Stop your messing around (ah-ah-ah)
Better think of your future (ah-ah-ah)
Time you straighten right out (ah-ah-ah)
Creating problems in town (ah-ah-ah)
Remus wyjrzał znad książki przez okno kawiarni, żeby sprawdzić, czy na ulicy przed nim zaszły jakieś zmiany. Spojrzał na zegar wiszący na zatłuszczonej ścianie obok niego. Jeszcze pięć minut, jeśli Pete się nie spóźni.
Remus ponownie spojrzał na swoją książkę. Tak naprawdę nie czytał, był zbyt rozkojarzony. Ostatnio rzadko kiedy miał ochotę na naukę, pomiędzy spotkaniami Zakonu, dziwnymi i na wpół wyjaśnionymi zadaniami, odwiedzaniem Hope w hospicjum – co teraz starał się robić co drugi dzień.
Co więcej, Remus i Sirius zaczynali uczyć się dbać o siebie. Po tygodniu jedzenia na wynos Remus przyznał się do porażki i poprosił o pożyczenie książki kucharskiej od Pani Potter. Jak dotąd wyniki były mieszane. Tymczasem Sirius najwyraźniej osiągnął punkt krytyczny ze względu na stan łazienki i poświęcił kilka wieczorów, aby w końcu nauczyć się kilku zaklęć czyszczących.
Pokłócili się o to, czy kupić telewizor (Sirius był dziwnie podejrzliwy wobec tej mugolskiej technologii, nie rozumiał sensu), a potem jeszcze jeden raz o motocykl (Remus nienawidził wszystkiego w tym pomyśle, ale głównie chodziło o wszystkie bardzo niebezpieczne latające zaklęcia, których chciał spróbować Sirius).
Poza tym wszystko szło całkiem nieźle. Dobrze. Tak dobrze, jak każdy mógł się spodziewać.
Zegar tykał dalej. Remus podniósł wyszczerbiony kubek z herbatą do ust, napił się i skrzywił. Zimna. Był tam co najmniej od godziny, ale to nie tak, że miał być gdziekolwiek indziej.
Od czasu nieudanej misji na Aleję Nokturnu w lipcu Remus zauważył wyraźną zmianę w naturze swoich misji. Często łączono go w parę z Peterem i zazwyczaj wysyłano go tylko do „łagodnych" zadań – przekazywania wiadomości, zbierania martwych świstoklików – raz czy dwa utknął przy robieniu kanapek dla gości Potterów.
Tymczasem losy Siriusa i Jamesa poprowadziły ich w zupełnie innym kierunku. Oboje spędzali większość czasu z Frankiem i Alice lub bliźniakami Prewett, zajmując się różnymi interesującymi rzeczami, takimi jak zaawansowana obrona, obowiązki wartownicze, a nawet jeden lub dwa naloty o północy.
Sirius bawił się najlepiej w swoim życiu. Remus był nieszczęśliwy, ale nie chciał tego powiedzieć. Innymi słowy, biznes jak zwykle.
W końcu Remus podniósł wzrok i zobaczył ruch. Dzień pracy dobiegał końca, a chodniki zaczęli wypełniać mężczyźni w eleganckich garniturach i kapeluszach. Jeśli przyjrzysz się uważnie, zobaczysz, że niektórzy z tych mężczyzn i kobiet byli ubrani nieco mniej konserwatywnie niż pozostali. To był także koniec dnia w Ministerstwie Magii.
Remus wstał szybko, uderzając goleniami w pomarańczowe plastikowe krzesło obok siebie. Sycząc przez zęby, utykał lekko, wychodząc. Na zewnątrz było duszno – nie słonecznie, ale gorąco i lepko, pogoda powodowała ból głowy. Gęste, przyprawiające o mdłości chmury burzowe wisiały nad szarymi budynkami, a z kawiarnianych pojemników unosił się potężny smród, stare jedzenie gniło w nieodpowiednim dla tej pory roku wrześniowym upale.
Remus odsunął się na chwilę, czekając i obserwując, nie chcąc, żeby go zauważono. Minął go wysoki, przystojny młody mężczyzna ubrany w czarne szaty i kamizelkę w butelkowej zieleni. Miał ostre kości policzkowe i platynowe włosy, choć był bardzo młody – Remus od razu rozpoznał w nim Luciusa Malfoya, mężczyznę, dla którego Narcissa ryzykowała życiem, aby go poślubić. Remus patrzył, jak przemyka ulicą, przelotnie chwaląc kuzynkę Siriusa za jej doskonały gust.
CZYTASZ
All the Young Dudes. 'Til the End (Book Three) (TŁUMACZENIE PL)
FantasyPolskie tłumaczenie fanfika autorstwa MsKingBean89 Postaram się na bieżąco robić korektę i przynajmniej raz w tygodniu wstawiać rozdział. Fanfik jest z perspektywy Remusa.
