Część 3. Prawdziwa twarz Jimina

687 60 19
                                    

Było mu zimno. Jeszcze nigdy nie czuł tak potwornego strachu jak w tym momencie. Gdy Jimin usłyszał o tabletkach niemal natychmiast wybiegł z pokoju. Jungkook nie miał pojęcia gdzie poszedł, ale nie obchodziło go to w tym momencie. Chciał po prostu być szczęśliwy, a nie potrafił. Czy samobójstwo naprawdę było dla niego najlepszym wyjściem?

Chłopak z trudem podniósł się z łóżka, a potem stanął na drżących nogach i ruszył przed siebie. Chciał się wydostać z tego miejsca i nigdy tu nie wracać. Nienawidził życia wśród bandy.

Tabletki zaczęły działać dopiero po jakimś czasie. Jungkook ledwo widział na oczy. Szedł chwiejnym krokiem, a gdy odczuł wiatr na skórze, uniósł głowę do góry i spojrzał w nocne niebo. Udało mu się, był wolny.

***

Okolica w jakiej się znalazł sprawiała wrażenie bardzo pustej i wyludnionej. Jungkook roztarł powieki, aby nie zasnąć. Senność nadchodziła z każdą upływającą minutą, a jego niespokojne serce zwalniało. Chłopak miał poczucie, iż niewiele czasu mu zostało do samego końca.

Gdy dotarł na most, oparł się o barierkę i zaczął cicho płakać. Łzy spływały po jego zimnych policzkach, a rany po uderzeniach Yoongiego zaczęły znowu boleć.

- Chcę być wreszcie spokojny...- szepnął cichutko, patrząc w odmęty wody.

***

Jimin niemal odchodził od zmysłów. Nie miał pojęcia jakie tabletki połknął Jungkook, a gdy chłopak dotarł do pokoju, drzwi były otwarte. Po brunecie nie został żaden ślad.

- Aish, cholera.- przeklął na głos kasztanowy, zawracając i kierując się z powrotem. Przeszukał niemal cały magazyn, wszystkie pomieszczenia, lecz nie znalazł młodszego. Poczuł się jakby nagle został pozbawiony czegoś bardzo cennego.

Gdy jego podwładni dowiedzieli się o zniknięciu Jungkooka sprawiali wrażenie zupełnie zaskoczonych. Tylko na twarzy Yoongiego odmalowała się ulga. Wreszcie ten młody nie będzie zawracał im głowy. I tak nie był niczego wart.

***

Przez cały tydzień Jimin szukał chłopaka. Był już naprawdę zmęczony. A co jeśli Jungkook naprawdę nie żyje? Co jeśli leży gdzieś gdzie nikt go nie znajdzie? Dreszcze strachu opanowały ciało kasztanowego, lecz nic nie mógł zrobić w tej sprawie.

Wreszcie nadeszła długo wyczekiwana wiadomość. Namjoon przybiegł w pośpiechu i oznajmił, że Jungkook chciał się rzucić z mostu. Jacyś ludzie zadzwonili po karetkę, a gdy chłopak zemdlał, od razu zabrano go do szpitala gdzie przebywa do dziś.

- Skąd to wszystko wiesz? - spytał poważnie Jimin, wkładając kurtkę. Musiał jak najszybciej pójść do Jungkooka.

- Było o tym głośno w internecie, Chim.- wyjaśnił chłopak, a potem uniósł brwi na widok ubierającego się lidera.- Idziesz gdzieś?

- Tak, muszę go zobaczyć.- mruknął poirytowany.

- Ale...chyba nie chcesz go znowu tutaj przyprowadzić? - spytał Nam, drapiąc się po głowie.-To nie jest dobry pomysł.

Jimin zacisnął usta, a potem odpowiedział twardo:

- Nigdy więcej nie pozwolę go skrzywdzić. Nie zatrzymuj mnie, okej?

***

W szpitalu panował okropny zaduch. Gdy Jimin przekroczył próg korytarza zauważył stojącego lekarza, który rozmawiał z jakąś starszą kobietą. Kasztanowy już chciał zapytać o miejsce pobytu Jungkooka, lecz gdy usłyszał fragment rozmowy zatrzymał się niemal od razu.

Don't hurt me, babe / three - shotWhere stories live. Discover now