*Leżałam na łóżku wpatrując się w sufit. Cały czas dostawałam wiadomości z Messenger'a od mojej najlepszej przyjaciółki. Otworzyłam klapkę telefonu by wyciągnąć srebrne cudko. Przejechałam kilka razy po palcach. Schowałam kawałek metalu tam skąd go wzięłam i zaczęłam płakać. Znów patrzyłam w ten jebany sufit. On zawsze tam jest i czeka aż wbijesz swój wzrok w niego. On odzwierciedla moją duszę. Biel. Czysta biel. Zaburczało mi w brzuchu. Jebie na to. Przecież jak nie jadłam przez 4 dni to jak nie zjem 5 to mi to różnicy nie zrobi. Postanowiłam powiedzieć mojej przyjaciółce co od dobrych dwóch tygodni siedzi mi w głowie.*
Niestety z tą dziewczyną nie mam już dobrych relacji, nawet nie gadamy... Smutne bo to była naprawdę fajna przyjaźń...
