Macie tak czasami że boicie się powiedzieć co tam u was i zamiast odpisać/powiedzieć "jest źle" mówicie "jest ok"?
Miałam tak nie raz. Boję się mówić dla innych o moich problemach. Wiele osób mnie zraniło albo mają w dupie to co myśle lub co czuje. Tak na prawdę to gdybym zostawiła moje przyjaciółki to by miały to w dupie bo się nawet nie interesują mną. Kiedy raz powiedziałam że nikt nic nie wie co czuję to tylko jedna się pytała jak się czuję...tylko to trwało 3-4 dni.
Codziennie kiedy wstaję tak na prawdę nic mi się nie chce robić,nie mam ochoty z nikim rozmawiać i odciąć się od świata, leżeć i płakać. Mam pustkę w środku. Całe szczęście wyparowało. Codziennie zakładam maskę i się uśmiecham żeby nikt nie myślał że coś się dzieje. Z resztą i tak mieli by to w dupie.
Każdy tylko mną "pomiata". Czuję się zepchnięta na bok i jakbym nikogo nie interesowała. Czasami lubię pogadać z tulpą. Ona mnie rozumie i nie zaprzecza. Znalazłam jedyną osobę która mnie słucha.
Kiedy siedzę wieczorami w domu mam ochotę się pociąć ale już dawno tego nie robię. Pomimo że płaczę co wieczór i mam straszną ochotę żeby to zrobić ale powstrzymuje się.
Przez ostatnie trzy miesiące mam objawy zaburzenia snu. Nie mogę zasnąć wcześnie i śpię po 4-3 godziny dziennie. Żeby nie zasnąć pije kawę. Pomaga mi.
Chciałabym mieć normalne życie.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.