Liliana siedziała cichutko w kącie. Było jej zimno, czuła jak wilgotna gleba co raz bardziej przesiąka jej ubranie. Nie wzieła ze sobą zegarka, więc nie wiedziała która jest godzina. Noc była ciemna i pochmurna – ranek tak szybko nie nadejdzie!
-Co ja zrobiłam, dlaczego to właśnie mnie spotkało?-pytała sama siebie.
Nie wiedziała jak bardzo głęboki jest ten dół. Bała się w stać, nie chciała robić gwałtownych ruchów. Poczuła przerażające zimno, czyżby ten ktoś się do niej zbliżał
—ŚWIST—
Nie ma go, nie tu napewno nikogo nie było, to tylko moja wybujała wyobraźnia. A głos? Wiatr, tak napewno to był tylko wiatr. Jak zwykle umiała znaleść racjonalne wytłumaczenie- to był duży plus, zwłaszcza, że umiała w to wierzyć. Powoli wstała, podniosła rękę sprawdzając tym samym jak głeboki jest ten grób.
-E, nawet nie tak wysoko – pomyślała. Gleba nadal była wilgotna, Liliana próbowała się wspinać – jednak za każdym razem spadała. W końcu udało się jej wyjść. Zdezorientowana, rozglądała się we wszystkie strony. Skąd przyszła? Gdzie ma iść? Postanowiła wrócić do domu. Narazie nie wiedziała jak, gdyż nie znała tej części cmentarza.
***
Jak była mała razem z siostrą często bawiły się wkoło domu. Pewnego razu postanowiły wejść na cmentarz, słyszały głosy – szepty, ale nikogo nie widziały. Od tego czasu często tam przychodziły. Nie wchodziły jednak w głab cmentarza – nie chciały się zgubić. Aż zdarzyła sie ta tragedia, bliźniacza siostra Liliany zagineła, wszyscy jej szukali, jednak się nie odnalazła. To było dawno temu, bardzo dawno…..
***
Wiedziała, że przejść między grobami, aż dojdzie do ścieżki. Po tem są już dwie możliwości, albo w górę, albo w dół. Szła przez chwilę, cały czas się oglądając czy nikt za nią nie idzie. Po krótkim czasie znalazła ścieszkę, poszła w dół. Doszła do bramy, ale była ona zamknięta. No ale od czego ma się nogi? Liliana wspieła się po bramie i zręcznie zeskoczyła. Zabolała ją noga po upadku z okna. Jak gdyby nigdy nic poszła do domu, słońce już zaczynało wschodzić. Rodzice pewnie już dawno są w domu, i się martwią. Pobiegła do domu, zobaczyła samochód taty. Odtworzyła drzwi, dziwne nie ma rodziców w salonie, przecież zawsze tam na nią czekali.
-Tato? Mamo? Gdzie jesteście?- Zawołała.
Odpowiedziała jej głucha cisza. Coś było nie tak. Poszła po schodach na górę – do sypialni rodziców . Od razu poczuła ten zapach, ten sam który wiele razy czuła na cmentarz – zapach krwi! Dotkneła klamki, była lodowata, delikatnie odtworzyła drzwi. Bała się. Zobaczyła na pozór czysty pokój. Jej rodzice spali! Podeszła bliżej, nie widziała żednych plam krwi, więc skąd ten zapach? Odchyliła kołdrę i aż zaparło jej dech w piersi……………………..
CZYTASZ
Straszne Historie
ParanormalJest to zbiór najciekawszych historii paranormalnych opartych na faktach. Które każdemu mogą się przytrafić.
