Rozdział 4

308 16 3
                                        

Alec:

Chciałem wyprosić tego faceta z mojego pokoju.

Czułem się przy nim dziwnie. 

-Przepraszam, czy mógłbyś z stąd wyjść?

-Kochanie coś się stało u twojej mamy?  Coś z Jacem?

-Z skąd ty to możesz wiedzieć?  Śledzisz naszą rodzinę, czy co?

-Nie, jestem czarodziejem. Czuję, że coś się dzieje. Twoja linia parabatai zanikła, prawda?

-Nie, tak, to znaczy nie wiem.

-Nie bój się mnie, po prostu chcę ci pomóc.

Zastanowiłem się przez chwilę. Czy był mi potrzebny jakichś magik do rozwiązania moich problemów?

-No nie wiem czy możesz mi jakoś pomóc w tym wszystkim. Matka chce, żebym go znalazł, a ty co o tym sądzisz?

-Wiem, że nie czujesz żadnej więzi do niego, co spowodowane jest prawdopodobnie jego śmiercią. Myślę jednak, że powinniśmy spróbować go odszukać, kochanie.

-Masz rację, ale proszę wyjdź teraz. A i jeszcze jedno, nie mów więcej na mnie per kochanie.

-Dobrze myszko.

-Ugh.

Wkurzyłem się i wypchnąłem go za drzwi. Nie mogłem słuchać więcej tych pieszczotliwych przezwisk.

Przypominało to mi mojego byłego chłopaka, który mnie zdradził z wampirem.

Zamiast pójść na trening położyłem się do łóżka.

-Halo, księżniczko?  Obudź się.

Moje powieki otwarły się. Zobaczyłem przed sobą tego nieznajomego.

-Co ty tu robisz, idioto?  Dlaczego mnie budzisz.

-Księżniczko dzisiaj wedle naszej umowy, dzisiaj zaczynamy naszą podróż do Idrisu.

-Co dlaczego tam? Nie chcę wracać do tego miasta. Tam jest mój ojciec. Nie rozumiesz tego?

Nie chciałem być przy nim bezbronny, ale właśnie to się stało, kiedy z moich oczu poleciały łzy.

Ojciec bardzo mnie skrzywdził i mamę też. Zabrał moją siostrę do Idrisu i nie miałem z nią żadnego kontaktu.

No prawie żadnego. Pewnego dnia dostałem od niej list.

Pisała w nim, że ojciec ją więzi i ma ćwiczyć codziennie nawet cały dzień od rana do nocy.

Nie wiedziałem dokładnie, po co ona mu była, ale domyślałem się, że miało to związek z prawdziwym ojcem Clary.

Niespodziewanie czarodziej przytulił się do mnie.

-Cichutko maleńki. Przy mnie nie stanie ci się żadna krzywda.

Oddałem uścisk, bo czułem, że tylko przy tym czarodzieju będę bezpieczny.

Działo się ze mną coś dziwnego. Czy to był pierwszy stopień zauroczenia?

Miałem nadzieję, że to nie było to, co przyszło mi do głowy w tym momencie.

Oderwałem się od Magnusa i popatrzyłem na niego ze łzami w oczach.

-Dobrze kończę z tym mazgajstwem. Chodźmy na sale treningową, bo bez odpowiedniego treningu nie wyruszam do Idrisu. Nie ma nawet takiej mowy.

👋💋👋💋👋💋👋💋👋💋👋💋👋💋👋💋

Miałam dzisiaj chęć na napisanie tego rozdziału.

Czasami muszę się odciąć od fanfików kpop.

Piszcie czy wam się podobało i do zobaczenia.

Mam nadzieję, że nie pomieszałam zbytnio w tej histori, jeśli tak jest, to przepraszam.

                                              MagaAngel

Old love / malecOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz