Odc.7 Opowieść Artysty

64 12 6
                                    

To co się potem działo , działo się zbyt szybko by móc to dobrze zapamiętać . Jakakolwiek próba porozmawiania , czy "wyciągania" informacji zakończyła się niepowodzeniem . Dokładnie tak samo jak ucieczka . Ten-ten osłaniał mnie jak tylko mogła. Mirai chwyciła moja dłoń i zaczęłyśmy się cofać . Niestety , wróg przewidział nasze zamiary bo towarzysz dziadka zagrodził nam drogę swoim ogromnym mieczykiem .

- Kawarimi no jutsu – wydobyło się z jego ust – Rybia podmiana ciał .

Z jego ręki nagle trysnęła woda i zaczął się z niej formować klon . Deidara zniknął w chmurze dymu , a na jego miejscu pojawiła się druga forma błazenkowego faceta .

Walka pewnie trwała długo , ale niestety jej nie widziałam . Głównie dlatego , że po dwudziestu minutach dziadek znów znalazł się tuż za mną . Chwycił mnie w pasie po czym ... straciłam przytomność .

Obudziłam się cała obolała . Przez chwilę nie mogłam sobie przypomnieć gdzie jestem. Poderwałam się przerażona . Leżałam pod jakimś drzewem . Obok mnie siedział towarzysz dziadka . Pierwsze co zrobiłam to wydałam z siebie pisk . Ale , ale . Kochanieńka , jestes shinobi , no nie? Opanowałam się wiec i odskoczyłam . Moja ręka instynktownie powędrowała w stronę kunaii . Nie znalazłam ich jednak . No jasne , pewnie mnie rozbroili.

- Cześć – mruknął tamten .

- Co?

- Cześć , to słowo mówi się na przywitanie .

- WIEM KIEDY MÓWI SIĘ „CZEŚĆ"!!! – przerwałam mu – Po prostu wydaje mi się , że to dziwne , że porywacz mówi zakładniczce takie rzeczy .

- Nie jestem porywaczem , a ty nie jesteś zakładniczką.

- To jak to nazwiesz?

Wyszczerzył zęby .

- Przymusową przyjaźnią.

Faktycznie nic mnie nie krępowało żeby uciec . Więc dlaczego tego nie robiłam? Nie wiem . Jakaś siła mnie tam trzymała . Noga zaczęła mnie dziwnie mrowić . O dziwo przestałam czuć strach , którego tak się bałam . Tak naprawdę udało mi się zachować w miarę zimną krew i tu poczułam jednocześnie wielką dumę z samej siebie i złość na to , że jestem taką idiotką.

- Jestem Nemo – przedstawił się chłopak – a ty Hinoko .

- Wnusiu moja!!! Wreszcie się obudziłaś!!!

Przed nami stanął dziadek. Wściekła rzuciłam się na niego , ale Nemo powstrzymał mnie od zadania ostatecznego ciosu . W tamtej chwili czułam tylko potrzebę przylania mu.

- Czego chcesz?!

- Porozmawiać. .

Podniosłam jedną brew . O to chodziło ninjom z Konohy . Co z tego , że to się robi cho**rnie podejrzane? Miałam szanse i nie mogłam jej zmarnować. Nie musiałam udawać zaszokowania . Obsypałam dziadka pytaniami .

- Po kiego grzyba mnie tu ściągnąłeś? Dlaczego zaatakowałeś wioskę? JAKIM CUDEM TY ŻYJESZ?!

- Powoli moja droga – parsknął mężczyzna – wszystko ci opowiem .

- Ach i jeszcze : DLACZEGO WYGLĄDASZ JAK DWUDZIESTOLATEK?!

Deidara westchnął .

- Usiądź sobie , to chwilę potrwa .

Wykonałam polecenie . Po minucie milczenia blondyn spuścił wzrok .

- Jak wiadomo powinienem być martwy wieki temu . W walce z Uchihą Sasuke postanowiłem się wysadzić. Chciałem dopełnić to co nazywałem "sztuką" . Nie zrobiłem tego. Zdradziłem własne racje i zignorowałem własną idee . Ale ... jak miałbym się zabić – uśmiechnął się – mając maleńką córeczkę do wychowania?

Wnusiu , pamiętaj sztuka to WYBUCHOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz