#17 Chłopak

957 95 26
                                        

-J..ja...- spojrzałam mu głęboko w oczy.

Przecież Tae... on... Jimin...

Wiele myśli krążyło mi po głowie, a Jin wciąż czekał. Po chwili uspokoiłam się, wzięłam głęboki wdech i uśmiechnęłam się delikatnie oraz uroczo. Policzki chłopaka zarumieniły się co nawet było słodkie.

-Chcę z tobą chodzić- słowa same poleciały z moich ust co bardzo mnie zdziwiło.

Cała zarumieniona wtuliłam twarz w tors chłopaka i ścisnęłam w piąstkach jego koszulkę.

Przecież to idiotyczne.

-Przepraszam... Znamy się jakiś tydzień... Ja...- nie zdążyłam cokolwiek dodać bo chłopak podniósł moją głowę i delikatnie mnie pocałował.

Pocałunek niestety nie był tak samo magiczny jak wtedy... Ale to chyba jednak wina stresu... Jestem głupia.

Gdy nasze usta znów dzieliła przestrzeń, Jin spojrzał na mnie z uśmiechem i pogładził mój policzek.

-Ja też chcę- odpowiedział krótko.

Stałam tak trochę zażenowana bo przecież chłopak, który stał przede mną był od tego momentu MOIM chłopakiem... Ale też osobą, której do końca nie znam, obcą osobą, z którą nie rozmawiałam często.

Tak. Jestem głupia... Ale raz się żyje.

-Nie powinniśmy wracać do pracy?- zagadałam.

-Tak właściwie to cały plan na dziś się skończył. Ja zostałem... Bo... Chciałem po prostu być przy tobie- zarumienił się i wbił wzrok w podłogę.

-Dziękuję Oppa- szepnęłam.

-Proszę mów mi po imieniu.

-SeokJin...

-Tak?

Uśmiechnęłam się.

-Odprowadzę cię do domu- chwycił moją dłoń.

-Ale... Serio myślisz, że to wypali? W sensie jakakolwiek znajomość... Wiesz jakie są zasady...- przypomniałam sobie o regulaminie, w którym nie było mowy o rozmowie, a co dopiero o związkach.

-To...- przybliżył twarz do mojego ucha- Będzie zakazana miłość- szepnął.

Już nic nie powiedziałam. Jin stwierdził, że i tak nikogo już prawie nie ma w studiu. Za rękę pociągnął mnie do wyjścia. Na parkingu stał samochód chłopaka, zaproponował odwiezienie do domu. Musiałam założyć kaptur oraz okulary i on również zrobił to samo dodając jeszcze maseczkę.

Rozumiecie... Ten fejm. Nie no trzeba się ukrywać przed natarczywymi fankami.

W samochodzie przez pierwsze minuty siedzieliśmy w ciszy po czym jakoś zaczęliśmy rozmowę. Głównie to on zadawał pytania, a ja po prostu odpowiadałam mu na nie.

Bo przecież to jest kurde nienormalne, że osoba, której jeszcze nie znałam jakieś 40 minut temu, teraz jest moim chłopakiem. Jestem idiotką... Aż skojarzyło mi się opowiadanie, które kiedyś czytałam: że dziewczynka pisała dzień ze swoim idolem na internecie, a następnego dnia już byli razem z czego on był o wiele od niej starszy... Taka pedofilia... Ale nie ważne. Kurde co ja bredzę.

-Mel, słuchasz ty mnie?- chłopak klepnął mnie delikatnie w ramię.

-T..tak...- skłamałam.

-Jesteś jakaś nie obecna- zasmucił się.

-Przepraszam... Po prostu jestem zmęczona.

-Nic się nie stało. Ale...martwię się...- westchnął-Jesteśmy już na miejscu.

Już chciał wyjść z samochodu kiedy go zatrzymałam.

-Poradzę sobie- uśmiechnęłam się i opuściłam jego samochód.

Czułam się jak idiotka.

Jak ja to sobie niby wyobrażałam? Jestem głupia...

Puknęłam się w czoło i ruszyłam przed siebie. Po chwili byłam już w mieszkaniu. Nie miałam ochoty nic jeść i byłam koszmarnie zmęczona więc po prostu opadłam na łóżko i po chwili ogarnął mnie głęboki sen, że nawet nie zauważyłam kiedy oddałam się w objęcia Morfeusza.

Znów to samo. Woda, piasek, dziecko.

Ten sen zaczynał mnie prześladować i wkurwiać. Miałam dość. Wolałbym już jakieś kolorowe jednorożce tańczące z króliczkami na łące niż to coś dziwnego.

Obudziłam się tak jak zwykle, szybko pobiegłam do łazienki i zaczęłam się ogarniać. Wyjątkowo przyłożyłam się do wszystkiego bardziej niż zazwyczaj. Makijaż zrobiłam staranniej, ciuchy dobierałam również znacznie dłużej aż w końcu ubrałam szarą koszulkę, niebieską marynarkę oraz białe spodnie.Włosy miałam splecione w warkocz na bok. Założyłam granatowe conversy i wybiegłam z domu.

W pracy powitał mnie ciepły uśmiech Jina. Później cały dzień się do mnie uśmiechał. Moje myśli krążyły wokół wszystkiego. Wciąż rozmyślałam o Tae mimo, że starałam się tego nie robić to jednak było to silniejsze.

Po pracy wybraliśmy się z Jinem do parku. Było ciemno więc nikt już tamtędy nie chodził.

Weekend minął bardzo szybko zapewne dlatego, że był zawalony robotą. Nim zdążyłam się obejrzeć to już był poniedziałek, a ja stałam z grzebieniem w dłoni i czesałam włosy Jina.

W końcu zostałam niezależna od Ji, skończyła się moja "próba" i mogłam swobodnie zajmować się pracą.

-Zdałaś egzamin. Gratulacje- uśmiechnął się mówiąc cicho.

Chodziło mu oczywiście o tą "próbę".

-Tak- szepnęłam spryskując jego włosy lakierem.

-Musimy to uczcić- kontynuował.

Zamyśliłam się. Ale jak? Chyba jedynym bezpiecznym miejscem będzie moje mieszkanie. Westchnęłam.

-Może dzisiaj u mnie?- szepnęłam mu na ucho.

Kiwnął głową w odpowiedzi.

Jeśli chodziło o takie rozmowy to staraliśmy się być jak najbardziej niezauważalni. Na razie nam się udawało.

Pierwszy raz w życiu dodam notatkę~
Więc... TY. Tak, ty. Dziękuję, że wytrwałeś już tyle rozdziałów czytając to jakże nudne fanfiction. Mam nadzieję, że mnie nie opuścisz. I przepraszam jeśli jesteś zły o Tae ale luzik arbuzik bo... :D
💗💗💗
Ps. Kocham cię. Zostaw komentarz jeśli też mnie kochasz ;-;

/Wasz Polsat ^^

Banned (BTS)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz