparł się i położył powoli dłonie na blacie. Nie spuszczał czujnego wzroku z Czarnego Kota, aż w końcu chrząknął i zabrał głos.
-Najpierw chciałbym ci podziękować za to, że uratowałeś Biedronkę - zaczął z pozoru pewnie, lecz nuta drżenia przebijała się przez jego głos. - Nie chcę myśleć do czego by tam jeszcze doszło, gdyby nie ty - dokończył lekko zaciskając dłonie i kładąc mocniejszy nacisk na blat biurka.
-Zabiłbym go - wyznał Czarny Kot patrząc przed siebie pustym wzrokiem. - Teraz powstrzymała mnie jej obecność tam, ale gdyby rzeczywiście jej to zrobił, nie zważałbym na nic i go po prostu tam zabił - wyjawił nie wahając się nawet odrobinę.
Mnich w skupieniu pokiwał głową nie wykonując żadnych gwałtowniejszych ruchów.
-Uwierz, nie tylko ty masz taką chęć - odparł nie karcąc go za jego słowa. - Jak Neil i Yang się o tym dowiedzieli to myślałem, że oderwą mu głowę i to dosłownie. Ale nie to jest celem naszej rozmowy - wyznał, na co Kot od razu podniósł na niego zaciekawiony jak i podejrzliwy wzrok.
-W takim razie, o czym może chcieć rozmawiać ze mną mnich? - zapytał nie rozumiejąc co się dzieje.
-O twoim ojcu - odparł spokojnie.
Bohater momentalnie się spiął, ale nie powiedział nic, jedynie zacisnął usta w wąską linię i kiwnął powoli głową pozwalając mężczyźnie dokończyć.
-Adrien, wiem, że to dla ciebie trudne, ale musisz wiedzieć pewną rzecz. Nawet to, że ty jako opiekun miraculum destrukcji jesteś jego krewnym nie oznacza, że potraktujemy go ulgowo - oznajmił, a widząc, że blondyn już otwierał usta, by się wtrącić, niósł dłoń w geście uciszenia. - Poniesie konsekwencje adekwatne do popełnionych przez niego czynów.
Na jego słowa, Adrien poczuł się urażony jak i zaatakowany. Zabolało go, że ktoś pomyślał, że po tym wszystkim może chcieć usprawiedliwienia dla swojego ojca.
-Naprawdę myślałeś, że będę oczekiwał ulgi lub co gorsze ułaskawienia go? - zadrwił parskając. - Powinien ponieść odpowiedzialność za to, co robił przez tyle lat. Przed rozmową z Biedronką w moich oczach straciłem ojca.
-Z Biedronką powiadasz? - dopytał drapiąc się po brodzie.
Bohater nie potrafił tego wyjaśnić, ale sama obecność Su-Hana wprawiała go w podenerwowanie i roztrzęsienie. Mimo woli ważył każde wypowiedziane słowo i przywiązywał uwagę do swojej mimiki twarzy oraz gestykulacji.
CZYTASZ
Banquet of Superheroes
Fiksi PenggemarZ okazji piątej rocznicy zostania obrońcami Paryża, Biedronka i Czarny Kot otrzymują zaproszenie na bankiet. Niby zwykłe przyjęcie, jednak jest to idealna okazja, aby niektóre sekrety ujrzały światło dzienne. Dawne spory, żale, zranione dusze, a co...