03.| Chyba nie do końca umiesz to robić, maleńka.

298 24 62
                                    

Tytuł rozdziału mówi sam za siebie... Miłego czytania 😏

Zbliżała się godzina siedemnasta. Kobieta zaparkowała swoim czerwonym autem pod betonowym, wysokim budynkiem. Czerwono-niebieskie ledy z napisem "Fight Club" mieniły się i były widoczne z daleka, tym bardziej o tej porze, gdy zaczynało się ściemniać. Karol przyglądała mu się dokładnie i z uwagą. Do środka prowadziły przeszklone i nieco podrapane drzwi. Na szkle z daleka widoczne były pozostałości papieru i nieodczepionej taśmy klejącej. Wskazywało to na plakaty bądź innego rodzaju ogłoszenia, które niegdyś znajdowały się na jego powierzchni. Okna o prostokątnym kształcie, które powstawiane zostały w wielu miejscach na budowli, były bardzo ciemne, przez co widoczność przez nie była ograniczona. Tak naprawdę Sevilla nie widziała przez nie kompletnie nic, a przynajmniej z daleka.

Rozpięła pas i sięgnęła po sportową torbę Adidasa, leżącą na siedzeniu pasażera. Otworzyła ją i sprawdziła, czy na pewno wzięła wszystkie potrzebne rzeczy. Następnie narzuciła ją na ramię i wyszła z samochodu, zamykając go. Podeszła do drzwi i pociągnęła za klamkę.

Jej oczom jako pierwsza ukazała się niewielka recepcja. Po obu jej stronach znajdowały się zniszczone, skórzane kanapy, które o dziwo pasowały do tego nietypowego i na pierwszy rzut oka niechlujnego wnętrza. Zawieszona na suficie czarna lampa również wpasowała się w panującą tu atmosferę. Dawała co prawda znikome światło, a mimo to była jak wisienka na torcie całego pomieszczenia. Styl tego wnętrza był czymś kompletnie innym, niż to z czym na co dzień spotykała się Karol. Pomimo to, idealnie wpasował się w jej gusta.

Za ladą, znajdującą się centralnie przed kobietą, stała młoda blondynka o bardzo sympatycznym wyrazie twarzy. Ubrana była w strój bokserski, a włosy związane miała w koka. Bez zbędnego wahania się, Karol podeszła do recepcji i oparłszy się rękoma o blat, przywitała się.

- Dzień Dobry, powie mi pani, gdzie odbywają się zajęcia z boksu? - spytała życzliwie, a brązowooka kobieta zwróciła swój wzrok w jej stronę.

- Oczywiście, jeżeli była pani wcześniej zapisana - odpowiedziała i uśmiechnęła się delikatnie.

- Zapisywałam się poprzez stronę internetową jakiś czas temu.

- W porządku, pani godność? - spytała i zatopiła wzrok w ekran komputera znajdującego się przed nią, najprawdopodobniej z zamiarem sprawdzenia, czy faktycznie to, co mówiła Sevilla, było prawdą.

- Karol Sevilla - odpowiedziała. Przez krótszą chwilę panowała cisza. Wydawałoby się, że w pomieszczeniu słychać było jedynie dźwięk przyciskanej przez recepcjonistkę myszki. Sevilla wsłuchała się jednak i zarejestrowała głuche uderzenia, najprawdopodobniej zadawane workowi treningowemu przez kogoś w sali. Uśmiechnęła się na samą myśl, że zaraz będzie jedną z tych osób.

- Tak, oczywiście. Jest pani wpisana - powiedziała, ponownie spoglądając na Sevillę. - Na prawo znajduje się wejście do sali bokserskiej. W środku przy samym wejściu są szafki, w których może pani zostawić swoje rzeczy. Oto klucz od jednej z nich - podała jej wspomniany przedmiot o srebrnym zabarwieniu. - Jeżeli pójdzie pani w lewo, znajdzie pani schody. Prowadzą na siłownię, z której można korzystać bez limitu. Jest w cenie zajęć.

- Dobrze, wszystko rozumiem. Bardzo pani dziękuję - odparła, poprawiła torbę na ranieniu i zaczęła iść w stronę sali. Nagle jednak zatrzymała się i ponownie zwróciła się do kobiety. - Mam jeszcze pytanie... Jest możliwość wypożyczenia rękawic i owijek?

- Tak, jest taka możliwość, proszę poczekać - po tych słowach wstała ze swojego ówczesnego miejsca i udała się w nieznanym Karol kierunku. Szybko jednak wróciła - z jedną parą białych rękawic oraz czarnych owijek w dłoniach. Podała obie te rzeczy kobiecie, na co ta podziękowała i odeszła.

𝘍𝘪𝘨𝘩𝘵 || 𝘙𝘶𝘨𝘨𝘢𝘳𝘰𝘭 𝘴𝘵𝘰𝘳𝘺Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz