Dalej czułam się dziwnie w związku z wczorajszymi wydarzeniami. Miałam wrażenie, że to wszystko coś znaczy. Myślałam o tym idąc do szkoły, gdy nagle z zostałam wyrwana z zamyślenia przez mojego ślicznego Radka. Chłopak wyrósł jak spod ziemi. Był zdyszany i lekko czerwony na policzkach. Dał sobie chwilę na złapanie oddechu i zaczął mówić:
- Gabrysiu! Zauważyłem, że często tędy chodzisz, więc postanowiłem zrobić ci niespodziankę i odprowadzić cię do szkoły. - powiedział pełen entuzjazmu
- Jejku to strasznie miłe z twojej strony. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. Czułam jak rumienią mi się policzki.
- Gabrysiu, bo mam pytanie. - powiedział. Widać było, że jest tym zestresowany
- Tak? - też byłam lekko zaniepokojona. Nie wiedziałam czego się spodziewać.
- Bo w sumie podobasz mi się i myślałem czy chciała byś się lepiej poznać na jakiejś kolacji? - Radek głośno przełknął ślinę po zadaniu pytania a po jego czole zaczęła płynąć malutka kropla potu.
- No jasne! - krzyknęłam z ulgą.
-W takim razie zapraszam cię do siebie. Mieszkam na Sikorskiego 14. Widzimy się dzisiaj o 18?
- Tak! - w moim głosie dalej było słychać niewyobrażalną radość.
Trochę zdziwiło mnie, że nie powiedział nic na temat mojej podrapanej twarzy. Chyba po prostu nie chciał być niemiły. Potem rozmawialiśmy jeszcze trochę o naszym spotkaniu. Radek powiedział mi, że bardzo dobrze czuje się w kuchni. Gotowanie zawsze było jego pasją. Oznajmił mi, że dzisiaj wieczorem on przygotuje dla nas coś pysznego. Gdy razem z Radkiem znaleźliśmy się pod drzwiami szkoły od razu usłyszeliśmy dzwonek. Chłopak spojrzał się na mnie zalotnymi oczkami i powiedział
- Do zobaczenia. Widzimy się dziś wieczorem!
- Do zoba...
Nim zdążyłam mu odpowiedzieć on krzyknął, że musi uciekać na lekcje i pobiegł w siną dal. Reszta dnia w szkole była dość monotonna. Lekcje jak zawsze spędzałam myśląc o najprzystojniejszym chłopaku na Ziemi a przerwy wykorzystywałam na krótkie pogawędki z tym słodziakiem. Starałam się wykorzystywać ten krótki odpoczynek jak najlepiej. Chłonęłam jego słowa jak trawa po ostrej suszy. Lekcje skończyłam o 16.30. Miałam półtorej godziny aby zrobić się na bóstwo. Pobiegłam jak najszybciej tylko mogłam do domu. Wzięłam zimny prysznic. Po umyciu się w takiej wodzie, skóra jest ładna i napięta. Po kąpieli zrobiłam sobie fryzurę. Zazwyczaj się nie maluję, ale tym razem okazja była wyjątkowa. Umalowałam się jak prawdziwa diva i gwiazda, mając nadzieję, że zrobię na Radku piorunujące wrażenie. Na koniec zostało mi tylko wybrać to w czym chce mu się pokazać. Długo przebierałam swoje sukienki, gdy w końcu znalazłam tą idealną. Była długa, czerwona i miała mnóstwo cekinów. Najbardziej w tej sukience podobało mi się duże rozcięcie na udzie. Dzięki temu czułam się swobodnie i niebywale seksownie. Do sukienki wybrałam czerwone i wysokie szpilki. Z domu wyszłam o godzinie 17.10. Miałam tylko 20 minut na dojście do jego domu. Sikorskiego było dość daleko, więc musiałam się śpieszyć. Z jednej strony nie chciałam się spóźnić lecz z drugiej strony wiedziałam, że prawdziwa księżniczka rzadko jest na czas. Idąc do domu Radka moją uwagę przykuło słońce. Ewidentnie nie wyglądało tak jak powinno. Było ciemne i świeciło dużo delikatniejszym światłem. Można było na nie swobodnie patrzeć co również było dziwne. Słońce nie raziło w oczy a swoim wyglądem lekko przypominało zaćmienie. Miałam wrażenie, że bije od niego jakaś mroczna poświata. Patrząc na gwiazdę czułam jakiś przypływ energii. Miałam ochotę biegać, skakać, chciałam się jakoś wyładować, jednak nie mogłam zrobić nic z tych rzeczy w moich szpilach. Na niebie nie było ani jednej chmurki, dzięki czemu mogłam podziwiać to wyjątkowe zjawisko. Pod domem Radzia byłam o 18.03. Mogło być gorzej. Bez chwili zastanowienia podeszłam do jego furtki i zadzwoniłam domofonem. Drzwi domu otworzyły się natychmiastowo. Radek zaczął iść w moją stronę. Otworzył furtkę, złapał mnie za rękę i ucałował ją. Chłopak miał na sobie nieziemski, granatowy garnitur. Nie widziałam go jeszcze w tak poważnym wydaniu. W tym stroju wyglądał bardzo dojrzale i szarmancko. Widać było, że bardzo mu zależy na tym spotkaniu. Po tym powitaniu Radek zaprosił mnie do środka. Po dżentelmeńsku przepuścił mnie w drzwiach, nie przestając w tym czasie się uśmiechać. Jego dom od zewnątrz wydawał się ogromny, lecz w środku zdawał się być jeszcze większy. Wszystko było urządzone w dość minimalistycznym stylu. Królowały dwa kolory: czarny i biały. Bardzo podobał mi się ten wystrój. Na środku jadalni, do której zaprowadził mnie Radek, stał piękny biały stół, który oczywiście nakryty był dla dwóch gości. Krzesła, również były białe lecz posiadały czarne elementy. Z podziwy wyrwał mnie Radzio:
- Usiądź sobie ja przyniosę nam kolację - odsunął mi krzesło po czym poszedł do kuchni
Wrócił z talerzem pełnym jedzenia. Danie składało się z malutkich białych ziarenek. Pierwszy raz widziałam coś takiego na oczy.
- Jak nazywa się ta potrawa? - zapytałam pełna zdziwienia
- Ryż. Częstuj się Gabrysiu. Tylko zostaw trochę miejsca na deser. - odpowiedział i uśmiechnął się zalotnie
Nałożyłam sobie troszeczkę ryżu i skosztowałam go. Miałam wrażenie, że danie rozpływa się moich ustach. Smakowało jak ambrozja. Radek faktycznie nie żartował z talentem do gotowania. W pewnym momencie chłopak zaproponował mi sok jabłkowy do picia. Gdy nalewał mi go do szklanki nie przestawał patrzyć się w moje oczy. Czułam się dzięki temu bardzo ważna i wyjątkowa. Przez resztę kolacji rozmawialiśmy i śmialiśmy się bez przerwy. Radek co jakiś czas rzucał jakimś komplementem. Nagle poczułam, że coś jest nie tak. Miałam mroczki, wszystko momentalnie zaczęło mi się rozmywać. Wstałam próbując złapać równowagę, lecz nie był to dobry pomysł. Szybko runęłam na ziemię łapiąc przy tym za obrus. Wszystko co leżało na stole znalazło się na podłodze. Radek nawet nie próbował mi pomóc. Widziałam tylko jego rozmyte nogi, które stały nade mną bez czynnie. W pewnym momencie poczułam straszny ból brzucha. Zgięłam się w pół i wydałam z siebie krzyk cierpienia. Nieoczekiwanie moje oczy mimowolnie zaczęły się zamykać. Miałam wrażenie, że umieram. Chciałam z tym walczyć lecz byłam zbyt słaba. W ostatnim momencie zobaczyłam twarz Radka, który postanowił się do mnie schylić. Spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się. To była ostatnia rzecz, którą zobaczyłam przed tym jak straciłam przytomność.
