-Skąd się tu wzięłaś?- zapytał patrząc uważnie w moje niebiesko-zielone oczy. Zauważyłam że podczas rozmowy cały czas to robi.
Siedzieliśmy właśnie przy stoliku w restauracji i czekaliśmy na zamówioną pizze. Szczerze to nie mam pojęcia jak to się stało, że trafiłam z nim do tej restauracji no ale chłopak wydaje się bardzo miły i tak trochę żal mi go zostawiać samego. Możliwe, że zauważyłam w nim cierpienie i ból, które od kilku lat są nierozłączną częścią mnie.
-Ame?
-Wybacz, tak, znaczy no... O co pytałeś?- wyrwałam się z moich myśli.
-Skąd jesteś? Bo raczej nie wyglądasz mi na Koreankę- i znów się uśmiechnął.
-Pochodzę z Polski ale mam troszkę genów koreańskich no ale nie widać tego.
-Hmmm... Polska...
-Taki kraj w Europie nad morzem Bałtyckim - wytłumaczyłam.
-Ah...- jego mina wskazywała na to, że nie ogarnia.
-Musisz mieć słabe oceny z geografii - zauważyłam.
-Tak trochę, nie skupialiśmy się w szkole na ocenach...
-Czekaj, czekaj. Nie chodzisz już do szkoły!? To ile ty masz lat człowieku!?
-21... Znaczy na wasz 20 - uśmiechnął się szeroko.
-Woow! Naprawdę!? Azjaci serio mają pochrzanioną genetykę - to ostatnie dodałam pod nosem po polsku.
Rok starszy a wygląda na młodszego... omg
Tae spojrzał na mnie dziwnie.
Po chwili wyciągnął rękę i pogładził moje włosy.
-To twój naturalny kolor?- zapytał.
Boże, serio?
-Hah mam rozumieć, że blond włosy są dla Azjatów jak wyginiony gatunek?- zaśmiałam się.
-Znaczy farbujemy włosy jednak twoje naturalne są prześliczne.
-Racja.- przyznałam.
I jakimś dziwnym sposobem zaczęliśmy rozmawiać o mojej fryzjerskiej pasji. Chłopak z ciekawością mi się przyglądał podczas gdy ja tłumaczyłam mu różne dziwne rzeczy związane ze stylizacją.
W między czasie kiedy tak sobie rozmawialiśmy, otrzymaliśmy nasze zamówienie.
Podczas jedzenia Tae zmienił temat.
-Jakiej muzyki słuchasz?- zapytał.
-Hmmm... muzyka...przeważnie rock i to co mi wpadnie w ucho.
-Ach... A pop i rap?- spojrzał z nadzieją.
-Za rapem nie przepadam, a pop... myślę, że jest w porządku.- uśmiechnęłam się.
-To dobrze.
-A co?- zaciekawiłam się.
-Bo... A nie nieważne - dodał szybko wyglądało to tak jakby o czymś sobie przypomniał.
-Okej - nie wnikałam.
Po chwili zadzwonił telefon mojego towarzysza. Odebrał od razu, a ja słucham jego odpowiedzi.
-W restauracji na pizzie... Tak... Dobrze... Za kilka dni... Wiem... Tak, tak Hyung... Pajooo!
Gdy się rozłączał spojrzałam na zegarek.
-Jejku już taka godzina! Muszę się zbierać. Ciocia pewnie wróciła. Bardzo Ci dziękuję za mile spędzony czas - powiedziałam i wstałam z krzesła.
-Daj telefon - rozkazał chłopak.
-Po co?
-No daj.
Dałam.
Wystukał coś na nim i go oddał.
-Mój numer.
-Okej.
-Hmm... W którą stronę idziesz?- zapytał.
Zastanowiłam się przez chwilę bo zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem jak dojść do domu cioci.
-Nie wiem - przyznałam.
Chłopak wstał i chwycił moją dłoń.
-Zaprowadzę cię, podaj adres.
Wręczyłam mu karteczkę z napisem.
-Okee. Idziemy - pociągnął mnie.
Przed restauracją się zatrzymał i puścił moją dłoń. Wyciągnął z kieszeni czarną maseczkę i założył ją na twarz, następnie nasunął kaptur na głowę i ruszył przed siebie, a ja koło niego .
Ci Azjaci to dopiero mają fetysz na te maseczki.
CZYTASZ
Banned (BTS)
Fanfiction#33 w opowiadania 05.10.2016 #30 w opowiadanie 17.11.2016 Przez wiele przypadkowych zdarzeń los mydli nam oczy przez co nie dostrzegamy prawdy, a prawda ukryta jest w nas samych... "Chłopak obrócił lekko głowę do góry i spojrzał na mnie. Pierwsze c...
