Nie musiałam się długo rozglądać by dostrzec restaurację z Ramen. Tego właśnie było mi trzeba. Nie ma nic lepszego od tego dania. Szybko przebiegłam na drugą stronę ulicy. Nie zmokłam, aż tak bardzo z czego jestem dumna. Uciekanie to moje drugie ja, obojętnie czy przed innymi ludźmi czy przed deszczem.
Chyba nie tylko ja wpadłam na pomysł, żeby tu przeczekać deszcz a przy okazji coś zjeść. Bardzo dużo ludzi. Z daleko dostrzegłam wolne miejsce, szybko tam podbiegłam by je zająć. Na szczęście nikt nie usiadł przede mną. Na moją twarz od razu zawitał uśmiech, a gdy spojrzałam przed siebie od razu zgasł.
Przede mną siedział Louis. Patrzył się na mnie wzrokiem zdziwionym i jednocześnie wkurzonym, że tu usiadłam.
-Wybacz nie sadziłam, że ktoś tu siedzi powiedziałam - i od razu chciałam wstać, ale on złapał mnie za rękę, przytrzymując mnie przy stoliku
-Możesz tu siedzieć - Powiedział. Nie chciał mówić nic więcej, ale mój wzrok nie odpuszczał. Prychnął - Co chwilę siada tu jakaś dziewczyna i mi przeszkadza. Ty nie będziesz przeszkadzać jeśli będziesz cicho.
Nie wiem czy to zaszczyt czy jakaś obelga, ale nie zamierzam tego komentować. Chce tylko coś zjeść. Po prostu będę go ignorować.
Czułam na sobie spojrzenia wszystkich znajdujących się dziewczyn. Patrzyły się z zazdrością, wrogością i smutkiem. Zaczyna mnie to przerażać, ale nie poddam się. Ramen jest najważniejsze.
Podszedł do nas kelner, nawet nie musiałam patrzeć do karty, bo wiedziałam od razu co chce.
Na dworze cały czas padało, a ja mimo tej podłej ciszy starałam się nie zwracać uwagi na chłopaka, który musiał zamówić to samo co ja. On zachowuje się jakby mnie tu nie było, co mnie cieszy i denerwuje.
Dwadzieścia dwie minuty, tyle czekałam żeby kelner mnie wybawił, podstawiając pod moją twarz dobre jedzonko. Bez wahania wzięłam pałeczki i zaczęłam się nimi obsługiwać niczym mistrzyni.
Mój jakby kolega, też nie był najgorszy. Ale w tej grze to ja zdecydowanie wygrywałam. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, nawet w tedy gdy zobaczyłam pogodę która się nie zmieniła. No trudno, mam nadzieje, że nie ubrudzę sukienki błotem.
Z restauracji wyszłam razem z Louisem, mimo jego niechęci do mnie, ja postanowiłam i tak pokazać swoją klase.
-Dzięki, że mnie nie wygoniłeś. Marzyłam o tym by zjeść Ramen na siedząco. - posłałam mu miły uśmiech po czym się odwróciłam z zamiarem biegnięcia do domu. Za nim jednak wystartowałam, potknęłam się o wystającą płytkę i poleciałam do przodu. Nim się obejrzałam ktoś pomagał mi wstać, a ja od razu zerknęłam na chłopaka.
Tego się po nim nie spodziewałam, mój wzrok przeszedł na sukienkę która już nie była biała, a na końcu języka miałam przekleństwo, które by opisało całą sytuację. Wstrzymałam się wypowiadając je, moje zakrwawione kolano uciszyło mnie od razu, mimo, że nic nie powiedziałam.
Louis nie skomentował tej sytuacji, tylko pomógł mi przejść na ławkę, która znajdowała się pod okrągłym dachem. Pomógł mi usiąść. Zdjął swoją bluzę i mnie nią okrył.
-Poczekaj tu - powiedział po czym pobiegł nie wiadomo gdzie.
Patrzałam w deszcz który powoli przestał padać, nie wiem ile czasu minęło. Zauważyłam z daleka huśtawkę i poczułam wewnętrzną chęć by na niej usiąść. Obolała wstałam i spełniłam swoją własna prośbę. Przez chwilę poczułam się jak mała dziewczynka, bez problemów, z przyjaciółmi i marzeniami.
Louis zjawił się jakoś po pięciu minutach mojego rozmyślania. Miał ze sobą woreczek z logiem apteki. Kucnął przede mną i spojrzał mi w oczy.
-Może lekko zapiec - pokiwałam głową, a on wyciągnął odkażający sprey.
Spryskał mi ranę po czym zakleił kolano plastrem. Poczułam się jak księżniczka. Mimo, że chłopak nie był miły, zauważyłam w nim to co mówiła Lisa. Dobro.
Spojrzałam na plasterek i się zaśmiałam.
-Kotki? - zapytałam, posyłając mu mój tym razem szczery uśmiech
-Tylko takie mieli - Odpowiedział i również się uśmiechnął. Jego twarz od razu wydała się inna, wyglądał na szczęśliwego, znam go tylko parę dni, a już wiem, że nie uśmiecha się często.
Podoba mi się to co widzę, i już wiem dlaczego jest taki popularny.
Ten moment przerywa mi ściśnięcie żołądka. Momentalnie dostałam gęsiej skórki a moje ciało oblazł pot. Tylko nie to.
-Dziękuje za wszystko- szybko wstałam i pobiegłam w kierunku domu. Odwróciłam się jeszcze i krzyknęłam - Widzimy się w szkole!
Czułam się coraz gorzej, starałam się z tym walczyć, ale wiem, że na próżno. Rozejrzałam się do okoła, nikogo nie widząc, podbiegłam do najbliższego drzewa i zaczęłam wymiotować.
Starałam się temu zapobiec, testowałam różne metody, jedyne czego się nauczyłam to przetrzymać to, do momentu znalezienia miejsca bez ludzi.
Zawsze jak się stresuje to wymiotuje, dlatego byłam wyśmiewana w szkole. Dlatego byłam gnębiona i zastraszałam, a to tylko przez to, że w pierwszy dzień w szkole, zwymiotowałam na Alex. Najpopularniejszą osobę. Nie mogę dopuścić by to znowu się wydarzyło.
CZYTASZ
Closing the past
Teen FictionEmmeline rozpoczyna nowe życie w nowej szkole. Zdobywa nie tylko nowych przyjaciół ale też nowe problemy. Nieprzyjemne doświadczenia z poprzedniej szkoły, odcisnęły na niej ślad, który nie zostanie szybko zauważony. Na swojej drodze spotyka dwóch ni...
