Powrót do normalności .

51 6 1
                                    

Po miesiącu pobytu w szpitalu, w końcu mogłam wrócic do domu. July już jest taka duża . Muszę tylko wymyslic coś, żeby zarobić na jej utrzymanie. Koleżanka ma dla mnie jakąś ofertę, i wydaje mi się że z niej skorzystam w końcu muszę zapewnić mojej córce jakieś życie na poziomie. Wzięłam do ręki telefon i bez wahania napisałam SMS'a do Katherine:

Hi Kathe. Mówiłaś że miałabyś dla mnie jakąś pracę. Aktualne ?" - nie musiałam wcale długo czekać, po zaledwie kilkunastu sekundach przyszła odpowiedź .

"Hej jasne ! Masz chwilkę dziś ok. 2.pm ?"

"Pewnie, możemy się spotkać w Starbucks'ie na Wall Street . Co ty na to ?"

"Nie ma sprawy w takim razie czekam na Ciebie o 2 . Tylko prosze bądź punktualnie, bo chwile później jestem jeszcze umówiona :) Buziaczki :* :* "

No i świetnie. Nareszcie coś zaczyna się ukłądać. Zeszłam na dół aby zrobić sobie herbaty, i przy okazji nakarmić July.

-Maya chcesz może coś do picia ?- spytała mama kiedy weszłam do kuchni.

-Dzięki mamuś, jak możesz to zrób mi herbaty. Mam do Ciebie prośbę.

-Słucham Cię skarbie ?

-Mogłabyś dziś około 2.p.m zająć się July? Ja pilnie musze wyjść . Prosze ?

-Nie ma sprawy, ale obiecaj mi że nie zrobisz nic głupiego?

-Obiecuję .- Mama pocałowała mnie w czoło, i podała mi kubek z herbatą. Zdążyłam zrobić aledwie kilka łyków, bo July domagała się swojej zupki, więc włożyłam ją do jej krzesełka, założyłam śliniaczek i zaczęłam karmienie. O 1:15 wyszłam z domu, bo w sumie miałam kawałek drogi do prześcia. Szłam spokojnie ze słuchawkami w uszach i słuchałam mojej ulubionej piosenki Michaela Jacksona "Smooth Criminal". O 1:55 byłam juz na miejscu, a tam czekała na mnie Katherine.

-Hej Kathe, długo czekasz ? - zapytałam wchodząc i całując ją w policzek .

- Siemka, nie właściwie to też dopiero przyszłam. Ale jak widze zaczynasz wracać do normalnego życia. Siadj sobie . - powiedziała i wskazała mi przesło naprzeciwko.

-No mam nadzieję że dobrze mi to idzie hehe. A co to za propozycja ?

-Słuchaj Maya... Bo to nie jest tak do końca zwykła praca.

-To znaczy? Mogłabyś troszeczkę jaśniej? - powiedziałam zmieszana lekko.

-No bo.. To praca na nocne zmiany i..

-No to w sumie nawet lepiej . A dokładniej co miałabym robić ?

-Możesz mi proszę nie przerywać? Próbóje Ci właśnie to powiedzieć. - odpowiedziała z uśmiechem - Miałabyś tańczyć. W klubie, ale to całkiem nieźle płatna praca.

-Boże ! Miałabym być prostytutką?! Oszalałaś ?! Nie wierzę !

-May!! Przestań wreszcie krzyczeć i posłuchaj mnie! - przerwała mi Kathe. - Nie żadną prostytutką, tylko tancerką gogo. Masz ładną figurę i w ogóle, kasa sama wpada w ręce, a oni tylko patrzą.. A Ty zdaje się tej kasy potrzebujesz prawda? - Cholera ! Miała rację.. Potrzebowałam tej kasy, jak ćpun kokainy.. Ale rozbieranie się dla obcych napalonych facetów? Fujj!

-Dobra ... niech będzie. Od kiedy mam zacząć i gdzie??- odparłam zniechęcona.

-Przyjadę po ciebie dziś ok. 9.p.m i wszystko Ci pokaże. Co ty na to ?

-Okej.. - odparłam nie zbyt przekonana.

-Świetnie, a teraz muszę już iść, w takim razie widzimy się później. Pa .

-Paa... - odpowiedziałam i odetchnęłam głęboko. Czy aby napewno dobrze robię zgadzając się na to ? Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy...





Mam nadzieję, że spodoba się wam moje opowiadanie, dziękuję za każde gwiazdki i wyświetlenia, chociaz w sumie nie jest ich dużo ;) Ale w każdym razie jeśli komuś się podoba to niech zostawi po sobie jakikolwiek ślad, żebym wiedziała, że jednak ktoś to czyta :)


New Life | H. SOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz