Rozdział 1. Wezwanie.

538 18 0
                                    

/Gabriel/

Siedziałem w bazie. Powoli zaczynałem mieć dość tego, że Artur jest dla mnie bardzo surowy, Kuba natomiast jak nadarza się okazja specjalnie wspomina o Zosi która nadal chodzi z Tomkiem, a Piotrek? On już przesadza. Ostatnio jak miałem wypadek gdzie wyglądałem jak pod wpływem alkoholu on od razu powiedział, że piłem. Ale co się okazało, że to był wyrostek. A jeszcze moja mama przychodzi bez zapowiedzi do bazy i robi mi obciach. Jeszcze Kuba ją podrywa. Czasem zaczynam mieć ich wszystkich dosyć. Po czasie wstałem i podszedłem do lodówki i wyjąłem z niej sałatkę którą zacząłem jeść. Misiek, Martyna i Piotrek siedzieli na podłodze i grali w chińczyka. Wtedy do pomieszczenia weszła... Moja mama. Kobieta od razu poszła po schodach na górę. Po chwili poszedłem za nią. Podszedłem do drzwi od gabinetu Kuby. Zajrzałem przez szparę i zauważyłem coś co mnie do końca wkurzyło i załamało. Kuba całował się z moją matką. Wszedłem z bazy trzaskając drzwiami.

/Martyna/

Zmartwiło mnie to, że Nowy wyszedł trzaskając drzwiami. Spojrzałam na Miśka oraz na swojego męża. Widziałam na ich twarzach zaskoczenie.

-Coś musiało się stać.- Powiedział zmartwiony Piotrek.

-Na pewno. I chyba chodzi o jego matki.- Powiedział Misiek kiedy zaczęliśmy składać plansze. Po czym poszłam z chłopakami pod gabinet Kuby. Kiedy spojrzeliśmy przez szparę zatkało mnie. Mama Nowego całowała się z Kubą. Piotrek wszedł, a Kuba i pani Olga spojrzeli na nas wystraszeni.

-Odwaliło ci Kuba? Całować się z matką kolegi z pracy?- Powiedział wściekły Piotrek.

-Nie wiem jak to wyszło słowo.- Powiedział zdenerwowany Kuby.

-Kuba Nowy was chyba widział.- Powiedziałam wściekła. Zachowanie Kuby i pani Olgi było nieodpowiedzialne. Jak oni mogli się całować? Jeszcze nowy ich nakrył.

/Gabriel/

Siedziałem w karetce na noszach. Musiałem się uspokoić. Po tym jak... Wziąłem strzykawkę i relanium. Wstrzyknąłem sobie lek na uspokojenie. Po chwili się uspokoiłem. Kiedy usłyszałem kroki szybko schowałem strzykawkę i relanium do kieszeni spodni roboczych. Po chwili drzwi się otworzyły. Okazało się, że to doktor Banach.

-Nowy? Coś się stało?- Spytał się doktor Banach.

-Taa... Wszystko ok. Wolałbym mieć dziś dyżur z doktorem, a nie z doktorem Górą i Martyną.- Powiedziałem.

-Nowy mów co się dzieje.- Powiedział doktor Banach.

-23 S zgłoś się.- Usłyszałem głos dyspozytora. Od razu wziąłem radio.

-23 S zgłaszam się.- Powiedziałem przez radio.

-Wezwanie do chłopaka z załamaniami psychicznymi biegającego po lesie.- Usłyszałem ponowny głos dyspozytora.

-Przyjąłem.- Odpowiedziałem przez radio, a po chwili do karetki przyszedł doktor Góra. Od razu wsiadłem za kierownice czekając aż Góra i Martyna wsiądą do karetki. Kiedy usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi od razu ruszyłem.

Wezwanie jak z koszmaru.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz