12 sierpień 2100
Rose D'ars spogląda na dłoń jak co ranka. Jak zawsze zwykła dłoń u 20 letniej kobiety o bardzo zadbanej skórze. Jutro miała urodziny. Niemyślała o tym zbytnio, gdyż bardziej martwiła się o jej chore dzieci: Synka 1 rocznego Maxa i córeczkę 1 roczną Emilli - gorączka 40° w obu przypadkach.
Przed pójściem do pracy - sklep dobrej klasy (Lidl naprzykład) - poszła do apteki po leki na zbicie temperatury. Jej mąż
James był kierownikiem firmy budowlanej. Miał 20 i 7 lat (W tych czasach dodawano lata dopiero po rozpoczęciu odliczania zegara, który odliczał czas od roku -> 001:00:000:00:00 w dół -> 000:11:29:23:59:59 i tak do zera wtedy nastepowała śmierć. Czyli rzecz ujmując można było być NIEŚMIERTELNYM ale zawsze mogą Ci ukraść czas ( złapać Cię za lewą dłoń i powiedzieć ile się "CZASU" zabiera), mogłeś to wydać, gdyż "CZAS" był w zastępstwie dla pieniądza ale bez pieniędzy możesz żyć, a gdy zegar wybija samą zera to giniesz. Innymi słowy trzeba było bardzo uważać na siebie gdy ma się dużo "CZASU" albo nie urodzić się w "Mohoni" - miejscu gdzie wszyscy, którzy mają poniżej roku na zegarze. Rose, James i dzieci niestety mieszkali w "Mohoni" inaczej zwanej "getem"~~~
Bardzo dziękuję za czytanie mojego opowiadania. Wszelkie błędy możecie zgłaszać. Gwiazdki mile widziane :D.
Postaram się dodawać kolejne części w odstępie tygodnia.
~~~
CZYTASZ
Koniec Czasu
FantasyW wieku 20 lat ludzie przestawali się starzeć. "Coś za coś", więc musiał być jakiś chaczyk. Na lewej dłoni mieli "zegary". Miał 12 miejsc minimalnie: lata, miesiące, dni, godziny, minuty i sekundy. Bohaterkajest bardzo urodziwą kobietą o blond włosa...